Autorem spektaklu Polskiego Baletu Narodowego „Androidy” jest Robert Bondara, dawny jego tancerz, a dziś jeden z najważniejszych polskich choreografów, pracujący także z różnymi zespołami zagranicznymi w Europie, Ameryce czy Australii.

Reklama
Reklama

– Film Ridleya Scotta „Łowca androidów” widziałem jeszcze jako dziecko, kiedy korzystało się z wypożyczalni kaset wideo i wtedy nie wywarł na mnie specjalnego wrażenia – mówi „Rz” Robert Bondara. – Dziś obie części filmu, także „Blade Runner 2049” są dla mnie istotną inspiracją, podobnie jak powieść Philipa K. Dicka czy opowiadania klasyka literatury s-f, Isaaca Asimova.

„Androidy” nie są prostą adaptacją filmu Ridleya Scotta

Te filmy i lektury wpłynęły na kształt „Androidów”, ale spektakl nie będzie ich adaptacją. – Tworzenie spektaklu zawsze jest podróżą i nigdy właściwie nie wiemy, dokąd nas ona zaprowadzi – mówi choreograf i dodaje: – Postanowiliśmy nie iść w sposób bezpośredni w tę opowieść. Inspiracji nam przybywało, fabuła coraz bardziej odchodziła od oryginału, więc doszliśmy do wniosku, że tytuł spektaklu powinien być bardziej pojemny. W „Androidach” inni są bohaterowie, powstały nowe wątki, motywy. Nasza historia ewoluowała, choćby dlatego, że dzisiejsza rzeczywistość jest inna od tej, w której powstawała i powieść, i film.

Powieść Philipa K. Dicka „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?”, którą inspirowali się twórcy filmu, powstała 60 lat temu, a więc w zupełnie innej rzeczywistości technologicznej

– Nie mogliśmy nie dostrzegać rozwoju sztucznej inteligencji czy coraz bardziej rozbudowanych humanoidów, z którymi ludzie nawiązują relacje – przyznaje Robert Bondara. – Biotechnologia bardzo się rozwija, kilka lat temu wydrukowano pierwszy organ z tkanek. Nie wiemy, dokąd nas to zaprowadzi, jesteśmy pełni obaw. Technologia może nam przysporzyć wiele dobra, ale jeśli trafi w niepowołane ręce, może okazać się zagrożeniem.

Główną postacią baletu jest też Łowca androidów

Bohaterem baletu jest Łowca, który wraz z badaczką, dr Ræ tropi zbuntowane istoty. To androidy, które przekroczyły granicę wyznaczoną im przez człowieka. Pościg staje się jednak czymś więcej niż misją. Prowadzi bohaterów ku wewnętrznej przemianie i konfrontacji z fundamentalnymi pytaniami o świadomość, empatię i granice człowieczeństwa.

– Fabuła w tym spektaklu jest istotna – mówi choreograf. – To opowieść o człowieku, którego zadaniem jest upolowanie niesfornych replikantów. Są też androidy zbuntowane, które chcą żyć po swojemu, a nam nie chodzi o wątek typowo sensacyjny. Podróż, w której uczestniczą bohaterowie, doprowadza do przewartościowania ich poglądów na świat, na rzeczywistość i dotyczy to nie tylko człowieka, ale także właśnie androidów.

Robert Bondara oraz tancerze Vladimir Yaroshenko, Paweł Dobrzyński i Julia Álvarez podczas próby „

Robert Bondara, Androidy

Robert Bondara oraz tancerze Vladimir Yaroshenko, Paweł Dobrzyński i Julia Álvarez podczas próby „Androidów”

Foto: Ewa Krasuca

Pojawia się zatem pytanie, czy człowiek powinien zaprzyjaźniać się z replikantami? – Prawdopodobnie tak – uważa Robert Bondara. – Już dzisiaj widzimy, jak rodzą się nasze przyjaźnie ze sztuczną inteligencją, nawet dochodzi do ślubów ludzi z botami, a prawnicy zaczynają zastanawiać się nad statusem przyszłych humanoidów i ich umiejscowieniem w rzeczywistości prawnej.

Ile w „Androidach” jest baletu, a ile teatru

W swoich spektaklach Robert Bondara zawsze podejmuje tematy trudne, nieoczywiste, poprzedzone lekturami z zakresu psychologii, filozofii, socjologii, a nawet fizyki. Tak było już w debiucie „When You End And I Begin” w 2008 r. w Operze Narodowej.

