Rosjanie masowo sprowadzają z zagranicy używane auta

Samochody zachodnich marek za sprawą rozpętanej przez Kreml wojny, za którą poszły sankcje i wyprowadzka zachodnich koncernów z Rosji, stały się na tym rynku niedostępne. Jedyny sposób to sprowadzić auto z zagranicy. Popyt na sprowadzane pojazdy potroił się.

Publikacja: 24.07.2023 17:10

Moskwa

Moskwa

Foto: Bloomberg

Rosyjskie firmy i firemki masowo oferują odbiór i dostawę samochodu z Unii Europejskiej do Rosji, w połowie przypadków do Moskwy. Zwykle samochody są importowane przez Armenię, Gruzję, Kazachstan i Kirgistan. Ale też przez ZEA i Białoruś.

Którędy wjeżdżają auta do Rosji

Armenia gwałtownie zwiększyła podaż samochodów do Rosji: od stycznia 2023 r. eksport samochodów wzrósł do 180 mln dol. wobec 800 tys. dol. rok wcześniej (!), pisze Financial Times.

Czytaj więcej

Rosja: Tajemnicza śmierć młodego biznesmena, miał dostęp do tajemnic Kremla

Dzieje się tak pomimo faktu, że kraj nie ma własnej produkcji. Według rozmówców Kommersanta około 70 proc. aut sprowadzanych z Armenii do Rosji to samochody używane.

Jest też inna, bardziej egzotyczna droga dostaw aut do Rosji: Duża liczba samochodów zachodnich, w tym japońskich, przyjeżdża głównie przez Zjednoczone Emiraty Arabskie. Jedna z firm poinformowała Kommersant, że ​​korzysta z innej trasy i podała cenę swoich usług: „Jeśli samochód kosztuje 30 tysięcy euro (135 tys zł), nasze usługi będą kosztować od 200 tysięcy rubli (9000 zł). Sprowadzenie auta trwa od czterech do sześciu tygodni. Przewozimy samochody z Niemiec przez Białoruś. Robimy wszystko pod klucz: dostarczamy samochody do Moskwy, możemy je dostarczyć do dowolnego miasta, sporządzamy dokumenty dla ostatecznego właściciela. Istnieją niuanse, istnieje kategoria samochodów, których nie można sprowadzić. Nie ma sensu sprowadzać teraz samochodu do 30 tysięcy euro, ponieważ wszystkie koszty celne i logistyczne pożrą nasze oszczędności, a samochód będzie droższy niż na rynku rosyjskim".

Dilerzy sprowadzają przez kraje trzecie

Z usług firm sprowadzających auta korzystają nawet rosyjscy dealerzy samochodowi. Wzywają jednak Rosjan do zachowania szczególnej ostrożności w indywidualnych kontaktach z takimi pośrednikami. Prezes Favorit Motors Władimir Popow ostrzega przed ryzykiem nieprawidłowej odprawy celnej: „Być może te usługi są wykonywane tylko na podstawie różnicy w cenie między płaceniem podatków dla obywateli Armenii, Kirgistanu, Tadżykistanu, Kazachstanu i Federacji Rosyjskiej.

Pierwszą rzeczą, która się dzieje, jest zaniżenie faktury. Samochód na terenie kraju sprzedającego kosztuje 100 tys. euro, faktura jest zaniżona np. do 20 tys. euro. I oczywiście okazuje się, że jest to niezwykle znacząca kwota, na której można zaoszczędzić. To może wyjść na granicy. Nie widzę sensu w podejmowaniu takiego ryzyka”.

Ale Rosjanie są zmuszeni do podejmowania ryzyka - dilerzy już podnieśli ceny i nie jest to w tym roku ostatnie słowo. Chodzi o coraz mocniejsze osłabienie rubla i niespodziankę ze strony ministerstwa przemysłu, które już za tydzień wprowadza wyższe stawki na odbiór uszkodzonych aut przeznaczonych do odsprzedaży. Może to zwiększyć wartość pojazdu nawet o 10 proc.

Jednak ta żyła złota, jaką jest obecnie sprowadzanie aut z Zachodu do Rosji może się niebawem skończyć. Głównym problemem rosyjskiego rynku samochodowego jest to, że Unia Europejska dąży obecnie do odcięcia dostaw towarów przez kraje trzecie. Kolejny pakiet sankcji może to uprawomocnić.

Rosyjskie firmy i firemki masowo oferują odbiór i dostawę samochodu z Unii Europejskiej do Rosji, w połowie przypadków do Moskwy. Zwykle samochody są importowane przez Armenię, Gruzję, Kazachstan i Kirgistan. Ale też przez ZEA i Białoruś.

Którędy wjeżdżają auta do Rosji

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Transport
Tańszy przejazd koleją do Niemiec. PKP Intercity przygotowało specjalną ofertę na Euro 2024
Transport
Drugie podejście Gdyni do agroportu. Chętna KGS. Mamy też odpowiedź Viterry
Transport
Przewoźnicy liczą na ożywienie
Transport
Agroportów nie będzie. Utracona szansa na sukces Polski
Transport
Tomasz Szymczak, prezes lotniska Warszawa-Modlin: Modlin nie dał się zagłodzić