Pieśni buntu
Monika Strzępka, laureatka Grand Prix tegorocznego Konkursu Na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej za „Nie-boską komedię. WSZYSTKO POWIEM BOGU!" w Narodowym Starym Teatrze, powraca do IMKI z „Weselem" Wyspiańskiego.
Reżyserka znana głównie z inscenizacji sztuk Pawła Demirskiego, właśnie we „WSZYSTKO POWIEM BOGU!" sięgnęła po raz pierwszy od lat po klasykę i wyreżyserowała fragment klasycznego dramatu Krasińskiego. Teraz wzięła na warsztat całą sztukę Wyspiańskiego.
Sięgnięcie po ten tekst nie dziwi. Reżyserka, która nie kryje swoich chłopskich korzeni – były one jednym z tematów „Niech żyje wojna!" czy „W imię Jakuba S.", tym razem zagląda do matecznika chłopskich spraw: spraw Polski. Rytm spektaklowi nadaje transowa muzyka zespołu R.U.T.A. Michała Szajkowskiego (lider Kapeli Ze Wsi Warszawa) znanego z płyty „Pieśni buntu". Zaczyna się sielankowo, a potem jest miłość i nienawiść. Krew. A to Polska właśnie .
Spektakl będzie grany 20 i 21 października.
Spódnica Monroe
"Dziady" Radosława Rychcika z Teatru Nowego w Poznaniu należą do najważniejszych wydarzeń teatralnych ostatnich lat. Objechały wszystkie najważniejsze festiwale. W tym roku prezentowane są na wrocławskim Dialogu i PKO Polska w IMCE.
Radosław Rychcik pokazał zmitologizowaną mickiewiczowską rzeczywistość w zrozumiałym dzisiaj dla każdego pop kulturowym amerykańskim kostiumie - z Jockerem z „Batmana", Marylin Monroe, koszykarzami i Ku-Klux-Klanem w roli głównej. Cytatami z klasycznych amerykańskich filmów.
Z jednej strony udowodnił, że nasz romantyzm się przeżył, z drugiej - że niewolę rosyjską zmieniliśmy na niewolnicze pęta amerykańskiej popkultury i nie potrafimy już powiedzieć "Wielkiej Improwizacji" z przekonaniem Gustawa Houloubka. Dlatego Radosław Rychcik przy wyciemnionej sali przypomina ją z taśmy. I jest to moment magiczny, wstrząsający. Imponująca jest również muzyczna i wizualna strona spektaklu.
Spektakl Teatru Nowego z Poznania będzie grany 14 i 15 listopada.
Car w masce Lectera
"Ubu królu" to spektakl perwersyjnie prowokacyjny i przewrotny. Jan Klata do wystawienia klasycznego już tekstu Alfreda Jarry'ego stworzył język parodiujący wszystko to, co w Polsce najniższe, najgorsze i żenujące. Zbudowany z tego, czego się wstydzimy – tak jak kiepskiego poziomu dzisiejszych kabaretów.
Lepszej satyry nie zrobiłby Monty Python, bo teatralna ekwilibrystyka Klaty jest perfekcyjna. Justyna Łagowska zaprojektowała scenografię czasów polskiej przebudowy: ukryte w podłodze paździerzowe płyty obleczone fotokopiami królewskich nagrobków z wawelskiej krypty. Jest też fotokopia Matki Boskiej Częstochowskiej. A im więcej polskich świętości, tym bardziej polscy bohaterowie robią wszystko, żeby je pokalać, wściekając się, gdy ktoś uważa ich za prostaków i barbarzyńców. Mamy też cara w masce Hannibala Lectera i żonę króla Wacława przypominającą Conchitę Wurst. Jednym słowem: Klata zwizualizował wszystko to, o czym Polacy pokątnie plotkują albo z czego szydzą. Efekt wybuchowy!
Spektakl Narodowego Starego Teatru będzie grany 4 i 5 grudnia.