Reklama

Autostrady prowadzą do teatru

Trasa A1 sprawia, że przyjezdni widzowie w Teatrze Muzycznym w Gdyni stanowią 40 procent widowni.

Aktualizacja: 10.02.2015 22:48 Publikacja: 10.02.2015 20:03

„Chłopi” są magnesem dla przyjezdnych widzów Teatru Muzycznego w Gdyni

„Chłopi” są magnesem dla przyjezdnych widzów Teatru Muzycznego w Gdyni

Foto: Teatr muzyczny w Gdyni

W Europie od dawna kwitnie turystyka teatralna związana z fantastycznie rozwiniętą infrastrukturą komunikacyjną. To nie tylko podnosi frekwencję na najważniejszych festiwalach, ale także umożliwia teatromanom dotarcie na pojedyncze spektakle i premiery.

Zobacz więcej zdjęć



Europejskim hitem są wyprawy z Paryża do opery La Monnaie w Brukseli, gdzie można oglądać m.in. „Don Giovanniego" Krzysztofa Warlikowskiego i dotrzeć superszybkim pociągiem TVG Thalys. Taka wyprawa trwa jedynie 100 minut, a miłośnicy opery, powracając z teatru, raczą się w pociągu kolacją z szampanem. Rozkład jazdy pendolino nie daje jeszcze szansy na powrót ze Starego Teatru w Krakowie do Warszawy, jednak rozwijająca się sieć autostrad już wpłynęła na ożywienie życia teatralnego.

Reklama
Reklama



Skorzystały na tym jako pierwsze festiwale. Do tej pory ich zmorą były duże produkcje, na których sprowadzenie nie wystarczało pieniędzy, a uniemożliwiały to również warunki techniczne lub architektura sceny. Pamiętam, jak w połowie lat 90. międzynarodowe jury oraz widzowie toruńskiego Dialogu, upchani w autobusach, cały dzień i noc jechali na „Immanuela Kanta" do Wrocławia i z powrotem.

W uprzywilejowanej sytuacji jest już od dawna szczeciński Festiwal Kontrapunkt, który proponuje swoim widzom wyjazdowy dzień w Berlinie. Autobusy docierają do stolicy Niemiec błyskawicznie, a widzowie mają czas na obejrzenie nawet trzech spektakli, m.in. na najważniejszych scenach – w tym Schaubühne i Deutsches Theather.

W minionym roku Warszawskie Spotkania Teatralne, nie mogąc sprowadzić do stolicy w stosownym terminie „Podróży zimowej" z Łodzi, wynajęły autobusy, które zawiozły autostradą teatromanów na spektakl Mai Kleczewskiej.

Ruch na widowni z satysfakcją zauważają nie tylko dyrektorzy, ale i reżyserzy. Jarosław Kilian zrealizował w gdyńskim Teatrze Muzycznym nową wersję swojego słynnego przedstawienia „Przygody Sindbada Żeglarza", do którego muzykę i piosenki skomponował Grzegorz Turnau. Do tej pory Teatr Muzyczny był odwiedzany głównie przez mieszkańców aglomeracji trójmiejskiej.

Reklama
Reklama

– Pojawienie się autostrady A1 łączącej Trójmiasto z Toruniem i Bydgoszczą sprawiło, że „Sindbad" zyskał nowych widzów – mówi reżyser.

– Po remoncie Teatru Muzycznego i uruchomieniu autostrady A1 mogłam zauważyć, że na przyteatralnym parkingu pojawiło się więcej samochodów i autobusów z tablicami rejestracyjnymi z Olsztyna, Malborka, Bydgoszczy, Torunia i Gniewu – potwierdza Aleksandra Borowiak, rzeczniczka gdyńskiej sceny. – Badania, które przeprowadziliśmy, wykazały, że widzowie z miast, o których wspomniałam, stanowią około 40 procent publiczności. Ich czas dojazdu do teatru wynosi do 100 minut.

Również z myślą o nich wprowadzono system sprzedaży online, aby teatromani mogli prosto z parkingu udać się na widownię.

– Ci, którzy mieszkają ponad 50 km od Gdyni, przyjeżdżają do nas głównie w weekendy na takie nasze hity, jak „Chłopi", „Lalka", „Shrek" – mówi Aleksandra Borowiak. – Magnesem dla nich są rozbudowane, przebojowe widowiska muzyczne, jakich nie mogą obejrzeć w swoich miastach, gdzie są tylko teatry dramatyczne. Teraz pracujemy nad tym, żeby przyciągnąć uwagę widzów z Elbląga i okolic.

Ruch na widowni łączy się nie tylko z autostradami, ale i modernizacją teatrów, zwłaszcza muzycznych. W Gdyni w trzech salach jest teraz 1500 miejsc. Wrocławski Capitol przyciąga wysmakowanym wystrojem i architekturą.

– Wpływ autostrady na frekwencję i zmiany topografii widowni zauważyliśmy po naszej wizycie na festiwalu Boska Komedia w Krakowie, gdzie pokazaliśmy „Ja, Piotr Riviere..." Agaty Dudy-Gracz – mówi Joanna Kiszkis z Teatru Capitol. – Od tego czasu wzrosła obecność widzów z Krakowa. Już wcześniej dzięki autostradzie gościliśmy u nas widzów z Górnego Śląska. Ostatnio, po otwarciu nowej drogi szybkiego ruchu S8 na kierunku łódzkim, panie z biura obsługi widowni zanotowały zwiększone zainteresowanie ze strony Sieradza i Konina. Organizatorzy przyjazdów z tamtych miast mówią, że mają do nas żabi krok.

Reklama
Reklama

Wrocław szczególnie skorzysta na lepszej komunikacji, ponieważ przygotowuje się, by w 2016 roku pełnić funkcję Europejskiej Stolicy Kultury.

Jan Tomaszewicz jest dyrektorem w Gorzowie Wielkopolskim od 13 lat i musi zapełnić salę mieszczącą 360 miejsc oraz kameralną – stuosobową.

– Przez lata praktykowano w polskim teatrze objazd: granie w nieprzygotowanych do tego salach – powiedział. – Z moich rozmów z widzami wynika, że nie chcą takiej prowizorki. Lubią, gdy w teatrze wszystko jest z prawdziwego zdarzenia.

Rozwój dróg sprawił, że widzowie mają teraz ułatwiony dojazd do Gorzowa z południa i północy.

– Otwarcie drogi S3 sprawiło, że szczecinianie mogą do nas dotrzeć w 40 minut – mówi Jan Tomasiewicz. – Naszym hitem jest „Trzy razy Piaf". Widzowie mówią mi, że mogą przyjechać na to przedstawienie szybciej niż do zatłoczonego centrum Szczecina.

Teatr
Styczniowe premiery Teatru TV bez wyróżnień
Teatr
Piotr Domalewski po „Ministrantach” wraca do teatru dyskutować o polskich bohaterach
Teatr
Anna Dymna wróciła do Teatru TV. TVP VOD ma „Norymbergę" z Crowem na wyłączność
Teatr
„Europa” Warlikowskiego: a nie mówiłem, że jesteśmy mordercami i kanibalami?
Teatr
„Europa” Krzysztofa Warlikowskiego. Cielecka, Chyra, Ostaszewska o krwawych tajemnicach Europy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama