Brytyjska firma chce produkować paliwo lotnicze z ludzkich odchodów

Ścieki z miast mogą pomóc w produkcji SAF – zrównoważonego paliwa lotniczego. Brytyjska firma umie zrobić z nich ropę i węgiel.

Publikacja: 08.01.2024 16:30

Brytyjska firma chce produkować paliwo lotnicze z ludzkich odchodów

Foto: Bloomberg

Lotnictwo komercyjne odpowiada za około 2,5 proc. światowych emisji gazów cieplarnianych, które przyczyniają się do zmiany klimatu. W celu zmiany tego stanu rzeczy branża lotnicza poszukuje źródeł SAF, czyli zrównoważonego paliwa lotniczego. Samoloty da się już napędzać zużytym olejem kuchennym (podobnie jak samochody z silnikami diesla), ale Firefly Green Fuels, firma z Gloucestershire ma własną propozycję wykorzystującą coś, czego nie da się uniknąć przy jakiejkolwiek ludzkiej populacji.

Czytaj więcej

W Japonii to już działa. Silnik rakiety kosmicznej napędzany krowim łajnem

Paliwo lotnicze wytwarzane z odchodów brzmi dość niezwykle i nie tak nowocześnie, jak napęd wodorowy czy elektryczny, ale propozycja brytyjskiej firmy ma potencjalnie jedną istotną zaletę – możliwość spalania tak, jak zwykłe paliwo lotnicze. Przy tym, choć przy spalaniu wytwarza tyle samo gazów cieplarnianych co normalne paliwo, to jednak w całym procesie produkcji ślad węglowy paliwa z odchodów jest mniejszy. Dzieje się tak dlatego, że wykorzystuje ono węgiel z żywności zjedzonej przez ludzi i pochłonięty z atmosfery niejako na bieżąco, a nie węgiel zmagazynowany w paliwach kopalnych, a więc uwalniany po milionach lat i zasilający atmosferę dodatkowo w dwutlenek węgla.

Proces technologiczny Firefly Green Fuels polega w skrócie na upłynnianiu hydrotermalnym ścieków, które daje w efekcie bogaty w węgiel proszek (który można wykorzystywać jako nawóz) i ropę naftową. Analiza naukowców z różnych krajów wykazała, że pozyskiwana ropa jest niemal identyczna z kopalną. Dodatkowo naukowcy z Cranfield University twierdzą, że ślad węglowy takiego paliwa będzie niższy niż o 90 procent niż kopalnego.

Czytaj więcej

IATA: W przyszłym roku samolotem poleci rekordowa liczba 4,7 miliarda pasażerów

Brytyjska firma chce zwiększyć skalę, eksperymentalnej tymczasem, produkcji. Potrzebuje do tego odpowiednich zezwoleń (oraz dopuszczenia paliwa z odchodów do użytku) i zakładów przetwórczych. W planach jest zakład mogący wytworzyć do 40 mln litrów zrównoważonego paliwa co miałoby wystarczyć na 800 lotów z Londynu do Nowego Jorku. Samo pozyskiwanie ścieków powinno być relatywnie proste, trzeba się jednak liczyć z konkurencją rolnictwa, które pozyskuje ścieki na nawóz. Firma Hygate szacuje, że ścieki z Wielkiej Brytanii wystarczyłyby na zaspokojenie 5 proc. zapotrzebowania na paliwo do odrzutowców, co już by pomogło zmniejszyć emisje gazów cieplarnianych. Co nie oznacza, że eksperci od ekologii nie uważają, że docelowo powinno się koncentrować wysiłki na autentycznie zeroemisyjnych rozwiązaniach.

- Aby mieć szansę na osiągnięcie zerowej emisji netto lotnictwa do 2050 roku, musimy naprawdę skoncentrować się na autentycznych, skalowalnych i zeroemisyjnych rozwiązaniach. W perspektywie krótko- i średnioterminowej rola niektórych z tych paliw alternatywnych może przynieść ograniczone korzyści. Ale dużym zagrożeniem jest to, że gdy słyszymy o czymś, co brzmi jako dobry pomysł, ludzie mówią: „To świetnie, mamy sposób na zrównoważone latanie, nie musimy się martwić tym, ile latamy" – powiedział CNN Cait Hewitt z Aviation Enviroment Federation.

Firma Firefly Green Fuels pozyskała już 2 mln funtów grantu badawczego od brytyjskiego rządu i inwestycję o wartości 5 mln funtów od Wizz Air. 

Transport
Francuscy kontrolerzy obiecali nie strajkować. Zmienili zdanie
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Transport
Koniec strajków w Lufthansie. Pasażerowie odetchną, chociaż nie do końca
Transport
Ryanair przegrywa w Hiszpanii, zapłaci załodze więcej
Transport
Boeing niedbale produkował największe samoloty? Rusza śledztwo
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Transport
Miasta mogą mieć problemy z zakupem elektrycznych autobusów