Niemiecki rząd zaakceptował tymczasowe środki mające pomóc ludności Niemiec w radzeniu sobie z wysokimi kosztami energii, które drastycznie wzrosły po agresji Rosji na Ukrainę. Wśród zaproponowanych środków są nie tyko ulgi podatkowe i obniżenie przez trzy miesiące podatków na paliwa, ale także ścięcie na trzy miesiące cen biletów transportu publicznego.

Minister finansów Christian Lindner podkreślił co prawda, że rząd obniża ceny paliwa, bo „nie chce porzucić tych, którzy polegają na swoich samochodach”, ale kierunek rządowych propozycji wyraźnie widać w tym, co podkreślała szefowa Zielonych, Ricarda Lang. Na konferencji prasowej, cytowanej przez Deutsche Welle, mówiła, że wysiłki rządu koncentrować się będą na „masywnych” inwestycjach w transport publiczny, by był „tańszy”, nawet jeżeli te obniżki cen są tymczasowe. Rząd planuje przekazać dodatkowe fundusze organizatorom transportu publicznego, tak by poszczególne landy mogły dotować bilety miesięczne.

Według Christiana Lindnera długofalowym celem niemieckiego rządu jest zmniejszenie zależności Niemiec od surowców energetycznych importowanych głównie z Rosji. Nacisk Zielonych, by osiągnąć to poprzez obniżkę cen transportu publicznego może przynieść wymierne efekty.

Polski rząd na razie nie przedstawił propozycji, które mogłyby przełożyć się na obniżki cen biletów transportu publicznego. Rosnące koszty paliw, energii i wynagrodzeń sprawiają, że samorządy oraz przewoźnicy kolejowi (np. PKP Intercity) drastycznie podnoszą ceny ograniczając dostępność ekonomiczną transportu publicznego.

Czytaj więcej

Niemcy złapały zadyszkę w reakcji na wojnę na Ukrainie