Podczas dyskusji „Dialog naftowo-gazowy: bezpieczeństwo, dostawy i inwestycje strategiczne” w trakcie Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy przedstawiciele administracji Polski, Ukrainy, USA oraz sektora energetycznego wskazywali, że nasz region stoi przed koniecznością stworzenia nowej architektury dostaw surowców energetycznych. Jej fundamentami mają być dywersyfikacja, rozbudowana infrastruktura oraz współpraca biznesowa ponad granicami.

Jak podkreślał Wojciech Wrochna, sekretarz stanu w Ministerstwie Energii, Polska od lat ostrzegała przed uzależnieniem Europy od rosyjskich surowców. Dziś ta diagnoza stała się podstawą unijnej polityki odchodzenia od rosyjskiego gazu.

– Polska była pierwszym krajem, który podnosił kwestię potencjalnego wykorzystania dostaw gazu jako broni przeciwko Europie. W czasie, gdy my dywersyfikowaliśmy dostawy, budowaliśmy terminal i myśleliśmy o Baltic Pipe, inne kraje UE rozwijały Nord Stream. Niestety, mieliśmy rację – mówił Wrochna.

Według niego odejście od rosyjskiego gazu, choć wymuszone kryzysem bezpieczeństwa, tworzy również nowe możliwości gospodarcze. Europa potrzebuje nowych dostawców, nowych szlaków i nowych inwestycji.

Jednym z kluczowych elementów tej układanki ma być infrastruktura w Polsce. Rozbudowa terminali LNG, gazociągów i połączeń transgranicznych ma pozwolić nie tylko na zabezpieczenie rynku krajowego, ale także na dostawy do państw sąsiednich.

Sławomir Hinc, prezes Gaz-Systemu, wskazywał, że Polska w ostatnich dwóch dekadach przeszła drogę od kraju niemal całkowicie zależnego od rosyjskich dostaw do państwa dysponującego wieloma alternatywnymi źródłami gazu. – To efekt ogromnych inwestycji zarówno w energetykę, jak i infrastrukturę gazową – mówił Hinc.

Wśród najważniejszych projektów wymienił kolejną, trzecią już jednostkę FSRU w Gdańsku. Po jej uruchomieniu Polska ma mieć możliwość importu ponad 20 mld m sześc. LNG rocznie. To otwiera możliwość dalszego wzmacniania pozycji kraju jako dostawcy dla Europy Środkowo-Wschodniej. – Fundamentem zdywersyfikowanego rynku gazu jest infrastruktura oraz bezpośredni dostęp do producentów surowca – podkreślał prezes Gaz-Systemu.

W nowym modelu energetycznym szczególne miejsce zajmuje Ukraina. Kraj, który od ponad czterech lat jest w stanie wojny i którego infrastruktura energetyczna jest regularnie atakowana, cały czas rozwija możliwości produkcyjne i dysponuje jednym z największych systemów magazynowania gazu w Europie.

Sergii Koretskyi, szef Naftohazu, przekonywał, że ukraińskie magazyny mogą stać się jednym z filarów bezpieczeństwa energetycznego regionu. – Nasze podziemne magazyny gazu przy granicy z UE w razie potrzeby mogą zapewnić nawet 20 proc. dziennego zużycia gazu przez europejskie kraje – mówił Koretskyi.

Ukraina rozwija także własne wydobycie. Mimo wojny Naftohaz wykonał w ubiegłym roku 145 nowych odwiertów. Jednocześnie mierzy się z koniecznością odbudowy zniszczonej infrastruktury i pozyskania kapitału na dalsze inwestycje. – Nie wiemy, ile jeszcze zobaczymy „czarnych łabędzi”. Pandemia, wojna, kryzysy na Bliskim Wschodzie pokazały, że niepewność stała się nową rzeczywistością – mówił Koretskyi.

Współpraca energetyczna Polski i Ukrainy nie ogranicza się już tylko do deklaracji politycznych. Jak wskazywał Ireneusz Fąfara, prezes Orlenu, relacje między spółkami z obu krajów przeszły na poziom praktycznych działań handlowych.

– Nasze doświadczenie pokazuje, że ukraińskie firmy energetyczne mogą być silnymi, wiarygodnymi i komercyjnie atrakcyjnymi partnerami – mówił Fąfara.

Zwracał uwagę, że funkcjonowanie ukraińskich firm w warunkach wojennych zmieniło sposób prowadzenia z nimi biznesu. – Współpraca z ukraińskimi partnerami wymaga bardziej elastycznego i dopasowanego podejścia niż w normalnych warunkach rynkowych. Kontrakty muszą uwzględniać ryzyko wojny, logistykę i bezpieczeństwo infrastruktury – podkreślał.

Orlen i Naftohaz współpracują już przy dostawach gazu i paliw płynnych. Ireneusz Fąfara zaznaczył jednak, że perspektywa współdziałania jest znacznie szersza i obejmuje potencjalne zaangażowanie kapitałowe. – Zaczęliśmy myśleć o przyszłości. Być może pojawi się możliwość zakupu udziałów w ukraińskich aktywach – powiedział.

Według uczestników debaty przyszłość europejskiej energetyki nie będzie oparta na jednym dominującym kierunku dostaw. Konieczne będzie stworzenie sieci wielu połączeń, w których poszczególne państwa wykorzystają swoje przewagi.

Josh Volz, specjalny wysłannik ds. integracji energetycznej w Departamencie Energii USA, wskazywał, że Polska ma wyjątkową pozycję dzięki infrastrukturze i położeniu geograficznemu, a Ukraina – dzięki zasobom naturalnym i doświadczeniu w zarządzaniu systemem w warunkach kryzysowych. – Jeśli spojrzymy na te możliwości osobno, nie osiągniemy celu. Musimy połączyć przewagi każdego z uczestników systemu – mówił Volz.

Jego zdaniem kluczowe będzie znalezienie równowagi między bezpieczeństwem dostaw a ekonomiczną opłacalnością projektów. – Nikt nie będzie robił tego za darmo. Komercyjna wykonalność tych projektów musi pozostać podstawą – zaznaczał.

Nowa mapa energetyczna Europy dopiero się tworzy. Jej kształt będzie zależał nie tylko od dostępności surowców, ale przede wszystkim od zdolności państw i firm do budowania trwałych partnerstw. Polska chce być jednym z głównych punktów tego systemu, a Ukraina, mimo wojennych strat, ma ambicję stać się jednym z jego ważnych elementów.