Głowa Kościoła katolickiego w Niemczech, kardynał Reinhard Marx, złożył na ręce papieża rezygnację z funkcji arcybiskupa, mówiąc, że musi wziąć na siebie odpowiedzialność za "katastrofę" nadużyć seksualnych popełnionych przez duchownych w ostatnich dziesięcioleciach.
Jego rezygnacja, która nie została jeszcze przyjęta przez papieża, pojawia się w obliczu rosnącej złości wśród niemieckich wiernych w związku z przestępstwami. W zeszłym tygodniu papież wysłał dwóch wysokich rangą biskupów, aby zbadali archidiecezję Kolonii, największą niemiecką, pod kątem reagowania na przypadki molestowania.
"Muszę wziąć udział w odpowiedzialności za katastrofę nadużyć seksualnych popełnionych przez urzędników Kościoła w ciągu ostatnich dziesięcioleci" - napisał abp Marx.
Papież polecił mu pozostać na stanowisku do czasu podjęcia decyzji o przyjęciu rezygnacji.
Rezygnacja arcybiskupa Hamburga
W 800-stronicowym raporcie na temat postępowania z przypadkami wykorzystywania w archidiecezji Kolonii w latach 1975-2018, prawnik Bjoern Gercke ogłosił, że znalazł ponad 200 sprawców i ponad 300 ofiar, w większości poniżej 14. roku życia.
Zespół prawników, który przygotował raport, powiedział, że było 75 przypadków, w których duchowni kościelni nie wykonali swoich obowiązków.
Wśród osób wymienionych w raporcie znalazł się arcybiskup Hamburga Stefan Hesse, który odpowiedział, że nigdy nie brał udziału w tuszowaniu sprawy, ale przyznał, że popełnił błędy.
"Aby zapobiec szkodom dla urzędu arcybiskupa i archidiecezji hamburskiej, składam papieżowi Franciszkowi moją rezygnację i proszę go o natychmiastowe zwolnienie mnie z obowiązków" - ogłosił Hasse.
W raporcie stwierdzono, że Hesse, który zajmował wysokie stanowisko w diecezji kolońskiej, naruszył swoje obowiązki w 11 przypadkach.
Wśród innych wysoko postawionych duchownych wymieniono Joachima Meisnera, który zmarł w 2017 roku i był poprzednikiem Rainera Woelki jako arcybiskupa Kolonii.