Zaostrzenie relacji Polski i Ukrainy tuż przed Ukraine Recovery Conference (URC) nie wypłynęło na zmniejszenie zainteresowania biznesu tym wydarzeniem ani nie spowodowało wycofywania się z polsko-ukraińskich relacji gospodarczych. Wręcz przeciwnie, we wtorek pojawił się nawet apel o powołanie unijnej Agencji ds. Odbudowy Ukrainy i zlokalizowanie jej w Polsce.

Konferencja rozpoczynająca się w czwartek w Gdańsku to już piąta edycja URC. Pierwsza odbyła się w szwajcarskim Lugano w lipcu 2022 r., już po napaści Rosji na Ukrainę. Następne były w Londynie (2023), Berlinie (2024) i Rzymie (2025). URC gromadzi przywódców państw i organizacji międzynarodowych, szefów najważniejszych banków i instytucji finansowych świata, a także globalny biznes, który jest zainteresowany odbudową Ukrainy. Kryzys w relacjach polsko-ukraińskich sprawił, że ostatecznie do Gdańska nie przybędzie prezydent Wołodymyr Zełenski.

Politycy i wielki biznes na rozmowach w Gdańsku

Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, do Gdańska przyjedzie premier Donald Tusk, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, wraz z innymi wysokimi przedstawicielami KE, António Costa, przewodniczący Parlamentu Europejskiego, i ponad 20 delegacji z różnych krajów. Wśród przedstawicieli świata finansowego oczekiwani są członkowie zarządu Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI). Specjalne spotkania dla firm będą także prowadzić najważniejsze polskie instytucje bankowe, jak Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK).

Jak wskazują organizatorzy, URC została również zaprojektowana jako platforma ułatwiania inwestycji. Dlatego gromadzi międzynarodowych, państwowych i prywatnych inwestorów, by przyspieszyć działania i zapewnić podstawy długoterminowej transformacji gospodarczej Ukrainy. Odbudowa kraju jest bowiem wyzwaniem o skali, która rośnie z każdym kolejnym miesiącem konfliktu i kolejnymi atakami Rosji na elektrownie, szpitale, drogi czy osiedla.

Na początku wojny pojawiały się szacunki kosztów odbudowy Ukrainy sięgające 500 mld dol. Dziś Bank Światowy wycenia je na 800 mld dol., a proces porównywany jest do planu Marshalla, który pomógł odbudować się zachodniej Europie po zniszczeniach II wojny światowej.

Skala potrzebnych działań jest też powodem ogromnego zainteresowania ze strony biznesu, zarówno z Europy, jak i całego świata. Do Gdańska przyjadą szefowie globalnych spółek energetycznych, paliwowych itp., ale też przedstawiciele sektora obronnego.

To ostatnie jest związane z dodaniem nowego bloku tematycznego. Na wniosek Polski obok tematyki gospodarczej i wymiaru ludzkiego, czyli spraw społecznych, lokalnych i regionalnych, wśród głównych obszarów URC znalazła się obronność. Konferencja położy nacisk na wzmocnienie zdolności Ukrainy w zakresie bezpieczeństwa, co jest postrzegane jako niezbędny element odbudowy i długoterminowego rozwoju.

Na znaczenie URC zwraca uwagę Jacek Piechota, prezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej (PUIG): – Tego rodzaju wydarzenia zawsze mobilizują firmy, rządy, agencje, by zintensyfikować pewne działania. Następuje przyspieszenie negocjacji, porozumień, każdy z uczestników chce zaistnieć, a propagandowo można zaistnieć, gdy się przedstawia konkrety. Dlatego oczekuję w Gdańsku ogłoszenia nowych inicjatyw, nowych projektów, wiem, że są szykowane konkretne umowy – mówi Piechota.

Z jego inicjatywy odbędzie się w Gdańsku okrągły stół o roli organizacji biznesu w odbudowie Ukrainy, będzie też m.in. panel o dostosowaniu rynku ukraińskiego do wymogów unijnych.

