W "Szczurach", jak w innych dramatach, noblista Gerhart Hauptmann pokazuje świat w stanie rozkładu zasad i wartości. Przyglądając się społecznej nędzy życia zawsze powtarzał, że chce nieść rebelię, która rozwścieczy publiczność i polityków. Zmuszał i zmusza, by widz kierował wzrok na rzeczy, których nie chce oglądać.
Maja Kleczewska przenosi akcję dramatu do współczesnej Warszawy, wraz z dramaturgiem, Łukaszem Chotkowskim, rozgrywa kolejne sekwencje dramatu w kręgach warszawskich elit, które uzurpują sobie prawo do strofowania i wychowywania społeczeństwa. W przedstawieniu świadomie zostali obsadzeni aktorzy, którzy na co dzień goszczą na srebrnych ekranach w większości polskich domów.
Podobnie jak u niemieckiego dramatopisarza, tak i tutaj dopuszczeni do głosu zostają również ludzie spychani na margines. W przedstawionym na scenie świecie nie da się łatwo oddzielić dobra od zła, a funkcjonujące w nim postacie uwikłane są w skomplikowane środowiskowe zależności. Niepohamowane i sztuczne pragnienia, które napędzają bohaterów "Szczurów", wiodą ich wprost do autodestrukcji. Ceną, którą będą musieli zapłacić, jest drugi człowiek i własne człowieczeństwo. Jeśli bowiem można pragnąć wszystkiego, jeśli wszystko można kupić, to wszystko też może być na sprzedaż. Człowiek przede wszystkim.
Spektakl w Teatrze Powszechnym to drugie, po prapremierze w 1911 roku, wystawienie "Szczurów" w Polsce.
"Szczury"