Reklama

Między groteską a tragizmem

Czeski moralitet napisany przez Ota Pavla atrakcyjnie przeniósł na scenę Teatru Żydowskiego Jan Szurmiej.

Aktualizacja: 03.11.2015 21:08 Publikacja: 03.11.2015 20:03

Zbiór opowiadań „Śmierć pięknych saren" z 1971 r. ma niezwykłą historię. Ich autor Ota Pavel traktował je jako formę autoterapii, kiedy stwierdzono u niego zaburzenia psychiczne. Szybko się okazało, że opowiadania stały się ulubioną lekturą także osób uchodzących za zdrowe, a popularność Pavla wykroczyła poza granicę jego ojczyzny.

Książka w ówczesnej Czechosłowacji doczekała się dwóch ekranizacji i miana książki antydepresyjnej.

Jan Szurmiej przeniósł ją na deski Teatru Żydowskiego z wielkim pietyzmem, udowadniając, że stanowi doskonały materiał na spektakl.

Oto obserwujemy losy żydowsko-czeskiej rodziny Popperów z Pragi przed okupacją niemiecką i w jej trakcie, a także w nowej, socjalistycznej rzeczywistości. Narratorem opowieści jest młody chłopak, Ota, który z czułością opowiada perypetie swego ojca komiwojażera, specjalizującego się w sprzedaży odkurzaczy. Choć stara się być przykładną głową rodziny, to naprawdę kocha się skrycie w żonie szefa.

W ujęciu Henryka Rajferta jest tragikomicznym antybohaterem traktującym życie jak wielkie wyzwanie. A to życie przynosi mu wciąż nowe niespodzianki. W przedwojennej rzeczywistości styka ze sprytnym oszustem, który sprzedaje mu staw z jedną rybą. W czasie okupacji przeżywa upokorzenia i tragedię Holokaustu. Po wojnie zaś, gdy włącza się w budowę nowego ustroju, przekonuje się, że tam także nie ma dla niego miejsca.

Reklama
Reklama

Spektakl Jana Szurmieja jest pełen poezji, groteska i tragizm mieszają się w nim z nostalgią i humorem. Osobnym bohaterem jest przyroda, zmagania podczas połowu ryb, metody kłusownicze i oczywiście kuchnia czeska. W nastrój opowieści doskonale wpisują się ballady Jaromira Nohavicy w znakomitym wykonaniu Moniki Chrząstowskiej. Talent aktorski i nieodkryte wcześniej zdolności komediowe zaprezentował Dawid Szurmiej, a Piotr Chomik udowodnił, że z równym powodzeniem potrafi grać wrażliwego Anioła, co mrocznego, budzącego grozę sadystę. Nie można pominąć Piotra Siereckiego, wcielającego się w postać syna, który z dziecięcą wrażliwością jest narratorem całej opowieści.

Jan Szurmiej, korzystając z adaptacji Pawła Szumca, stworzył spektakl, który ogląda się z zainteresowaniem nie mniejszym niż „Skrzypka na dachu", choć z pewnością bardziej kameralny i nie tak widowiskowy. Sądząc po reakcji widzów, nie mam wątpliwości, że do takiego teatru coraz bardziej się tęskni. Teatr Żydowski wyraźnie staje się sceną, w którą Gołda Tencer tchnęła nowe życie.

Teatr
„Albo jesteś pod Putinem, albo z nim walczysz”. Rosyjski reżyser Iwan Wyrypajew dla „Rzeczpospolitej”
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Teatr
Spektakl na czwartą rocznicę agresji Rosji na Ukrainę
Teatr
Komisja programu Teatr Ministerstwa Kultury poszła drogą wykluczeń. Niszowi eksperci sabotują festiwale
Teatr
Rzeź kilku czołowych festiwali w Instytucie Teatralnym
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama