Firmy, instytucje publiczne i klienci indywidualni w Polsce wydali w sumie na nowe technologie w zeszłym roku 12 mld dol. – podaje firma badawcza IDC. Postępująca cyfryzacja wymusza inwestycje w IT, a to dobra wiadomość dla polskich firm tworzących oprogramowanie i świadczących usługi z szeroko rozumianej branży technologicznej. Systematycznie rośnie ona w siłę i jest dowodem na to, że przedsiębiorcy innowatorzy dobrze wykorzystali ostatnie trzydziestolecie.

Najwięksi pod lupą

Kluczowymi postaciami polskiej branży IT są Janusz Filipiak i Adam Góral. Pierwszy jest twórcą Comarchu, a drugi grupy Asseco.

– 25 lat temu, kiedy wspólnie z żoną zakładaliśmy firmę, w Polsce rozwój informatyki polegał głównie na handlu komputerami i licencjami wytworzonymi w krajach Europy Zachodniej czy w USA. My postawiliśmy na rozwój własnych produktów, co wówczas przez wielu było uznawane za bardzo ryzykowne i bez szansy na sukces – wspomina Janusz Filipiak.

Z czasem okazało się, że to była bardzo dobra decyzja biznesowa.

– Rozbudowaliśmy portfolio systemów informatycznych na tyle, że dzisiaj jesteśmy w stanie dostarczyć oprogramowania dla firm z każdej branży oraz na każdym kontynencie. Dywersyfikacja biznesu zarówno pod względem rozwoju produktów dla wielu branż, jak i na rynkach międzynarodowych przyniosła efekty – podsumowuje Filipiak.

W podobnym tonie wypowiada się szef Asseco Poland. – Wśród najważniejszych czynników, dzięki którym Asseco odniosło sukces, należy wymienić decyzję o tworzeniu własnych produktów informatycznych oraz dywersyfikację sektorową i regionalną – mówi.

Już 80 proc. przychodów rzeszowskiej grupy pochodzi ze sprzedaży własnego oprogramowania. Grupa jest obecna w ponad 50 państwach.

– Brak zależności od jednego klienta czy jednego rynku pozwolił nam przez lata zachować stabilny wzrost – podkreśla Góral.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Obydwie firmy nie spoczywają na laurach: zwiększają zatrudnienie, inwestują w prace badawczo-rozwojowe i opracowują nowe produkty.

Biznes z potencjałem

Grono polskich innowatorów, którzy pojawili się w ciągu ostatnich 30 lat, jest duże. Twórcy firm informatycznych, innowacyjnych startupów, studiów tworzących gry komputerowe – to tylko niektóre przykłady. Przyszło im się mierzyć z trudnym zadaniem, ponieważ musieli nadrabiać straty wynikające z zaszłości historycznych. Jednak paradoksalnie ta sytuacja była też motorem szybszych zmian: w wielu obszarach wskoczyliśmy od razu na wyższy poziom.

Przykładem może być polska branża bankowa, która dziś jest uważana za jedną z najbardziej zaawansowanych technologicznie na świecie. Zaległości cywilizacyjne przyczyniły się również do tego, że polscy przedsiębiorcy i specjaliści od IT nauczyli się myśleć nieszablonowo, wykazując się zdecydowanie większą kreatywnością niż ich zagraniczni konkurenci.

Naiwnością byłoby jednak sądzenie, że to warunek wystarczający do tego, aby innowacyjność była motorem rozwoju polskiej gospodarki. Bolączką są niskie nakłady na badania i rozwój, szwankująca współpraca biznesu z nauką i skomplikowane przepisy. Wielkim atutem polskiej branży technologicznej są bez wątpienia świetni specjaliści. Nie bez przyczyny zdobywają liczne laury w międzynarodowych konkursach programistycznych. Przekłada się to na wynagrodzenia: w branży IT zarobki przekraczające 10 tys. zł miesięcznie nikogo już nie dziwią.

Asseco i Comarch są największymi polskimi firmami z branży IT. Nie brak też jednak podmiotów średniej wielkości, które śmiało rozpychają się na globalnych rynkach. Ich liczną reprezentację znajdziemy we Wrocławiu. Tamtejszy LiveChat ze swoim komunikatorem dla biznesu obsługuje już 27 tys. firm i instytucji ze 150 krajów. Z jego usług korzystają tak znane podmioty, jak Adobe, McDonalds, Ikea, PayPal, Samsung, Stanford University czy Boston University. Co ważne, przynosi to już solidne zyski.

