Ten spektakl oraz kreacja Marka Kality zachwyciły Sławomira Mrożka.
Pokazuje najbardziej kontrowersyjną postać polskiej historii ostatnich lat – nie z perspektywy wielkich politycznych debat oraz wielkiej historii, lecz prywatnie. Generał zamknięty w osłoniętym czerwonymi kotarami pokoju swojej willi czeka na wyrok, jaki w procesie mają wydać przedstawiciele narodu. Lecz największe oskarżenie formułuje jego córka – ofiara najgroźniejszej dyktatury: domowej, rodzinnej.
Bardziej niż postać tragiczną generał przypomina marionetkę rozgrywającą swój spektakl w teatrze historii. Marionetkę grającą dla siebie – własne wyobrażenie historii. Niczym lalka w gabinecie luster, którą tworzy chora wyobraźnia.
Generał został sportretowany w relacjach z córką i żoną, ale też z towarzyszami władzy. Są jak dobry i zły policjant, czyli sprawna maszyna represji. On – pozujący na inteligenta z zasadami, oni – bezwzględni, cyniczni. Tak jak miniony system. Tak jak każda władza.
Jan Bończa-Szabłowski pisał w "Rzeczpospolitej", że twórcy spektaklu „Generał" w Teatrze IMKA nie popadli w skrajność. "Nie oglądamy więc ani panegiryku o współczesnym polityku, który wybrał mniejsze zło, ani krwawej opowieści o ludobójcy, w którym tkwi sama nikczemność. Uciekając się czasem do groteski, a czasem karykatury, pokazano w przejmujący sposób twórcę systemu totalitarnego żyjącego w całkowitej izolacji od społeczeństwa. I na tyle oddanego swej ideologii, że nie rozumie, iż zabrnął w ślepą uliczkę" - czytamy w recenzji.