Tomasz Szymczak, prezes lotniska Warszawa-Modlin: Modlin nie dał się zagłodzić

To ma być lotnisko dla linii niskokosztowych i czarterowych. Port będzie skromny, ale solidny. Normalny biznes z szacunkiem dla pieniędzy – mówi Tomasz Szymczak, prezes lotniska Warszawa-Modlin.

Publikacja: 14.05.2024 04:30

Tomasz Szymczak, prezes lotniska Warszawa-Modlin

Tomasz Szymczak, prezes lotniska Warszawa-Modlin

Foto: materiały prasowe

Zmieniła się władza w Polskich Portach Lotniczych [współudziałowcu lotniska Warszawa-Modlin wraz z samorządem Mazowsza i Agencją Mienia Wojskowego – red.]. Rada nadzorcza jest przyjazna oraz jednomyślna i nikt już nie blokuje dzisiaj rozbudowy lotniska w Modlinie. Jaki wyglądają plany na najbliższą przyszłość?

To ma być lotnisko dla linii niskokosztowych i czarterowych, ale też nie ma pomysłu na budowanie prowizorki, jakiegoś namiotu czy balonu, jak to planowano w przeszłości. Będzie skromny, ale solidny, rozbudowany terminal z toaletami i magazynami na poziomie minus jeden i piętrem, ponieważ chcemy rozbudować także część komercyjną, bo lotnisko przecież zarabia nie tylko na opłatach i usługach lotniczych. Powstanie więc sklep wolnocłowy i kolejne restauracje. Wszystko bez przepychu.

Jaką przepustowość planujecie po rozbudowie?

W pierwszym etapie, po powiększeniu terminala i dodaniu czterech miejsc postojowych, ma to być ok. 6,5 mln pasażerów rocznie. Już teraz rozmawiamy z nowymi przewoźnikami niskokosztowymi. Mamy tę przewagę nad innymi portami, i to nie tylko na Mazowszu, że jesteśmy otwarci całą dobę, u nas nie ma problemów z hałasem w miejskim wymiarze. To ogromna przewaga, którą z pewnością wykorzystamy. Rozmawiamy już z niskokosztowymi liniami indyjskimi, bo jeśli zostanie podpisana przygotowywana przez Komisję Europejską umowa o otwartym niebie między Indiami i Unią Europejską, to przewoźnicy z mniejszych, ale wielomilionowych miast tego subkontynentu są gotowi do nas przylatywać (np. Airbus A321 do nas z łatwością doleci). Mamy dość ambitne projekty dla obecnych i przyszłych przewoźników Modlina.

Czytaj więcej

Ruszają inwestycje na lotnisku w Modlinie. "Bez gigantomanii i wstawania z kolan"

Jak w tej chwili układają się relacje z obecnym przewoźnikiem?

Wprowadziliśmy nową taryfę, zmieniliśmy ją po raz pierwszy od dziesięciu lat przy pełnym udziale naszych partnerów handlowych. Taryfa została zatwierdzona i podpisana przez prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego Jest dokumentem obowiązującym i uwzględniającym m.in. koszty pracy i inflację, bo chociażby od dziesięciu lat wzrosła ona o ponad 60 proc. Musieliśmy więc te zapisy zracjonalizować.

Ryanair jako dotychczas jedyny duży klient Modlina też ostatnio trochę zmienił retorykę i już nie atakuje bezwzględnie lotniska za brak inwestycji i wyższe opłaty.

Bo z punktu widzenia Ryanaira mamy ogromne zalety. Naprawdę działamy sprawnie, bo czas od przylotu do odlotu wynosi u nas tylko 25 minut. Nie ma jakichkolwiek protestów czy strajków, czego przewoźnicy doświadczają w portach w Hiszpanii, Francji czy Belgii. Dostarczamy niskokosztowy produkt w 100 procentach i zabiegamy także o innych partnerów z tego segmentu, bo tak dopasowaliśmy naszą infrastrukturę, aby dobrze obsłużyć rynek warszawski, mazowiecki i część Polski północnej.

Kiedy ruszą inwestycje?

Jeszcze jesienią tego roku zaczniemy przygotowania. Prace planujemy rozpocząć od początku sezonu budowlanego, na wiosnę 2025 r., i zakładamy, że potrwają ok. 22 miesięcy. Tam, gdzie są już wyjścia do samolotów, być może zakończą się wcześniej. A równolegle będziemy dobudowywać minimum cztery miejsca postojowe.

Jakie są prognozy ruchu na ten rok?

Szacujemy ogólnie, że będzie – podobnie jak w 2023 r. – od nieco ponad 3 mln do maksimum 3,5 mln osób. To zależy od tego, jakie będzie lato. Po zakończeniu rozbudowy przepustowość może sięgnąć nawet 7 mln odprawionych pasażerów. Czyli niemal podwojenie tego, co mamy teraz.

Ma pan w Modlinie za płotem tylko pola truskawek i las. Byłaby możliwość rozbudowy większej, niż planowana teraz?

Rzeczywiście są takie możliwości i takie wstępne projekty już były. Można by tam zbudować drugi pas startowy i nowe terminale. Wtedy przepustowość zwiększyłaby się do przynajmniej 12 mln pasażerów rocznie. Zresztą już teraz w Modlinie planujemy kolejną drogę startową, ale nie drugą, tylko nową. Tak, jak to zrobiono w Pyrzowicach, gdzie stary pas startowy pełni funkcję drogi kołowania.

Kiedyś brak możliwości rozbudowy Modlina tłumaczono obecnością ptaków, które dla lotnictwa są zagrożeniem. Nie ma już tego problemu?

Monitorujemy ich obecność. Mamy pełną świadomość, że obok lotniska płyną Narew i Wisła, ale nie jest to problem ponadstandardowy. W Europie są lotniska, które mają dużo większe kłopoty z ptakami.

Czytaj więcej

Naukowcy apelują: CPK nie w pośpiechu. Potrzebne są warianty dla lotniska w polu

Czyli plany dla samego lotniska są gotowe. A jak do niego dojedziemy? Bo przecież z tym są problemy.

Modernizowana jest droga S7 do standardu trzypasmowego. Nasz terminal jest położony 800 m od węzła drogi ekspresowej i skrzyżowania z drogą krajową 62 do Płocka. Modernizowany jest także dojazd z Warszawy, na lotnisko będzie zjazd 1,5 km wcześniej, więc ruch nie będzie się kumulował. Trwa projektowanie łącznika kolejowego o długości 6,5 km, (a 400 m od terminala stacji kolejowej). Inwestycja jest zaplanowana na najbliższe lata. Szybko powstanie także nieduży dworzec autobusowy.

Atmosfera wokół Modlina się zmieniała?

Rzeczywiście była próba „zagłodzenia” Modlina, ale nie daliśmy się. Dobrze, że się mówi o możliwości rozbudowy, i czujemy, że zdjęto nam kaganiec. Mamy przygotowany dziennik budowy, trwają prace nad szczegółami, by ruszyć jak najszybciej. Nie ukrywam, że odetchnęliśmy z ulgą, i to samo mówią firmy z nami współpracujące. Kiedyś była walka o przetrwanie, dzisiaj zmieniła się w walkę o jak najszybszy rozwój i o jego skalę w przyszłości. Mamy świadomość, że finansowanie rozbudowy będzie ze środków publicznych, więc podchodzimy do nich z szacunkiem, ale z przekonaniem, że to lotnisko będzie potrzebne niezależnie od projektu CPK. Nie mamy problemów z pracownikami. Ani kłopotów z dużą rotacją, jak w dużych miastach. Zawsze mieliśmy stabilną załogę. To dzisiaj duża zaleta.

Skąd będzie pan miał pieniądze?

