Reklama

Autonomiczne samochody wjeżdżają do Europy. Polska dopiero zaczyna nadrabiać straty

Polska z opóźnieniem zacznie testować na drogach zautomatyzowane samochody. Europa już nam odjeżdża.

Publikacja: 11.01.2026 12:05

Autonomiczne samochody wjeżdżają do Europy. Polska dopiero zaczyna nadrabiać straty

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Dlaczego Polska opóźnia się w testowaniu zautomatyzowanych samochodów?
  • Jakie zmiany w prawodawstwie europejskim dotyczą autonomicznych pojazdów?
  • Jakie kraje są liderami w wdrażaniu technologii autonomicznych pojazdów?
  • Jak automatyzacja transportu wpłynie na rynek pracy w sektorze transportowym?

Polska, choć spóźniona, może wreszcie dołączyć do państw rozwijających zautomatyzowaną mobilność. Podpisana przez prezydenta w drugiej połowie ubiegłego roku nowelizacja ustawy Prawo o ruchu drogowym ma otworzyć drogę do testów zaawansowanych systemów wspomagających kierowców w czasie jazdy na drogach publicznych. Według Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM), decyzja została podjęta w ostatnim momencie, bo każdy miesiąc opóźnienia oznaczał odpływ projektów badawczo-rozwojowych i utratę potencjalnych inwestycji, gdyż firmy rozwijające systemy automatyzacji – producenci samochodów, części, zespoły inżynierskie, uczelnie i centra badawcze – musiały przenosić swoje projekty do innych państw.

Czytaj więcej

Chiński „szpieg” na kółkach. Czy chińskie samochody są bezpieczne?

– Dziś pociąg jeszcze jest w zasięgu, ale Europa przyspiesza. Czechy, Niemcy i inni sąsiedzi nie czekają, są o kilka wagonów dalej – mówi Tomasz Bęben, prezes SDCM.

Niemcy i Czechy dopuszczają autonomiczne auta poziomu 3. Polska wciąż czeka

Od 1 stycznia 2026 r. Czesi oficjalnie dopuścili korzystanie z funkcji warunkowej automatyzacji jazdy – poziomu SAE Level 3. To pierwszy etap, na którym samochód potrafi przejąć pełną kontrolę nad jazdą w określonych warunkach, np. na autostradzie i podejmować bardziej złożone decyzje, jak omijanie przeszkód. Kierowca może zdjąć ręce z kierownicy, choć musi być gotowy do przejęcia kontroli, gdy system tego zażąda.

Reklama
Reklama

Niemcy już wcześniej zezwoliły na autonomiczną jazdę poziomu 3 na drogach publicznych, a Wielka Brytania zaplanowała dopuszczenie jeszcze w tym roku do ruchu autonomicznych taksówek w Londynie. Francja, Hiszpania czy Węgry stworzyły ramy prawne dla testów i wdrożeń, a kolejne państwa przechodzą z fazy pilotażowej do praktycznego zastosowania nowych technologii.

Czytaj więcej

Tesla burzy porządek w świecie elektromobilności. Nowy tani model z polskim cennikiem

Do liderów należą USA, gdzie m.in. w San Francisco, Los Angeles i Phoenix wykorzystywane są komercyjnie autonomiczne taksówki bez kierowcy, jak również Chiny, gdzie wdrażanie autonomicznych samochodów następuje najszybciej na świecie, a robotaxi w wielkich miastach stają się codziennością.

Polska dopiero teraz wprowadza definicję pojazdów zautomatyzowanych, określa warunki testów w ruchu drogowym, kwestie odpowiedzialności oraz nadzoru administracyjnego. Ale uregulowanie wszystkich niezbędnych kwestii zajmie czas. – Od przeprowadzenia tego etapu zależy, czy testy faktycznie ruszą w 2026 r. – podkreśla SDCM.

Autopilot w praktyce. Nagrania pokazują, jak kierowcy nadużywają systemów

Choć życie już zaczęło omijać przepisy. Półtora roku temu w internecie pojawiło się nagranie drzemiącej kobiety za kierownicą Tesli Model 3, jadącej na autopilocie drogą ekspresową S5 pomiędzy Poznaniem i Bydgoszczą, niereagującej na sygnały wyprzedzających ją kierowców.