– Moje choreografie powstają z chęci poznania świata – powiedział mi kilka lat temu. – Z pytań: Kim jesteśmy, dlaczego tu jesteśmy i jaka jest nasza rola? Dlaczego nasze relacje są takie a nie inne? Dlaczego powstaje tyle konfliktów? Odpowiedzi szukam w wielu dziedzinach, choć chyba najbardziej pasjonuje mnie tajemnica, jaką jest człowiek.

– „Androidy” to spektakl bardzo teatralny, bo takie bardzo lubię tworzyć – dodaje teraz Robert Bondara. – Nie ograniczałem się wyłącznie do opracowania języka choreograficznego, ale do zespolenia ruchu ze scenografią, kostiumem, rekwizytami, z projekcjami i światłami. Dopiero suma tych wszystkich działań w pełni oddziałuje na widza, na sposób jego odczuwania i przeżywania. Choreografia jest istotną częścią baletu, ale dla mnie nie mniej istotne są pozostałe elementy, bo one potrafią ukazać inne warstwy treściowe spektaklu. Ale choreografia nie jest sztuką werbalną, zatem łatwiej w niej operować symbolem, umownością, co daje widzowi pewną swobodę interpretacyjną.

Zamiast Vangelisa jest muzyka Przemysława Zycha

Kompozytorem muzyki powstałej specjalnie do „Androidów” jest Przemysław Zych, z którym Robert Bondara współpracował już wcześniej, m.in. przy „Królowej Śniegu” w Teatrze Wielkim w Poznaniu.

–  Długo omawialiśmy wspólnie temat „Androidów” – opowiada choreograf. – Ale pracowaliśmy równolegle, znaczna część muzyki powstawała w oparciu o libretto i o pewne założenia inscenizacyjne. Potem jednak następowała jej weryfikacja na próbach i część muzyki Przemysław Zych tworzył na bieżąco, co jest i plusem, i minusem, bo komponowanie w ten sposób jest dużym wyzwaniem. Wymaga uwagi i skupienia, ale dzięki temu jest szansa na stworzenie bardzo koherentnego świata, w którym warstwa muzyczna łączy się z choreograficzną.

Autorem ścieżki dźwiękowej do „Łowcy androidów” Ridleya Scotta był Vangelis, a jego muzyka zaczęła potem żyć własnym życiem. – Wiem, że jest wręcz kultowa, nawet w drugiej części „Blade Runnera” było do niej nawiązanie – mówi Robert Bondara. – My jednak zdecydowaliśmy się stworzyć własny świat, rezygnując przy tym całkowicie z elektroniki. Zych stworzył muzykę na dużą orkiestrę symfoniczną, w pewnym momencie pojawi się też para śpiewaków na scenie. niespodzianek więc chyba nie zabraknie.

Artystyczne plany Roberta Bondary

„Androidy” zbiegają się z okresem zmian w artystycznym życiu Roberta Bondary, który od 2018 r. jest kierownikiem zespołu baletowego Teatru Wielkiego w Poznaniu, ale półtora roku temu postanowił zrezygnować z tego stanowiska.

Robert Bondara (ur. 1983 r.) Tancerz, choreograf, reżyser

Robert Bondara

Robert Bondara (ur. 1983 r.) Tancerz, choreograf, reżyser

Foto: Ewa Krasucka

– Tę decyzję podjąłem w zupełnie innych okolicznościach – opowiada. – Proces rekrutacji mojego następcy był już bardzo zaawansowany, ale potem ogłoszono konkurs na nowego dyrektora Teatru Wielkiego, zakończony bez rozstrzygnięcia. Kolejne, trwające ponad rok dyrektorskie perturbacje, sprawiły, że nie można było nikogo powołać na moje miejsce. Nowy dyrektor teatru został w końcu wybrany, ale nadal niepowołany. Ja decyzję podjąłem, ale wiem, że muszę zaplanować funkcjonowanie mojego zespołu w dłuższej perspektywie i aby to zrobić, ciągle czekam na spotkanie z nowym dyrektorem.

Własne plany Robert Bondara ma jednak sprecyzowane. Czeka go realizacja nowych choreografii najpierw w USA, a potem w Niemczech. Niedzielną premierę „Androidów” w Operze Narodowej przygotował ze scenografką Dianą Marszałek i autorką kostiumów Martyną Kander. Kierownictwo muzyczne – Marta Kluczyńska.