Dzięki uprzejmości leśnika, który natknął się w zagajniku na ekipę filmową, udało mi się wejść w posiadanie amatorskiego nagrania zrealizowanego wkrótce potem. Występują: wiceprzewodniczący Rady Fundacji Centrum Twórczości Narodowej, zwany dalej Reżyserem Z. oraz Złoty Dziób 2007 w kategorii „Teledysk roku”, zwany dalej Gwiazdą D.
Reżyser Z. – Kamera, akcja! Stop! Pani Dodo, to jest film „Serce na dłoni”, a nie „Dłoń na sercu”. Proszę zabrać rękę.
Gwiazda D. – Heloł, to miała być reklamówka! Radziu mi powiedział, że Zanussi produkuje lodówki! Coś pan kręci.
Reżyser Z. – Tak, kręcę poważną komedię! Powtarzamy ujęcie. Zenon, daj zbliżenie na cirrus duplicatus.
Gwiazda D. – Tylko nie duplicatus.
Reżyser Z. – Tak się chmury nazywają.
Gwiazda D. – O Jezu, a wie pan, co ja pomyślałam...
Reżyser Z. – Możemy? Kamera, akcja!
Gwiazda D. – Kurde, wyleciało mi...
Reżyser Z. – Na litość boską. Snem było życie...
Gwiazda D. – Piórko mi z kiecki wyleciało. Dobra, już. (śpiewa) Snem było życieee, dopóki ty nie pojawiłeś się wtedy w nim...
Reżyser Z. – Bravissimo! Możemy nagrać?
Gwiazda D. – To się nie nagrało? Heloł, ja mam tipsy za godzinę.
Reżyser Z. – Pani Dodo, bardzo proszę, pani jest integralną częścią mojego filmu, ja to nawet powiedziałem w TVN.
Gwiazda D. – No co pan? Intergalną? Ale czad.
Reżyser Z. – I powiedziałem, pani pozwoli, że zacytuję: „Pani Dorota gra w moim filmie, a nawet powiem – śpiewa w moim filmie!”
Gwiazda D. – Opadły im kopary, co?
Reżyser Z. – Jak najbardziej. Chciałem też nadmienić, że jest pani moją iluminacją, bo pani ma... strukturę kryształu!
Gwiazda D. – Eee, teraz to pan ściemnia na maksa.
Reżyser Z. – To nie ja. To oświetleniowiec.