Kiedy pod koniec maja opadał kurz po wyborach prezydenckich, większość obserwatorów była przekonana, że najważniejszym punktem przed październikowymi wyborami parlamentarnymi będzie referendum. Wiele też wówczas wskazywało na to, że główną rolę jesienią będzie odgrywać Paweł Kukiz.
W środę mija dziesięć dni od referendum i widać, że nikt już o nim nie pamięta. Według Google Trends internauci przestali interesować się tym tematem jeszcze w zeszły piątek. Jak na najważniejsze powakacyjno-przedwyborcze wydarzenie – dosyć słabo.