Reklama

Zgromadzone mile to wielkie obciążenie dla linii lotniczych

Uczestnicy programów lojalnościowych linii lotniczych muszą mieć świadomość, że ich mile/punkty zgromadzone podczas podróży jeszcze przed pandemią mogą w bliskiej przyszłości stracić na wartości. A wartość tych programów jest ogromna.
Zgromadzone mile to wielkie obciążenie dla linii lotniczych

Foto: AdobeStock

Tylko w Stanach Zjednoczonych wartość niewykorzystanych mil, które mogą zostać zamienione na bilety lotnicze i podwyższenie klasy podróży sięga 25,5 mld dolarów – wyliczył portal konsumencki LendingTree Inc. Dla przewoźników to potężne obciążenie, które chciałyby zmniejszyć, ale jednocześnie nie tracić na tym wizerunkowo.

— To jest oczywiste, że w sytuacji, kiedy linie lotnicze znajdują się w tak trudnej sytuacji finansowej, będą dążyły do dewaluacji mil i punktów. Moim zdaniem już się do tego przygotowują — uważa Matt Schultz, główny analityk kredytowy w LendingTree. Zresztą nie jest to nic nowego, bo przewoźnicy niespecjalnie się chwalą tym, że na programach lojalnościowych zarabiają i ile. Po pierwsze wabią nimi klientów, a po drugie sprzedają je bankom, które potem emitują karty kredytowe pozwalające zarabiać mile przy każdym skorzystaniu z tej formy płatności. To z kolei zachęca do zakupów i płacenia tą konkretną kartą.

W Stanach Zjednoczonych najcenniejsze są programy lojalnościowe SkyMiles Delty, AAdvantage American Airlines, Mileage Plus United Airlines, Rapid Rewards z Southwest Airlines i należący do JetBlue TrueBlue. W Europie jest to Miles&More Grupy Lufthansy, do którego należy także LOT.

Mile na kartę M&M można zbierać także latając pozostałymi przewoźnikami Star Alliance. Miles&More raczej podnosił milową poprzeczkę upoważniającą do skorzystania z biletu nagrody. Teraz, jeśli się dobrze poszuka, za 10 tys. mil można podnieść klasę podróży w Aegean, Copa, Shenzen, Air China I Turkish Airlines. Wcześniej było to 20-30 tys. mil na trasach krótkiego zasięgu. Zdarzają się też okazje w LOT, gdzie taki upgrade można trafić za 8, a nawet za 5 tys. mil. Przesadzenie pasażera do wyższej klasy kosztuje przewoźnika niewiele, zwłaszcza że wolnych miejsc w samolotach jest pod dostatkiem. Pozbycie się milowego długu — bezcenne. O 30 proc. w niektórych krajach staniały „kupowane” za mile wynajęcia samochodów czy pobyty w hotelach. Z kolei amerykańskie linie United wyznaczyły 14 marca jako „Pi Day” i wtedy można było kupić bilet na połączenia lotnicze wewnątrz Stanów za 3140 mil.

Ale są także przewoźnicy, którzy zdecydowali się na obniżenie wartości zgromadzonych punktów. Tak zrobił w USA Southwest, który zmniejszył w kwietniu wartość zgromadzonych mil o 6 proc. po tym, jak zorientował się, że w 2020 roku wzrosła ona o 20 proc.

Reklama
Reklama

Mało jest jednak prawdopodobne, aby szybko inne linie poszły jej śladem. — Moim zdaniem raczej będą się starały skłonić konsumentów, aby jak najszybciej powrócili do latania — uważa Joseph DeNardi ze Stifel Financial Corp., który wielokrotnie analizował wartość programów lojalnościowych linii lotniczych. — Gdyby przewoźnicy masowo zdecydowali się na dewaluację wartości zgromadzonych mil, to i popyt na zbieranie tych mil zmaleje i spadnie wartość całego programu. To nieopłacalne ryzyko — dodaje DeNardi.

Transport
Cieśnina Ormuz sparaliżowana. Setki tankowców utknęły na morzu
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Transport
Ceny biletów do Azji nawet dwa razy wyższe. Zniknęła arabska konkurencja
Transport
Powoli wraca ruch lotniczy. Rejsy rozkładowe nadal odwołane
Transport
Lotniczy chaos na Bliskim Wschodzie. Pasażerowie zamknięci w złotych klatkach
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama