W wyborach parlamentarnych 15 października wygrało Prawo i Sprawiedliwość, ale wynik 35,38 nie pozwala temu ugrupowaniu na samodzielne rządy, nie pozwala na to nawet koalicja z Konfederacją (7,16 proc.), która przed wyborami uchodziła za najpoważniejszego kandydata na koalicjanta.

Partia Jarosława Kaczyńskiego uważa, że jej reprezentantowi prezydent powinien powierzyć zadanie utworzenia rządu, a członkowie PiS przekonują, że "jeszcze nie stracili władzy".

Czytaj więcej

Czarnecki: Jeszcze nie straciliśmy władzy. Niech opozycja się uspokoi

Przemysław Czarnek mówi o demokratycznych rozmowach

Obecny minister edukacji w rządzie Mateusza Morawieckiego, Przemysław Czarnek, mówił w radiu Wnet, że jest "dobrej myśli" w kwestii utrzymania władzy przez PiS, a jako ewentualnego koalicjanta wskazuje niemal wszystkie ugrupowanie, których przedstawiciele dostali sie do Sejmu.

Jego zdaniem PiS może "prowadzić demokratyczne rozmowy" i z Polskim Stronnictwem Ludowym, i z Konfederacją, a nawet z Nową Lewicą i posłami z Platformy Obywatelskiej, "mniej lub bardziej niezadowolonymi".

- Tam jest dużo ludzi, którzy  naprawdę mogliby utworzyć rząd, który jest rządem prosuwerennościowym, proniepodległościowym, antykomunistycznym — stwierdził Czarnek.

Czarnek: PSL jest mi bliski. Kosiniak-Kamysz na premiera

Minister edukacji mówił także, że partia, której liderem jest Władysław Kosiniak-Kamysz, jest mu "bliska". Powoływał się na swoją wcześniejszą wypowiedź, w której zapewniał, że "gdyby ktoś przegonił go z PiS, to poszedłby właśnie do tej partii".

Czarnek nie wyklucza, że w przypadku koalicji PiS-PSL propozycje objęcia funkcji premiera otrzymałby lider ludowców, Władysław Kosiniak-Kamysz.