„Polish Express” - portal informacyjny dla Polaków żyjących na Wyspach przy tej okazji przypomina o bardzo restrykcyjnym podejściu przewoźnika podejściu do spożywania własnego alkoholu na pokładach samolotów Ryanaira. A nawet więcej: przed jego wnoszeniem na pokład . Informuje także, że przed wejściem do samolotu będą przeszukiwane bagaże podręczne.

Ze względu na liczne awantury w trakcie lotów wywołane przez nietrzeźwych pasażerów, irlandzkie linie lotnicze zdecydowały się właśnie zaostrzyć przepisy dotyczące wnoszenia na pokład alkoholu.

Czytaj więcej

Przewoźnicy chcą wspólnej listy niesfornych pasażerów

Zakaz dotyczy także alkoholi kupionych w strefie wolnocłowej na lotniskach. Osoby, które je kupią, muszą spakować butelki do walizek lub toreb, które potem zostaną umieszczone w luku bagażowym. Będzie to bezpłatne dla pasażerów z pierwszeństwem wejścia na pokład lub z małymi torbami. Pozostali będą musieli za to zapłacić, jak za odprawę bagażu. Natomiast w przypadku osób, które mają „torbę nie nadającą się do umieszczenia w luku bagażowym”, ich zakupy alkoholowe trafią do kosza.

Ryanair zaznacza także, że bramki przy wejściu na pokład „będą uważnie monitorowane”, a osoby wykazujące jakiekolwiek oznaki zachowań antyspołecznych lub próbujące ukryć alkohol nie zostaną wpuszczone do samolotu - czytamy na „Polish Express”.

Jak na razie najbardziej restrykcyjne przepisy anty-alkoholowe Ryanair wprowadził na rejsach między Wielką Brytanią i Hiszpanią, ale mają one zostać rozszerzone także na pozostałe połączenia.

Czytaj więcej

Awantura o bagaż w Ryanairze

Oczywiście ostatnie obostrzenia wcale nie oznaczają, że na pokładach irlandzkiej linii nie można kupić alkoholu, bądź się go napić. W sprzedaży pokładowej za litr mocnego trunku - ginu, wódki, rumu zapłacimy 12 euro, czyli mniej więcej tyle, ile na większości lotnisk. Ale nie ma mowy, żeby z takiej butelki napić się na pokładzie. Jeśli przyjdzie nam ochota na wino, to zapłacimy 6-7 euro za butelkę o pojemności 200 ml.Tyle samo kosztuje 50 ml ginu, wódki, czy rumu.