W środę spółka Centralny Port Komunikacyjny, która realizuje projekt Port Polska, poinformowała o fiasku wyboru nowego prezesa spółki i przesunięciu finalnego terminu składania ofert o dwa tygodnie, tj. do 7 października. Jak słyszymy od osoby znającej szczegóły, zgłoszeń nie było wiele. – Nie było ich kilkanaście, tylko kilka – mówi nam źródło w spółce.
Stołek prezesa CPK nie cieszy się nadmiernym zainteresowaniem ze strony doświadczonych menedżerów i zarządców, bo jest chybotliwy. Ze względu na nadmierne upolitycznienie projektu – który był osią kampanijnego sporu między poprzednim, a obecnym rządem – przyszły szef CPK musi liczyć się z ograniczoną decyzyjnością, brakiem zabezpieczenia finansowego projektu i dużą ekspozycją medialną.
– Większe znaczenie może mieć jednak ryzyko osobistej, w tym wynikającej z przepisów Kodeksu spółek handlowych, odpowiedzialności za projekt, którego sukces zależy od wielu czynników pozostających poza kontrolą zarządu CPK, m.in. tempa decyzji administracyjnych czy stabilności otoczenia regulacyjnego – zauważa Anna Przybyła, prawniczka z Uniwersytetu SWPS.
Potencjalnych kandydatów może też zniechęcać asymetria ryzyk i wynagrodzenia. – Zarobki w spółkach z udziałem Skarbu Państwa są ograniczone przepisami tzw. ustawy kominowej. Dla menedżera z wieloletnim doświadczeniem, przyzwyczajonego do warunków rynkowych w sektorze prywatnym, oferta może nie rekompensować skali odpowiedzialności, presji medialnej czy ryzyka reputacyjnego – wskazuje ekspertka.
Czytaj więcej
W związku z największym od początku rosyjskiej wojny, atakiem Ukrainy na Moskwę, stołeczne lotniska odwołały ponad 450 lotów. Tysiące ludzi utknęło...
Czekają na menedżera, nie nominata
Spółka CPK poinformowała, że decyzja o przedłużeniu konkursu wynikła z chęci pozyskania kandydatów „o kompetencjach odpowiadających skali programu Port Polska” i dodatkowego czasu na „pogłębioną i rzetelną ocenę ich doświadczenia menedżerskiego i inwestycyjnego”.
Jak zapewnia w rozmowie z „Rzeczpospolitą” dyrektor biura prasowego CPK, Maciej Dutkiewicz, rada nadzorcza szuka „przede wszystkim menedżera, a nie polityka”. Zaprzecza, by spółką miał pokierować nominat partyjny, a wyczekiwanie na jego wskazanie „na górze” miałoby być przyczyną opóźnienia wyboru. – Gdyby to miała być osoba z nadania politycznego, to już byśmy wiedzieli, kto to będzie. Nam chodzi o jakość kandydata. To największy projekt inwestycyjny w Polsce i przy wyborze kierujemy się względami merytorycznymi – mówi w rozmowie z nami Dutkiewicz.
Anna Przybyła zauważa jednak, że funkcjonowanie spółek Skarbu Państwa tradycyjnie jest oceniane w kategoriach politycznych.
– W efekcie kandydat obejmie prestiżową i niezwykle odpowiedzialną funkcję menedżerską, ale przyjdzie mu działać w warunkach, w których jego bieżące decyzje operacyjne będą nieustannie oceniane w kontekście politycznego sporu – wskazuje prawniczka z Uniwersytetu SWPS.
Podkreśla przy tym, że spółka ograniczyła sobie pulę kandydatów, wpisując w warunki konkursu dość rygorystyczne wymagania, jak choćby konieczność legitymowania się co najmniej 20-letnim doświadczeniem zawodowym, w tym co najmniej 10-letnim doświadczeniem kierowniczym lub menedżerskim.
Powrót do projektu wykluczył Maciej Lasek, który był namaszczony przez Donalda Tuska na pełnomocnika rządu ds. CPK po wyborach parlamentarnych w grudniu 2023 r. Na platformie X napisał, że „ma co robić” i „nie zamierza pójść drogą pana Mikołaja”, mając zapewne na myśli byłego prezesa CPK i byłego pełnomocnika rządu ds. CPK, Mikołaja Wilda.
