Współautorką scenariusza jest Anna Dymna, która udostępniła archiwa po pierwszym mężu, potwierdzając, że żony są najlepszą rekomendacją klasy swoich partnetów. Dymnego w znakomitym muzycznym spektaklu Teatru Polskiego w Szczecinie widzowie przypominają sobie lub mogą poznać z archiwalnych filmów.
Hipisowski żywioł
Ale nawet przez biało-czarne kadry Wiesław Dymny przebija się swoją barwnością. W roli współtwórcy legendarnej krakowskiej Piwnicy pod Baranami; aktora i scenarzysty nowocześnie ludycznych filmów Henryka Kluby. Rzeźbiarza, który w poezji i piosenkach nagradzanych w Opolu – zaskakiwał absurdalnymi skojarzeniami i surrealistycznymi strumieniami świadomości. Ich próbkę daje w „Powitaniu" znakomity szczeciński aktor Michał Janicki.
Paradoksy życia Dymnego wyrażają idylliczne songi„Mamo" oraz „Niebieska patelnia" o barankach pasących się w niebiańskim pejzażu – zderzone z brutalnością „Miasta", a zwłaszcza „Wściekłą ulicą". Materna uruchamia wtedy żywioł kontrkukultury lat 60. i i beatowych widowisk z tamtych lat. Szczeciński zespół tańczy w hipisowskiej, musicalowej paradzie. Pulsuje mocnymi gestami, feerią dźwięków, słów i kolorów, w które ubrała aktorów w klimacie retro autorka kostiumów Dorota Roqueplo, znana m.in. z „Miasta 44".
Niezbywalną barwę portretu Dymnego stanowi jego miłosny liryzm wyrażony w „Mojej Madonnie" oraz w listach do żony, czyli do „Aniątka". Świetnie śpiewają „Wszystkich Świętych" Katarzyna Sadowska, „Opuszczony dom" – Adrianna Szymańska, „O, mój Aniele" – Dorota Chrulska.
Klasycznie kabaretowa jest operująca dwuznacznościami „Hujka Sojnówka" i krótka historia Słowian. Jej przeciąganiem bawi się Michał Janicki.
Weselne disco polo
Ale od zawsze były też w twórczości Wiesława Dymnego depresyjne i katastroficzne klimaty. Wprowadzają je do spektaklu „Czarne anioły" z repertuaru Ewy Demarczyk oraz monolog „Bestie", demonicznie wykonany przez występującego gościnnie Edwarda Linde-Lubaszenko. On też nadaje ton w drugim akcie, którego główną część stanowi „Karczma żydowska".
Dymny drapieżnie strawestował „Wesele" Wyspiańskiego, odnosząc się m.in. do antysemickiej nagonki 1968 r. Ale fraza „Idzie nowa Partia/Na sztandarach napis Patria" brzmi niepokojąco współcześnie również poprzez rytm, który dyktuje discopolowa muzyka i przyśpiewki z polskiego piekła rodem.
Pesymizm podkreśla finałowa „Wyspa" do muzyki Jacka Zielińskiego ze Skaldów z frazą: „Zła sytuacja/A więc zarządzam/Ewakuacja". Dymny ewakuował się w niewyjaśnionych okolicznościach w 1978 r., ale jak zapowiada Edward Linde-Lubaszenko – powróci. To już się dzieje, a powrót cieszy szczególnie w Krakowie, gdzie spektakl zostanie zagrany 16 i 17 listopada w Nowohuckim Centrum Kultury oraz 19 listopada w MCK.