FBI bada sprawę Boeinga. Gigant z Seattle liczy straty

Pasażerowie Lotu Alaska Airlines 5 stycznia, podczas którego wadliwie umocowane drzwi zapasowe zostały wyssane na zewnątrz, dostali list od Federalnego Biura Śledczego. Uznano, że mogli stać się ofiarami przestępstwa.

Publikacja: 22.03.2024 14:27

Agencji NTSB z drzwiami samolotu Alaska Airlines, lot 1282, po znalezieniu ich w Portland w stanie O

Agencji NTSB z drzwiami samolotu Alaska Airlines, lot 1282, po znalezieniu ich w Portland w stanie Oregon

Foto: Bloomberg

Na pokładzie boeinga 737 MAX-9 znajdowało się wtedy 171 pasażerów i 6 członków załogi. Samolot leciał z Portland w stanie Oregon do Ontario w Kalifornii. Po 25 minutach lotu, na wysokości 5 tys. metrów, różnica ciśnień wyrwała zaślepkę, a w kadłubie maszyny powstała wyrwa wielkości drzwi, wypadły maski tlenowe. To cud, że tylko kilku pasażerów zostało lekko rannych.

Czytaj więcej

Samolot leciał z dziurą w kadłubie. Pasażerowie żądają miliarda dolarów

Potencjalne ofiary przestępstwa

Reprezentujący większość pasażerów rejsu Alaska Airlines 1282, Mark Lindquist, udostępnił redakcji CNN list, jaki otrzymał od oddziału FBI w Seattle. „Kontaktujemy się z wami, ponieważ zostaliście uznani za potencjalne ofiary przestępstwa” — czytamy w liście. Zaznaczono w nim, że FBI prowadzi dochodzenie w tej sprawie. Federalne Biuro Śledcze stworzyło także specjalny adres internetowy „AlaskaFlightVictims”, pod którym pasażerowie lotu mogą się kontaktować i zadawać pytania dotyczące tej sprawy.

CNN zwróciła się do FBI z prośbą o dodatkowe wyjaśnienia i w odpowiedzi została poinformowana, że „FBI nie potwierdza, ani nie zaprzecza tym informacjom” powołując się na politykę informacyjną Departamentu Sprawiedliwości, który zresztą prowadzi własne dochodzenie w tej sprawie i przesłuchany został już personel pokładowy i piloci Alaska Airlines.

Czytaj więcej

Boeing Alaska Airlines był tykającą bombą. W zapasowych drzwiach brakowało rygli

Na razie na temat przyczyn tego incydentu, który mógł się zakończyć katastrofą lotniczą, wiadomo jedynie tyle, że zawinili pracownicy Boeinga, którzy niechlujnie zamontowali drzwi zapasowe nie wkręcając tam czterech śrub. W każdym razie nie było ich tam w chwili, gdy samolot opuszczał fabrykę Boeinga w Renton pod Seattle.

Zabrakło dwóch dni

Z kolei „Seattle Times” wskazuje na to, że dochodzenie Departamentu Sprawiedliwości może skupić się na tym, czy Boeing naruszył warunki porozumienia z prokuratorami federalnymi z 2021 r. Zostało ono podpisane w następstwie dwóch katastrof samolotów BMAX-8 w latach 2018 i 2019, w których zginęło 346 osób.

W ramach tej umowy, która dotyczyła odroczenia ścigania, Boeing miałby uniknąć postępowania karnego, gdyby przez trzy lata spełniał określone warunki, w tym zgłaszał wszelkie dowody oszustwa ze strony swoich pracowników lub agentów oraz wzmocnił swój program przestrzegania norm jakości w produkcji. Boeingowi brakowało dwóch dni do wygaśnięcia umowy, gdy doszło do awarii w Alaska Airlines.Od styczniowego wybuchu Federalna Administracja Lotnicza również wszczęła dochodzenie w sprawie procesów produkcyjnych Boeinga. Po sześciotygodniowym audycie, który zakończył się na początku tego miesiąca, FAA poinformowała, że ​​wykryła dziesiątki problemów u Boeinga i jego dostawcy Spirit AeroSystems, w tym wiele przypadków, w których firmy nie spełniały wymogów kontroli jakości. Z kolei Krajowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) prowadzi dochodzenie w sprawie przyczyny wysadzenia fragmentu kadłuba. 

Czytaj więcej

Po awariach Boeinga pasażerowie chcą wybrać samolot, którym polecą. To kosztuje

Boeing odmówił w ostatni czwartek komentarza w tej sprawie. - Z zadowoleniem przyjmujemy dochodzenie Departamentu Sprawiedliwości. Chcemy odpowiedzialności. Chcemy odpowiedzi. Chcemy bezpieczniejszych samolotów Boeing. A dochodzenie Departamentu Sprawiedliwości pomaga osiągnąć nasze cele – powiedział Mark Lindquist CNN.

Kosztowny tydzień

Wejście FBI w sprawę Boeinga ma miejsce w tym samym tygodniu, w którym firma podała, że w pierwszym kwartale zgłosi ogromne straty wynikające z incydentu Alaska Airlines. Jak na razie wstępnie wyceniane są one na 150 mln dolarów. Wliczone zostały odszkodowania dla linii lotniczych które mają w swojej flocie B 737 MAX 9, który został uziemiony na trzy tygodnie po incydencie.

Tyle, że może to być znacznie więcej, ponieważ Ben Minicucci dyrektor generalny Alaska Airlines powiedział inwestorom, że incydent kosztował tylko jego linię lotniczą około 150 milionów dolarów i oczekuje, że Boeing zrekompensuje te straty.

- Inne przyczyny strat, to wszystko, co dzisiaj robimy w fabryce – powiedział w ostatnią środę dyrektor finansowy Boeinga, Brian West. Chodziło mu o wymuszone przez regulatora ruchu lotniczego - Federal Aviation Administration spowolnienie produkcji w fabryce 737 MAX .

Na pokładzie boeinga 737 MAX-9 znajdowało się wtedy 171 pasażerów i 6 członków załogi. Samolot leciał z Portland w stanie Oregon do Ontario w Kalifornii. Po 25 minutach lotu, na wysokości 5 tys. metrów, różnica ciśnień wyrwała zaślepkę, a w kadłubie maszyny powstała wyrwa wielkości drzwi, wypadły maski tlenowe. To cud, że tylko kilku pasażerów zostało lekko rannych.

Potencjalne ofiary przestępstwa

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Transport
Singapurskie Changi nie jest już najlepszym lotniskiem na świecie
Transport
Polowanie na rosyjskie samoloty. Pomagają systemy śledzenia lotów
Transport
Andrzej Ilków, prezes PPL: Nie zapominamy o Lotnisku Chopina. Straciliśmy kilka lat
Transport
Maciej Lasek: Nie wygaszamy projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Transport
Strajki bardzo zabolały Lufthansę. A to jeszcze nie koniec