Polska elektromobilnym skansenem Europy

Od początku nierealna zapowiedź „miliona samochodów elektrycznych w 2025 r.” okazała się jedynie propagandowym paliwem. Rząd PiS całkowicie zaniedbał rozwijanie elektromobilności.

Aktualizacja: 18.01.2024 06:22 Publikacja: 18.01.2024 03:00

Rząd PiS całkowicie zaniedbał rozwijanie elektromobilności

Rząd PiS całkowicie zaniedbał rozwijanie elektromobilności

Foto: Adobe Stock

Polska znajduje się na jednym z ostatnich miejsc w UE pod względem rozwoju floty elektrycznych samochodów, mamy najdłuższy w Europe czas uruchamiania szybkich stacji ładownia, państwowe i samorządowe instytucje nie wypełniają celów związanych z elektromobilnością. Co więcej, Polskę zaczynają już omijać inwestycje związane z transformacją motoryzacji, zagrożona jest nawet wiodąca pozycja naszego kraju w produkcji baterii do e-aut. Według danych BNEF do 2025 r. pod względem mocy produkcyjnych ogniw litowo-jonowych wyprzedzą nas w Europie nie tylko Niemcy czy Szwecja, ale również Węgry.

Rząd przespał trend

Długą listę utraconych szans na rozwój zrównoważonego transportu ma dziś opublikować w „Zielonej księdze nowej mobilności” Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych – pozarządowa organizacja zajmująca się kreowaniem i wspieraniem elektromobilnego rynku. „Rzeczpospolita” już poznała raport.

Okazuje się, że w rozwoju elektromobilności wyprzedzają nas nie tylko państwa Europy Zachodniej, ale również wiele krajów naszego regionu. Rząd PiS przespał trend, który zdominował branżę. Udział samochodów elektrycznych mamy aż czterokrotnie niższy od średniej europejskiej. Brakuje infrastruktury ładowania: przewlekłe procedury administracyjne sprawiają, że uruchomienie szybkiej ładowarki pochłania dwa, a nawet trzy lata.

W rezultacie nie mamy szans na spełnienie unijnego rozporządzenia AFIR, zgodnie z którym łączna moc infrastruktury ładowania już za dwa lata powinna wzrosnąć ponaddwukrotnie. – To efekt tego, że rozwój nowej mobilności nigdy nie był w Polsce priorytetem. Gdyby nie liczne zaniedbania, moglibyśmy znajdować się w zupełnie innym miejscu niż obecnie – podkreśla Aleksander Rajch, wiceszef PSPA.

Czytaj więcej

Samochody elektryczne jadą u nas pod prąd. Polska w unijnym ogonie

Od początku było jasne, że założone przez rząd PiS plany elektryfikacji parku aut (milion elektryków w 2025 r.) są nierealistyczne, traktowano je jako polityczne, propagandowe paliwo. Rząd PiS w przeciwieństwie do innych krajów w ogóle nie wyznaczył jednak strategicznych celów dotyczących elektromobilności w wymiarze gospodarczym.

– Z bardzo dużym opóźnieniem wdrażano niezbędne regulacje unijne, niektórych – jak dyrektywy RED II/III zmierzającej do zwiększenia udziału OZE w państwach członkowskich – nie wprowadzono do polskiego prawa w ogóle – informuje raport PSPA.

Niewielki udział samochodów elektrycznych w rynku „zawdzięczamy” m.in. zbyt późnemu wprowadzeniu dopłat do ich zakupu, najważniejszego narzędzia rozpędzającego elektromobilny rynek. Program państwowych subsydiów „Mój elektryk” funkcjonuje dopiero od 2021 r., a dla najważniejszego odbiorcy, czyli firm – od 2022 r., podczas gdy dopłaty w Rumunii dostępne były już od 2011 r., w Chorwacji i Słowenii od 2014 r., na Węgrzech i Słowacji od 2016 r., a na Litwie – od roku 2018. Samych założeń programu dopłat, mimo iż bardzo szybko zmieniają się uwarunkowania rynkowe, przede wszystkim ceny aut, nie aktualizowano już dwa lata.

Czytaj więcej

Polska nie jest gotowa na auta elektryczne. W rankingu 39 pkt. na 100 możliwych

Sytuacja na rynku dowodzi, iż rządzący mimo deklaracji nie wspierali także transformacji samego przemysłu w kierunku zeroemisyjnym. Z danych Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych wynika, że choć Polska jest 10. eksporterem części motoryzacyjnych na świecie wartych 12,3 mld dol., a liczba produkujących je firm sięga 2,5 tys., to zdecydowana większość ich produkcji wciąż nakierowana jest na napędy spalinowe. W ostatnim dorocznym raporcie Motobarometr firmy Exact Systems wśród 11 krajów objętych badaniem znaleźliśmy się na przedostatnim miejscu w udziale firm związanym z działalnością lub badaniami w obszarze elektromobilnosci.

