- O ile ruch wewnątrz Europy zaczyna się odradzać, to w segmencie przelotów międzykontynentalnych dalej widzimy bardzo głębokie załamanie. Otwarcie się Stanów Zjednoczonych to dobry sygnał, ale musimy pamiętać, że z drugiej strony mamy zamknięty kluczowy dla LOT-u rynek azjatycki. Dlatego też musimy elastycznie podchodzić do kwestii zarządzania flotą samolotów długodystansowych, a w związku z faktem, że producent opóźnił dostawę, skorzystaliśmy z możliwości odstąpienia od odebrania dwóch pozostałych Boeingów 787 - powiedział nam Maciej Wilk, członek zarządu LOT-u odpowiadający za działalność operacyjną.

LOT ma teraz w swojej flocie 15 Boeingów 787 w wersji 8 (252 pasażerów) i 9 (294 pasażerów). Trzy z nich stoją zaparkowane na lotnisku w Rzeszowie, ponieważ poza rejsami cargo, rynek japoński, chiński, koreański i indyjski są praktycznie zamknięte dla ruchu pasażerskiego. Także Sri Lanka, czyli kierunek typowo turystyczny jest w tej chwili zamknięta. Natomiast Chiny zapowiedziały, że jeśli zdecydują się na otwarcie, to nie wcześniej, niż w połowie 2022.

Odstąpienie od odbioru 2 maszyn, które zapewne stanęłyby zaparkowane również w Rzeszowie, to dla LOT-u oszczędność, bo nie będzie musiał płacić za nie płacić rat leasingowych.

Czytaj więcej

W LOT pierwszego dnia po informacji zza oceanu liczba rezerwacji zwiększyła się o 115 proc.
Polacy chcą do USA. LOT: ponad 100-proc. wzrost rezerwacji

W tym kryzysie zresztą nie ma na świecie linii lotniczej, która by nie zrezygnowała z kupna lub wypożyczenia samolotów, bądź nie przełożyła daty ich odbioru. Na hiszpańskim lotnisku w Teruel już zaczyna brakować miejsca na odstawione maszyny. Europejscy przewoźnicy pozbywają się z floty samolotów dalekiego zasięgu, przede wszystkim Airbusów 380 i Boeingów 747. Obniżenie popytu na rejsy długodystansowe wpływa również na ceny samolotów i wszystkie linie liczą na nowe warunki odbiory i finalnie niższe ceny niż te, które były proponowane jeszcze kilka lat temu.

Ze względu na defekty, jakie zostały wykryte w Dreamlinerach Boeing nie dostarcza na razie tych samolotów odbiorcom. Amerykańska Federal Aviation Administration (odpowiednik polskiego Urzędu Lotnictwa Cywilnego) nakazała Boeingowi wstrzymanie dostaw od marca 2021, a po krótkim okresie odmrożenia tego nakazu, ponownie uziemiła niedostarczone maszyny w maju tego roku. W tej chwili wiadomo, że dostarczanie B787 ma szansę zostać wznowione najwcześniej w końcu października 2021. Dostawy maszyn tego typu były wstrzymane również przez większość 2020.

Siatka PLL LOT przed pandemią była oparta o pasażerów transferowych, których teraz jest znacząco mniej. Stopniowo natomiast odradza się ruch krótko- i średniodystansowy, oraz połączenia wewnątrz europejskie. Tyle, że do jego rozbudowy potrzeba innych maszyn - takich, jak Boeingi 737, czy Embraery 195 i 175.