Dyrektywa informuje użytkowników tych maszyn o wymaganych zmianach przed przywróceniem ich do użytkowania, chociaż nie precyzuje, kiedy te samoloty będą mogły znów latać w Chinach. CAAC był pierwszym na świecie urzędem lotnictwa, który uziemił MAXy w marcu 2019, teraz poinformował o zakończeniu zapoznawania się ze zmianami wprowadzonymi w tych samolotach przez producenta. „Po przeprowadzeniu dostatecznej oceny CAAC uważa, że działania korygujące pozwolą usunąć niebezpieczną sytuację” - stwierdza komunikat.

Boeing uznał dyrektywę za „istotny etap w przywróceniu tych samolotów do pracy w Chinach. Boeing pracuje nadal z organami nadzoru i z klientami nad powrotem tych samolotów na świecie”. Akcje koncernu zyskały w przed sesją 4,3 proc. - odnotował Reuter.

Chiński urząd nie ogłosił następnych kroków wymaganych przez powrotem tych samolotów do pracy. W listopadzie zwrócił się do branży lotniczej o opinie i oceny przed ogłoszeniem dyrektywy. Wcześniej ustalił trzy warunki wydania swej zgody: zatwierdzone zmiany konstrukcyjne, właściwe szkolenie pilotów i dokładne i ostateczne przyczyny obu katastrof.

Chińska decyzja jest bardzo dobrą wiadomością dla Boeinga, bo pozwoli mu zmniejszyć liczbę samolotów czekających na dostawę - stwierdził prezes francuskiej firmy Safran, Olivier Andres. Około jednej trzeciej z 370 maszyn czekających na placach jest przeznaczona dla klientów w Chinach.