Dyrektor biura prasowego CPK jest „przekonany”, że dodatkowe dwa tygodnie pozwolą radzie nadzorczej wskazać finalnego zwycięzcę. – Nic nie wskazuje na to, żeby ten drugi termin miał być ponownie zmieniany – zapewnia w rozmowie z nami Maciej Dutkiewicz.
Czytaj więcej
Port Polska powołał think tank Centrum Transportu i Mobilności, który ma działać na zasadach komercyjnych i doradzać przy wielkich projektach trans...
Harmonogram złapał poślizg
Port Polska pozostaje bez głównego nadzorcy od lipca, gdy z funkcji prezesa odwołany został Filip Czernicki. Mimo braku szefa projekt stopniowo wchodzi w kolejne fazy zaawansowania – nie tylko na deskach kreślarskich, ale i w terenie. Na razie są to jednak jedynie prace przygotowujące plac do właściwej inwestycji. We wtorek Port Polska podpisał z Budimeksem umowę na przebudowę systemu melioracyjnego oraz budowę infrastruktury przeciwpowodziowej. – Naszym zadaniem jest przygotowanie infrastruktury, która dostosuje istniejący układ melioracyjny do potrzeb przyszłego lotniska i zapewni ochronę przed podtopieniem tego terenu – wyjaśnia Cezary Łysenko, członek zarządu Budimeksu. Z kolei w zeszłym tygodniu zakończyło się próbne palowanie pod przyszły terminal pasażerski. Równolegle na placu, gdzie stanie lotnisko, trwają roboty ziemne, niwelacja terenu, przygotowanie platform roboczych i zaplecza technicznego.
W gabinetach prowadzone są z kolei postępowania dotyczące budowy głównego terminala, jego wyposażenia i infrastruktury lotniska. Po wcześniejszym dialogu konkurencyjnym do złożenia ofert zaproszonych zostało pięć konsorcjów. Podpisanie umowy z wykonawcą najważniejszej części Portu Polska planowane jest na przełom 2026 i 2027 r.
Choć w okolicy Baranowa trwają już prace przygotowawcze, to wciąż nie wiadomo, kiedy ruszą właściwe prace terenowe. Jeszcze w czerwcu obowiązywała wersja, że nastąpi to we wrześniu. Trzy tygodnie temu „Rzeczpospolita” jako pierwsza informowała, że projekt złapał poślizg. Piotr Rachwalski, wiceprezes spółki CPK, przekazał nam, że ze względu na przedłużające się procedury administracyjne start prac przesunie się na październik lub listopad. Brak głównego nadzorcy projektu z pewnością utrzymaniu harmonogramu inwestycji nie pomaga. Zgodnie z ostatnio obowiązującą wersją zdarzeń, pierwsze samoloty mają wylądować na lotnisku w Baranowie na koniec 2032 r.
Czytaj więcej
Budowa czwartego pirsu lotniska w Baranowie, który zwiększy przepustowość portu o 10 mln pasażerów rocznie, ma kosztować 1,5 mld zł – poinformował...
Szybkie pociągi pojadą też do Czech
Oprócz portu lotniczego wraz z towarzyszącą mu infrastrukturą oraz tzw. Airport City, Port Polska odpowiada też za budowę sieci Kolei Dużych Prędkości. W pierwszym etapie ma powstać linia łącząca Warszawę z Łodzią, przebiegająca przez port lotniczy w Baranowie. Podstawowy wariant wprowadzenia polskich kolei w XXI wiek zakłada też późniejsze przedłużenie tej linii z Łodzi na północny-zachód do Poznania oraz na południowy-zachód do Wrocławia.
Jeszcze bardziej ambitne projekty mówią natomiast o doprowadzeniu superszybkich pociągów także do Zielonej Góry czy Szczecina. Wizja polskich kolejarzy wykracza jednak poza granice kraju. W trakcie trwających właśnie targów branży transportowej InnoTrans w Berlinie przedstawiciele Portu Polska spotkali się z zarządcami infrastruktury kolejowej z Czech, Słowacji i Litwy. W środę ze stroną czeską podpisano porozumienie o współpracy, której efektem ma być dodanie do sieci kolei dużych prędkości odcinka Katowice–Ostrawa oraz poprawienie jakości połączeń kolejowych między Wrocławiem a Pragą.