Bez przesady. Myślę, że sosnowiecki teatr przez ostatnie sezony dostał szwungu i ma bardzo dobry czas, zespół jest w bardzo dobrej kondycji. Przyznam się szczerze, że zanim rozpocząłem pracę nad „Korzeńcem", nie wiedziałem o teatrze nic. Nie byłem tam nawet jako widz. Przyjechałem na zaproszenie Doroty. Jechałem trochę, jak to „siódemką", w nicość, we mgle. Zaczęliśmy się zastanawiać, jakby tu zacząć rozmowę z widzami, jak oddać teatr widzowi. Dlatego zdecydowaliśmy się na „Korzeńca", który opowiadał o przeszłości Sosnowca w przystępny sposób. Po pięciu latach można zaryzykować zderzenie widza Teatru Zagłębia z „Siódemką". Tak sądzę.
Myślę, że ważne jest tworzenie przez pana spektakli nie tylko dotykających lokalnych tematów, ale i atrakcyjnych wizualnie. Może to banał, ale widz lubi mieć na czym oko zawiesić.
Duża w tym zasługa Igi Słupskiej i Szymona Szewczyka. Kiedy pracowałem nad „Korzeńcem", sam robiłem scenografię. Pomagali mi wtedy jako studenci. Od tego momentu działamy razem. Kolejne ich pomysły, kolejne światy, które budują na scenie, są coraz lepsze.
„Siódemka" to powieść Ziemowita Szczerka, laureata Paszportu Polityki. Wystawiał pan jego „Przyjdzie Mordor i nas zje" w adaptacji Michała Kmiecika. Teraz wasze trio autorskie firmuje „Siódemkę", czyli rzecz o drodze krajowej Kraków– –Warszawa. O czym będzie ten spektakl?
Teatr musi wywoływać dyskusje, podejmować tematy wypierane przez oficjalny obieg, zwłaszcza dziś. „Siódemka" Ziemowita w adaptacji Michała wbija się w Polskę nieoficjalną, Polskę B, porzuconą przez polityków w czasie transformacji. To jest przestrzeń naszego kraju, o której pisze na przykład w swojej autobiografii Karol Modzelewski. Tak już jest, że porzucone światy dziczeją, a w sferze brzydoty dosłownej – architektonicznej, rodzą się w głowach zwykłych ludzi demony. To sprawia, że coraz bardziej popularne stają się poglądy ekstremalne.
Wprowadziłem jedną zmianę. Miałem ochotę powalczyć z mitem wiedźmińskim, bo jak wiadomo, bohater zamienia się w Wiedźmina, dlatego zmieniłem oryginalnego bohatera Pawła w dziewczynę, którą gra Edyta Ostojak. Używając wiedźmińskich mocy, będzie się zmagać z koszmarami w różnych postaciach, spotykanymi w barach, hotelach i na stacjach benzynowych. „Siódemka" jest trochę jak rozmowa Konrada z Maskami w „Wyzwoleniu" w przestrzeni gier komputerowych z Wiedźminem na czele.