Muzyczna wersja filmu „Dzień świra" w Teatrze Kamienica

Muzyczna wersja filmu „Dzień świra" to z pewnością jedno z najlepszych przedstawień warszawskiego Teatru Kamienica.

Publikacja: 10.07.2017 18:16

Foto: materiały prasowe

Czy dziecko szczęścia może zrozumieć rozterki starzejącego się mężczyzny mającego świadomość życiowej porażki? Premiera „Dnia świra" z muzyką Filipa Hadriana Tabęckiego pokazuje, że tak.

Dobiegający czterdziestki kompozytor nie bez powodu uznawany jest za dziecko szczęścia. W teatrze zadebiutował już w wieku 18 lat. Ma na koncie ponad 800 piosenek, songów oraz cztery oratoria. Pisze dla teatru i filmu, współpracuje ze znakomitymi aktorami, muzykami, m.in. z teściem, wybitnym skrzypkiem Krzysztofem Jakowiczem.

Jednak pomysł, by na muzyczną scenę przenieść słynny „Dzień świra", zaskoczył Marka Koterskiego. Wydał mu się tak absurdalny, że... natychmiast się zgodził. Prapremiera w reżyserii Igora Gorzkowskiego odbyła się przed pięcioma laty w Teatrze Wielkim w Poznaniu. Opera wywołała spore poruszenie, ale szybko zeszła z afisza, bo zmieniła się dyrekcja.

Teraz projekt odżył zrealizowany przez Marcina Kołaczkowskiego. Wykorzystano cały materiał muzyczny Tabęckiego, choć w przeciwieństwie do wersji poznańskiej opowieści nie rozpisano na siedmiu bohaterów. Tu mamy Adasia w jednym wcieleniu – Macieja Miecznikowskiego.

W operowo-musicalowej wersji opowieść Koterskiego nabiera bardziej groteskowego wymiaru. Tabęcki odrzucił wątki narodowo-polityczne, by skupić się bardziej na samym człowieku, jego problemach wewnętrznych oraz codziennych natręctwach. To dzięki tej operze udało się zwrócić uwagę na to, że wiele monologów bohatera pisanych jest 13-zgłoskowcem.

W wersji muzycznej nawet przekleństwa nabierają groteskowego zabarwienia. Czy może być coś bardziej irracjonalnego niż zestawienie pięknego belcanta z frazą „ja pier...", zwłaszcza gdy śpiewa Maciej Miecznikowski? Popularny wokalista rolą Adasia przypomina o swoim operowym wykształceniu. I w przeciwieństwie do położonej roli Schmidta w „Kolacji na cztery ręce" tu wykazuje się talentem aktorskim i komediowym. Jako człowiek, który dokonuje rozrachunku z życiem, bywa zabawny, a czasem w swej bezradności przejmujący.

W roli żony wystąpiła sprawna wokalnie i z dużym poczuciem humoru Joanna Kołaczkowska, a w roli syna – Wojciech Solarz.

Sprawnie wyreżyserowany spektakl rozgrywa się na tle filmowej scenografii. Świat Miauczyńskiego zaludniają postacie grane przez Kwartet Rampa (Joanna Pałucka, Anna Ścigalska, Stefan Każuro i Grzegorz Kucias). Ostatnia scena, kiedy bohater ze szczapą drewna wychodzi na plażę, może być zachętą do powstania kolejnej operowej opowieści: „Wszyscy jesteśmy Chrystusami". Oby.

Czy dziecko szczęścia może zrozumieć rozterki starzejącego się mężczyzny mającego świadomość życiowej porażki? Premiera „Dnia świra" z muzyką Filipa Hadriana Tabęckiego pokazuje, że tak.

Dobiegający czterdziestki kompozytor nie bez powodu uznawany jest za dziecko szczęścia. W teatrze zadebiutował już w wieku 18 lat. Ma na koncie ponad 800 piosenek, songów oraz cztery oratoria. Pisze dla teatru i filmu, współpracuje ze znakomitymi aktorami, muzykami, m.in. z teściem, wybitnym skrzypkiem Krzysztofem Jakowiczem.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Teatr
Teatr Dramatyczny po Monice Strzępce: Spajanie horyzontów Wojciecha Farugi
Materiał Promocyjny
Naszą siłą jest różnorodność
Teatr
Po Monice Strzępce Wojtek Faruga zostanie powołany na szefa Teatru Dramatycznego
Teatr
Krystian Lupa i najlepszy zagraniczny spektakl we Francji
Teatr
Wielka gwiazda Starego Teatru nie żyje. Zmarła Izabela Olszewska
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Teatr
Nie żyje Jan Szurmiej
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży