Według lokalnej stacji KFDM do eksplozji doszło w zakładzie, znajdującym się przy autostradzie 366 w Port Neches w hrabstwie Jefferson.
Według pierwszych doniesień, wybuch spowodował wybicie szyb w domach znajdujących się w dużej odległości od zakładu - nawet 40 mil. Falę, powstałą po eksplozji, odczuli nawet mieszkańcy sąsiedniego stanu Luizjana.
Ciepło z wybuchu i późniejszego pożaru jest tak intensywne, że zostało wykryte przez satelitę lokalnej stacji telewizyjnej. Tymczasem straż pożarna z Groves, na północ od Port Arthur, podała, że strażacy dostali zgłoszenie o „jakimś rodzaju eksplozji”, ale nie byli pewni co do lokalizacji. Wiadomo natomiast, że pierwsze zgłoszenia o wybuchu zaczęły napływać o godz. 1.20 w nocy lokalnego czasu (8.20 w Polsce).
Miejscowe władze nakazały ewakuację mieszkańcom domów, znajdujących się w promieniu półtorej mili od zakładu. Lokalny sędzia Jeff Branick powiedział stacji KFDM News, że nie ma ofiar śmiertelnych, natomiast trzy osoby zostały ranne - odniosły niewielkie obrażenia. Nazwał to „cudem”. Z kolei rzeczniczka biura szeryfa hrabstwa Jefferson powiedziała „New York Times”, że do szpitala trafiły co najmniej dwie osoby.
Według strony internetowej Grupy TPC, w zakładzie w Port Neches pracuje ponad 200 osób. Zakład produkuje butadien - łatwopalny gaz wykorzystywany do produkcji kauczuku syntetycznego, i inne produkty petrochemiczne, takie jak butan.