Zaangażowanie Polski rośnie

Jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, przygotowania do odbudowy Ukrainy zmobilizowały Polskę, ale także Europę do przygotowania wsparcia dla biznesu, jakiego do tej pory nie dostał we wchodzeniu na żaden inny rynek. Ogromne pieniądze mogą zmobilizować dla Ukrainy dwa projekty współtworzone przez Polskę – European Flagship Fund (Europejski Fundusz Flagowy na rzecz Odbudowy Ukrainy) i Ukraine Facility.

Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, w Gdańsku mogą zostać ogłoszone pierwsze decyzje o środkach Funduszu Flagowego. Według założeń z ubiegłego roku pierwsza runda jego finansowania ma zostać zrealizowana w 2026 r. i ma osiągnąć wartość do 500 mln euro kapitału na odbudowę gospodarki Ukrainy poprzez inwestycje w fundusze private equity.

Fundusz jest jednym z kluczowych projektów, przy których pracuje BGK wspólnie z europejskimi instytucjami finansującymi rozwój, jak EBI, niemiecki bank rozwoju KfW, francuska Proparco i włoski CDP. Ma on znacząco zwiększyć skalę inwestycji zagranicznych w Ukrainie.

Polska pokaże także w Gdańsku ofertę Team Poland, czyli wspólnej inicjatywy tworzonej przez instytucje wspierające rozwój: BGK, Polski Fundusz Rozwoju, KUKE, Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości, Polską Agencję Inwestycji i Handlu (PAIH) oraz Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. Na stoisku narodowym odbędą się warsztaty dla biznesu z korzystania z tego wsparcia i instrumentów finansowych, a także m.in. panele o inwestycjach kapitałowych.

BGK od początku wojny wspierał polskich eksporterów. Od lutego 2022 zrealizował 60 transakcji na skalę 130 mln zł, jako wsparcie dla polskich firm w rozliczeniach z ukraińskimi kontrahentami, w ramach polskiego rządowego programu Finansowe Wsparcie Eksportu.

Przed rokiem bank uruchomił też pożyczki dla polskich firm na projekty służące odbudowie infrastruktury i potencjału gospodarczego Ukrainy. Wsparcie jest skierowane do firm działających w Polsce, które mają ambicję rozwijać się za granicą. Pożyczki (do 10 mln zł z oprocentowaniem zaledwie 2 proc.) cieszą się dużym zainteresowaniem, a na dodatkowe preferencje mogą liczyć m.in. firmy z branży medycznej, np. producenci protez i opatrunków. Wartość podpisanych umów sięga 169 mln zł.

Dodatkowo BGK pełni istotną rolę w Ukrainie dzięki umowie na działanie w ramach programu Ukraine Facility – 30 marca 2026 r. bank podpisał z Komisją Europejską umowę gwarancji umożliwiającą mu zaoferowanie preferencyjnych kredytów inwestycyjnych dla energetyki, transportu i produkcji.

– Umowa o gwarancji finansowej dla Ukrainy pozwala nam oferować długoterminowe kredyty inwestycyjne do kwoty 195 mln euro na projekty w Ukrainie – mówi „Rz” Mirosław Czekaj, prezes BGK.

Wdrażanie preferencyjnych mechanizmów finansowych w Ukrainie z wykorzystaniem instrumentów z europejskiego Ukraine Facility umożliwia nowelizacja ustawy o współpracy rozwojowej oraz specjalny status prawny BGK w Ukrainie. BGK to jedyna instytucja finansowa z Polski z taką ochroną prawną na tamtejszym rynku. Biznes chwali też system zabezpieczeń inwestycji oferowany przez KUKE.

Rozkwit handlu

Paradoksalnie, czas wojny Rosji z Ukrainą to okres ogromnego wzrostu wymiany handlowej między Polską i Ukrainą. Wartość eksportu z Polski wzrosła z 5,2 mld euro w grudniu 2020 r. do ponad 13,6 mld euro w lutym 2026 r., co oznacza skok o prawie 160 proc.

