Bez względu na sympatie polityczne każdy, kto słyszy o bezczeszczeniu zwłok i dużych fragmentach ciał innych osób, może się czuć zbulwersowany, może się zastanawiać, czy jego samego lub jego bliskich nie mogłoby spotkać to samo.
Ale sprawa ma też charakter polityczny. Rodzi się bowiem pytanie o odpowiedzialność polityczną za – w najlepszym wypadku – zaniechania po katastrofie smoleńskiej. Politycy PO, z Bronisławem Komorowskim na czele, lubili powtarzać, że państwo zdało wówczas egzamin, ponieważ sprawnie przeprowadziło pochówki. Dziś wiemy, jaką cenę zapłacili za to bliscy ofiar.