Chodzi o odcinek "Stark Raving Dad", pierwszy odcinek 3 sezonu "The Simpsons".

Groening wspominał, że Jackson zadzwonił do niego któregoś wieczoru i stwierdził, że chciałby podłożyć głos w serialu. Początkowo Groening miał się rozłączyć sądząc, że to żart. - Miał głos, który brzmiał trochę tak, jakby ktoś naśladował Jacksona - mówił twórca "Simpsonów". Za chwilę jednak Jackson zadzwonił znowu i zaczął rozmowę od słów: "To naprawdę ja, nie rozłączaj się".

- Podłożył głos w odcinku. Nie chciał by wymieniać go w napisach końcowych, chodziło o jakąś umowę z jego wydawcą, czy coś takiego - kontynuował Groening. Ostatecznie w napisach końcowych Jackson pojawił się jako "John Jay Smith".

W odcinku "Stark Raving Dad" głównym bohater "Simpsonów", Homer, trafia do szpitala psychiatrycznego, w którym poznaje Leona Kompowsky'ego - pacjenta, który uważa, że jest Michaelem Jacksonem. To właśnie temu bohaterowi głos podłożył Jackson, ale to nie on zaśpiewał Lisie Simpson, córce Homera, "Happy birthday" w ostatniej scenie odcinku. W tej scenie Jacksona zastąpił jego naśladowca - tak, aby król pop nie złamał umowy ze swoim wydawcą.

Od czasu premiery odcinka fani podejrzewali, że głos Kompowsky'emu mógł podkładać sam Jackson.