Chociaż działające w Polsce międzynarodowe koncerny przyspieszają zmiany w kierunku elektromobilności, polskie firmy zostają daleko w tyle. – Jeśli polski rząd chciałby, aby cały przemysł motoryzacyjny poszedł w stronę elektromobilności, to potrzebna jest większa troska o małe i średnie firmy, które należałoby wesprzeć w świadomości, że już postępuje transformacja energetyczna, a przy tym konieczna staje się dekarbonizacja produkcji – stwierdza Paweł Wideł, prezes Związku Pracodawców Motoryzacji i Artykułów Przemysłowych.

Zdaniem Jakuba Farysia, prezesa Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, przejście na zeroemisyjność będzie dla Polski bardzo dużym wyzwaniem nie tylko w sferze produkcji, lecz także samego rynku. – Stoimy przed koniecznością podjęcia pilnych działań dla zapobieżenia sytuacji, w której Polska stałaby się skansenem spalinowych samochodów wycofywanych z innych krajów Europy – ostrzega Faryś.

Czytaj więcej

Polak za biedny na elektryczne auto. Staniemy się szrotem Europy?

Trzeba naprawić system

Takie zagrożenie jest bardzo realne. Według Instytutu Samar w całym 2023 r. sprowadzono z zagranicy prawie 805,8 tys. używanych samochodów, których średni wiek wyniósł 13 lat, a w przypadku silników benzynowych – 14 lat.

Aby zacząć skutecznie gonić elektromobilną Europę (samo dogonienie krajów zachodnich wydaje się mało realne), potrzeba pilnych działań. Konieczne jest np. rozszerzenie systemu wsparcia m.in. przez możliwość odliczenia pełnego VAT od kupna i eksploatacji elektryków, wprowadzenie dotacji do używanych e-aut, usprawnienie procedur związanych z budową sieci ładowania. Potrzebne jest też dofinansowanie rynku elektrycznych pojazdów ciężarowych i dedykowanej im infrastruktury.

PSPA przygotowało już ponad 120 propozycji konkretnych zmian regulacyjnych i systemowych w 12 obszarach, które przekazało ministerce klimatu i środowiska Paulinie Hennig-Klosce. – Liczymy, że jak największa część z nich zostanie zaimplementowana możliwie szybko, ponieważ okno czasowe na ich wprowadzenie powoli się zamyka – mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający PSPA.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar

Kilka czynników decyduje o rozwoju tego rynku. Pierwszy to oferta, która koncentruje się głównie na segmencie D, gdzie auta kosztują średnio ponad 250 tys. zł, co ogranicza ich dostępność. Póki nie będzie elektryków w niższych segmentach, możemy zapomnieć o szybkim rozwoju. Drugim jest komunikacja, która została zdominowana przez negatywne informacje: pożary samochodów elektrycznych, krótkie zasięgi, braki w infrastrukturze. To zapadło w głowach i zniechęca. Trzeci czynnik to dopłaty. Na początku bardzo małe, dedykowane wąskiej grupie odbiorców, późno zmienione.
Wreszcie działania rządu: Izera to projekt spóźniony, od początku polityczny, nakierowany bardziej na efekt PR niż na realny samochód.





Polska znajduje się na jednym z ostatnich miejsc w UE pod względem rozwoju floty elektrycznych samochodów, mamy najdłuższy w Europe czas uruchamiania szybkich stacji ładownia, państwowe i samorządowe instytucje nie wypełniają celów związanych z elektromobilnością. Co więcej, Polskę zaczynają już omijać inwestycje związane z transformacją motoryzacji, zagrożona jest nawet wiodąca pozycja naszego kraju w produkcji baterii do e-aut. Według danych BNEF do 2025 r. pod względem mocy produkcyjnych ogniw litowo-jonowych wyprzedzą nas w Europie nie tylko Niemcy czy Szwecja, ale również Węgry.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Transport
Singapurskie Changi nie jest już najlepszym lotniskiem na świecie
Transport
Polowanie na rosyjskie samoloty. Pomagają systemy śledzenia lotów
Transport
Andrzej Ilków, prezes PPL: Nie zapominamy o Lotnisku Chopina. Straciliśmy kilka lat
Transport
Maciej Lasek: Nie wygaszamy projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Transport
Strajki bardzo zabolały Lufthansę. A to jeszcze nie koniec