We Wrocławiu siedzibę ma też DataWalk – zwykłemu Kowalskiemu firma pewnie nieznana, ale na zagranicznych rynkach ciesząca się dużym uznaniem. Udało jej się zbudować własną innowacyjną platformę rozwiązującą problemy z zakresu bezpieczeństwa. Znajduje ona zastosowanie w zakresie analityki śledczej w sektorze publicznym i finansowym w walce z przestępczością (amerykańskie agencje), wyłudzeniami (ubezpieczyciele) i przy identyfikacji nadużyć (administracja centralna). Firma dopiero się rozpędza i czas pokaże, czy uda się jej zbudować biznes na globalną skalę. Jej założyciele mocno w to wierzą.

Podobnie XTPL – wrocławska innowacyjna spółka zajmująca się nanodrukiem. Jej twórca Filip Granek to jeden z najlepszych na świecie specjalistów w zakresie nowoczesnych technologii opartych na nanomateriałach. Jego marzeniem jest stworzenie technologii, która zrewolucjonizuje wiele sektorów globalnego rynku, a potem stanie się na nich standardem. Tak jak dziś tanio i szybko drukujemy gazety i książki, tak w najbliższej przyszłości drukować będziemy wyświetlacze, ogniwa słoneczne, biosensory i inne zaawansowane elementy – przekonuje XTPL.

Jakość kluczem do sukcesu

Historia pokazuje, że sukces na globalnym rynku odnieśli przede wszystkim ci przedsiębiorcy, którzy postawili na autorskie rozwiązania.

– Uwierzyliśmy, że polskie systemy mogą zdobyć uznanie klientów w kraju i za granicą. Czas pokazał, że to była słuszna droga – ocenia szef Asseco Poland. Wspomina, że jego grupa zaczynała od bankowości, która ma naturalną potrzebę informatyzacji i w porównaniu z innymi sektorami jest najbardziej zaawansowana pod tym względem. To z kolei wiązało się z bardzo dużymi oczekiwaniami wobec dostawców technologii.

– Przejście przez ten „sprawdzian" pozwoliło nam na rozwój w kolejnych obszarach. Cieszę się, że przez te prawie 30 lat stworzyliśmy nowoczesne systemy IT dla kluczowych sektorów gospodarki: finansowego, przedsiębiorstw i administracji publicznej – wylicza Adam Góral. Zwraca też uwagę na specyficzny model biznesowy Asseco – ma on charakter federacyjny.

– Ufamy w umiejętności lokalnych menedżerów, bo to oni najlepiej wiedzą, jak skutecznie prowadzić biznes na swoim rynku. Poza czysto finansowym rachunkiem ważne jest dla mnie to, że jesteśmy fair w stosunku do krajów, gdzie prowadzimy biznes. Płacimy tam podatki – podkreśla Góral.

Statystyki publikowane przez Ministerstwo Finansów potwierdzają, że zagraniczni giganci z branży nowych technologii zasilają budżet naszego kraju dość niską kwotą, w przeciwieństwie do krajowych firm informatycznych.

Wśród sporych płatników znajdziemy producentów gier, z CD Projektem na czele. Czy można jego twórców nazwać innowatorami? Zdaniem ekspertów jak najbardziej. Studio jest kojarzone przede wszystkim z „Wiedźminem", o którym się mówi, że jest najbardziej popularnym polskim produktem eksportowym. Warto jednak odnotować, że spółka wprowadziła innowację już 20 lat temu, wydając w pełnej polskiej wersji językowej grę „Baldurs Gate", i właśnie od tego czasu stało się to standardem na polskim rynku.

CD Projekt poprzeczkę ustawił wysoko, angażując do gry Piotra Fronczewskiego, Wiktora Zborowskiego, Jana Kobuszewskiego i Mariana Opanię.

Gros przedsiębiorców pieniądze na rozwój swoich biznesów pozyskiwało z rynku kapitałowego i teraz ich firmy notowane są na giełdzie. Ile są warte? CD Projekt ponad 20 mld zł – więcej niż tacy giganci, jak KGHM czy PGE. Z kolei Asseco 4 mld zł, a Comarch 1,5 mld zł. Pozostałe firmy z branży nowych technologii są daleko za nimi, ale jeśli ich ekspansja się uda, to mają szansę na wzrost wyceny.

Czas pokaże, czy za kolejne 30 lat polskie firmy technologiczne umocnią swoją pozycję na świecie. Mają na to spore szanse.