- Nawet jeśli dokumenty udostępnione przez IPN okażą się prawdziwe, to dla mnie Wałęsa pozostanie człowiekiem, który zasługuje na szacunek - tak Henryka Krzywonos skomentowała udostępnienie akt TW "Bolka" przez IPN. Powiedziała również, że jej zdaniem podpis Lecha Wałęsy pod zobowiązaniem do współpracy jest sfałszowany.
Według byłej działaczki "Solidarności", po 1989 roku wszystkie teczki powinny zostać otwarte.
- Powinno się je otworzyć, a nie budować IPN - stwierdziła Krzywonos dodając, że nie byłoby wówczas problemu donoszenia czy niedonoszenia. Uznała, że wszystkie teczki znaleziono w domu gen. Kiszczaka powinny zostać otwarte. - Może tam nie tylko na Wałęsę, ale też na innych ludzi jest - powiedziała.
Zauważyła, że dziś, przy okazji niszczenia Wałęsy, niszczy się Polskę.
- My jako Polska to Solidarność przede wszystkim. To jest bardzo ważne słowo. Autorytetów się nie niszczy. Robimy w tym momencie sobie kuku, a nie Wałęsie. Musimy się nad tym zastanowić - mówiła Krzywonos.
Henryka Krzywonos przypomniała też słowa Wałęsy sprzed lat. Po zakończeniu strajku przyszły wówczas prezydent powiedział: "Dziś niesiecie mnie na rękach, a jutro będziecie opluwać". Jej zdaniem Wałęsa, którego dotyczy sprawa, ma prawo tracić nad sobą panowanie, komentując zdarzenia na gorąco. Uznała, że gdyby choć na trzy dni sobie odpuścić i przestał czytać, uspokoiłby się wewnętrznie. - Powinien iść na ryby - stwierdziła.
Zdaniem Henryki Krzywonos "tym wszystkim kręci Jarosław Kaczyński". - Mam do niego apel, aby dał spokój. On i tak jest ważny w historii, był przy Okrągłym Stole razem z Lechem. Niech nie dzieli kraju - podsumowała.