Czytaj więcej

Testy autonomicznych samochodów. 80 000 kilometrów bez incydentów
Reklama
Reklama

Tworzące branżowe standardy Stowarzyszenie Inżynierów Motoryzacji (SAE) określiło poziomy klasyfikujące autonomiczną jazdę w skali od 0 do 5. O ile na poziomie 0 kierowca wykonuje sam wszystkie czynności, to na poziomie 1 jest wspomagany przez systemy mające ułatwiać mu jazdę: np. tempomat utrzymujący zadaną prędkość. Na poziomie 2 automatyka już częściowo kierowcę wyręcza, np. poprzez tempomat adaptacyjny dopasowujący prędkość do poprzedzających pojazdów, czy asystenta pasa ruchu.

Kolejny jest półetap – poziom 2+, już popularny w droższych samochodach, wyższy poziom automatyzacji częściowej, integrujący różne zaawansowane systemy wspomagania kierowcy (ADAS – Advanced Driver Assistance Systems). Dzięki czujnikom, jak kamery czy radary, kierowca nie musi polegać jedynie na wzroku oraz refleksie, bo wspiera go elektronika, np. poprzez system awaryjnego hamowania. Jednym z elementów ADAS są adaptacyjne światła drogowe, wykorzystujące kamerę, by dostosować wiązkę światła do wykrytych pojazdów i nie oślepiać nadjeżdżającego kierowcy.

Czytaj więcej

Pierwszy taki wypadek Tesli. W Kalifornii pomyliła pasy

Wspomniany poziom 3, obecnie najwyższy stopień automatyzacji dostępny komercyjnie w wybranych modelach aut na europejskim rynku, poprzedza już wysoką automatyzację. Na poziomie 4 samochód potrafi poruszać się w pełni autonomicznie np. w strefach miejskich z niskimi prędkościami. Nie wymaga interwencji kierowcy, ale może potrzebować pomocy w trudniejszych okolicznościach, jak niekorzystna pogoda. Natomiast poziom 5 to pełna automatyzacja i jazda bez kierowcy: samochód nie musi mieć kierownicy ani pedałów gazu i hamulca.

Autonomiczne ciężarówki zmienią rynek pracy. Miliony kierowców zagrożonych

Wraz z upowszechnieniem sztucznej inteligencji, automatyzacja jazdy będzie przyspieszać. Szerokie zastosowanie znajdzie także w samochodach ciężarowych. Autonomiczne ciężarówki – dzisiejsza technologia umożliwia ich pełną eksploatację – pomogą zaoszczędzić koszty, zmniejszyć emisję i zwiększyć bezpieczeństwo na drogach. Ale autonomizacja transportu może mieć też negatywne skutki. Według raportu trzech globalnych organizacji transportu drogowego: Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów ACEA, Międzynarodowej Federacji Pracowników Transportowych oraz Międzynarodowej Federacji Transportu Drogowego (IRU), może zmniejszyć zapotrzebowanie na kierowców w Europie i USA nawet o 50-70 proc. do 2030 r. W rezultacie nawet 4,4 miliona z obecnych 6,4 miliona etatów w transporcie drogowym stałyby się zbędnymi.

Czytaj więcej

Autonomiczne ciężarówki z aplikacją
Reklama
Reklama

W Polsce już kilka razy przeprowadzono testy autonomicznego minibusa, ale poza drogami publicznymi. Pojazd skonstruowany przez gliwicki startup Blees woził pasażerów na kilkukilometrowej trasie rekreacyjnego terenu w Katowicach oraz na obszarze Cmentarza Osobowickiego we Wrocławiu. Podobne próby prowadzono także w Gdańsku.

Testy takich autonomicznych busów, nawet zakładając odległą perspektywę wdrożenia ich do regularnej komunikacji, okazały się dla samorządów atrakcyjnym posunięciem marketingowym. Po testach w Gdańsku przedstawiciele miasta byli zapraszani na liczne spotkania, na których opowiadali o pierwszych doświadczeniach i projektach związanych z pojazdami autonomicznymi, a wśród samorządowców stali się w tym zakresie ekspertami.

Podobny przykład pochodzi z północnej Szwajcarii, gdzie pojazd autonomiczny dowoził turystów z centrum Neuhausen am Rheinfall pod największy w Europie pod względem przepływu wodospad Rheinfall, stając się drugą największą atrakcją turystyczną w regionie.

Transport
SAFE to program idealny dla Airbusa. Polskie firmy też na nim zarobią
Transport
PPL mają pieniądze na inwestycje: 3,3 mld na Port Polska i Lotnisko Chopina
Transport
UE chce zmienić zasady dotyczące bagażu w tanich liniach. Co planuje?
Transport
Wojna Putina wykończyła rosyjską kolej. Państwowa firma stoi na krawędzi upadłości
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama