– Pojawienie się autostrady A1 łączącej Trójmiasto z Toruniem i Bydgoszczą sprawiło, że „Sindbad" zyskał nowych widzów – mówi reżyser.
– Po remoncie Teatru Muzycznego i uruchomieniu autostrady A1 mogłam zauważyć, że na przyteatralnym parkingu pojawiło się więcej samochodów i autobusów z tablicami rejestracyjnymi z Olsztyna, Malborka, Bydgoszczy, Torunia i Gniewu – potwierdza Aleksandra Borowiak, rzeczniczka gdyńskiej sceny. – Badania, które przeprowadziliśmy, wykazały, że widzowie z miast, o których wspomniałam, stanowią około 40 procent publiczności. Ich czas dojazdu do teatru wynosi do 100 minut.
Również z myślą o nich wprowadzono system sprzedaży online, aby teatromani mogli prosto z parkingu udać się na widownię.
– Ci, którzy mieszkają ponad 50 km od Gdyni, przyjeżdżają do nas głównie w weekendy na takie nasze hity, jak „Chłopi", „Lalka", „Shrek" – mówi Aleksandra Borowiak. – Magnesem dla nich są rozbudowane, przebojowe widowiska muzyczne, jakich nie mogą obejrzeć w swoich miastach, gdzie są tylko teatry dramatyczne. Teraz pracujemy nad tym, żeby przyciągnąć uwagę widzów z Elbląga i okolic.
Ruch na widowni łączy się nie tylko z autostradami, ale i modernizacją teatrów, zwłaszcza muzycznych. W Gdyni w trzech salach jest teraz 1500 miejsc. Wrocławski Capitol przyciąga wysmakowanym wystrojem i architekturą.
– Wpływ autostrady na frekwencję i zmiany topografii widowni zauważyliśmy po naszej wizycie na festiwalu Boska Komedia w Krakowie, gdzie pokazaliśmy „Ja, Piotr Riviere..." Agaty Dudy-Gracz – mówi Joanna Kiszkis z Teatru Capitol. – Od tego czasu wzrosła obecność widzów z Krakowa. Już wcześniej dzięki autostradzie gościliśmy u nas widzów z Górnego Śląska. Ostatnio, po otwarciu nowej drogi szybkiego ruchu S8 na kierunku łódzkim, panie z biura obsługi widowni zanotowały zwiększone zainteresowanie ze strony Sieradza i Konina. Organizatorzy przyjazdów z tamtych miast mówią, że mają do nas żabi krok.