Na pytanie, czy polskie firmy interesują się tym kierunkiem inwestycji, płyną potwierdzenia i ze strony instytucji rozwojowych, i biznesu. W maju w pierwszą misję prywatnego biznesu do Kijowa, organizowaną z udziałem ministra finansów, wybrało się prawie 30 firm, a na prowadzonej przez PAIH liście firm zainteresowanych wchodzeniem na rynek Ukrainy jest ok. 3,6 tys. podmiotów. Agencja prowadzi z nimi prace przygotowawcze.

Do programu gwarancji z Ukraine Facility zgłosiło się kilkadziesiąt firm, w tym prawie 40 należących do PUIG. – Jest całe instrumentarium finansowe oraz dobry klimat dla polskich firm po stronie ukraińskiej. Czekamy, aż ryzyko wojenne przestanie blokować inwestycje. Ale nawet w czasie wojny polskie firmy zainwestowały w Ukrainie – mówi Jacek Piechota.

Przyznaje, że pomogło w tym moratorium finansowe, które przez ostatnie trzy lata nieco wymuszało na firmach, by reinwestować zyski. Ale też wiele spółek z kapitałem zagranicznym zainwestowało w Ukrainie, by mieć przyczółki, gdy skończy się wojna.

Zapytany o branże, które najszybciej będą oferowały możliwości biznesowe, Piechota wskazuje na sektor usług budowlanych, materiały budowlane, energetykę, transport, logistykę oraz sektor dual-use, w którym szczególnie aktywne są polskie firmy.

Wyzwania nie zniknęły

Zapytany o trudności zagranicznych firm inwestujących w Ukrainie, Jacek Piechota wskazuje np. na ciągłe ryzyko rekrutacji pracowników do wojska. – Wprowadzono co prawda system uznawania firm za infrastrukturę strategiczną, polskie firmy w większości ten status uzyskały, ale to obejmuje tylko 50 proc. załogi – mówi.

Wyzwaniem dla inwestujących w Ukrainie jest korupcja, różnie jednak oceniana. Eksperci wskazują na jej nieustającą obecność, co eksponuje np. afera Mindycz-Gate, oraz niemal oficjalne stawki niezbędne do wygrania przetargów. Inni wskazują jednak na spore zmiany w walce z tym problemem, na skuteczne działania Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy czy Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej.

– Choć problem istnieje, jest to pozytywny sygnał, także dla zagranicznych firm. Ryzyko korupcji oczywiście jest, sporo zależy od skali inwestycji, ich „paszportu” i z jakim poparciem politycznym będą wchodzić. Czy będą to inwestycje np. pod politycznym parasolem lub rodzinnym, czy też firmy bez takiej ochrony, które będą musiały liczyć na wymiar sprawiedliwości – mówi Tadeusz Iwański, kierownik Zespołu Białorusi, Ukrainy i Mołdawii w Ośrodku Studiów Wschodnich.

Najnowszym sukcesem Ukrainy w zbliżeniu z Zachodem jest ważny krok na drodze do akcesji do UE: 12 czerwca Unia dała zgodę na otwarcie pierwszego klastra negocjacyjnego dla Ukrainy i Mołdawii. Umożliwiły to wybory na Węgrzech i zmiana władzy, ponieważ Viktor Orbán od półtora roku blokował tę decyzję.

– Jest sześć klastrów negocjacyjnych, ale by otworzyć następne, najpierw trzeba było otworzyć najtrudniejszy, czyli pierwszy klaster dotyczący praw podstawowych. To tutaj są walka z korupcją czy rządy prawa. W efekcie, choć otworzyć pierwszy klaster nie było łatwo, zamknąć będzie jeszcze trudniej i najprawdopodobniej potrwa to długie lata – komentuje Tadeusz Iwański.