Początek inwestycji nie wiąże się z dużymi wydatkami. Rozbudowa terminala plus cztery płyty postojowe to szacowany koszt ok. 200 mln zł. Nowa droga startowa to kolejne ok. 400 mln zł. A na finansowanie mamy kilka pomysłów. Zacznijmy od tego, że Modlin stał się rentowny, już w zeszłym roku wypracowaliśmy zysk, po raz pierwszy od wielu lat. Jest też koncepcja podniesienia kapitału przez naszych udziałowców bądź pożyczki od nich, bo przecież nie musi to być kredyt komercyjny.

Podpisaliśmy z Polską Agencją Żeglugi Powietrznej umowę na „budowę” zdalnej wieży kontroli lotów, co sfinansuje agencja. Będziemy w Europie Środkowej drugim lotniskiem po Budapeszcie, które skorzysta z tego wymiaru cyfryzacji. To technologia nowoczesna, testowana już od 20 lat. W operowaniu podczas mgieł, które u nas i tak są mniejsze niż np. w Krakowie, pomoże nam ILS trzeciej kategorii. I o tym także rozmawiamy już z PAŻP. Te inwestycje z kolei pozwolą nam na operowanie nawet w bardzo trudnych warunkach pogodowych.

Mamy w planach też hotel dwu-, trzygwiazdkowy, stację benzynową z myjnią – rozmawiamy już z koncernami paliwowymi i mamy dla nich wydzieloną działkę. Na parkingach długoterminowych wprowadziliśmy elektroniczną rezerwację miejsc, a na tych bliżej terminali zamontujemy kilkanaście ładowarek do samochodów elektrycznych. To wszystko bez gigantomanii, ale i bez wstawania z kolan. To będzie normalny biznes z szacunkiem dla pieniędzy.

Nie przeraża pana ogrom pracy?

Mamy tego świadomość i doświadczenie z innych portów. Ale w przypadku Modlina jesteśmy już gotowi na tę rozbudowę. A jednocześnie przyzwyczajeni do oszczędności i rozsądnego gospodarowania pieniędzmi. Operacyjnie jesteśmy lotniskiem prostym i tak będzie także po rozbudowie.

Tomasz Szymczak

Ma 56 lat, w zarządzie lotniska Warszawa-Modlin od 2021 r. Absolwent UG, doktor nauk ekonomicznych. W 1999–2001 wiceprezes portu Kraków-Balice, w 2001–2003 zastępca szefa dep. PR NBP, w 2003–2005 menedżer ds. PR&PA w Gdańsk Transport Company, w 2006–2008 prezes Warsaw Airport Services, w 2014–2016 wiceprezes Welcome Airport Services, w 2016–2017 prezes portu lotniczego Łódź. ∑

Zmieniła się władza w Polskich Portach Lotniczych [współudziałowcu lotniska Warszawa-Modlin wraz z samorządem Mazowsza i Agencją Mienia Wojskowego – red.]. Rada nadzorcza jest przyjazna oraz jednomyślna i nikt już nie blokuje dzisiaj rozbudowy lotniska w Modlinie. Jaki wyglądają plany na najbliższą przyszłość?

To ma być lotnisko dla linii niskokosztowych i czarterowych, ale też nie ma pomysłu na budowanie prowizorki, jakiegoś namiotu czy balonu, jak to planowano w przeszłości. Będzie skromny, ale solidny, rozbudowany terminal z toaletami i magazynami na poziomie minus jeden i piętrem, ponieważ chcemy rozbudować także część komercyjną, bo lotnisko przecież zarabia nie tylko na opłatach i usługach lotniczych. Powstanie więc sklep wolnocłowy i kolejne restauracje. Wszystko bez przepychu.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Transport
Tańszy przejazd koleją do Niemiec. PKP Intercity przygotowało specjalną ofertę na Euro 2024
Transport
Drugie podejście Gdyni do agroportu. Chętna KGS. Mamy też odpowiedź Viterry
Transport
Przewoźnicy liczą na ożywienie
Transport
Agroportów nie będzie. Utracona szansa na sukces Polski
Transport
PKP Cargo wypowiedziało umowy sponsoringowe. Stracił je między innymi PKOL