Od 22 stycznia turecka armia prowadzi operację "Gałązka oliwna" wymierzoną w kurdyjskich bojowników z Powszechnych Jednostek Ochrony (YPG) i powiązanych z Partią unii Demokratycznej (PYD) działających w rejonie miasta Afrin. Turcy uznają te organizacje za zbrojne ramię zdelegalizowanej w Turcji jako organizacja terrorystyczna Partii Pracujących Kurdystanu.
Tureckie władze już wcześniej ostrzegały, że będą podejmować kroki prawne wobec tych, którzy będą krytykować działania podejmowane przez Turcję w Syrii lub przedstawiać je w niewłaściwym świetle.
Teraz MSW Turcji poinformowało, że w związku z krytyką operacji "Gałązka oliwna" zatrzymano już 311 osób za "rozsiewanie terrorystycznej propagandy" w mediach społecznościowych.
Wśród zatrzymanych są politycy, dziennikarze i działacze społeczni.
Z kolei prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oskarżył o "zdradę" przedstawicieli Tureckiego Stowarzyszenia Medycznego (TTB), którzy potępili działania Ankary zwracając się z apelem "Nie dla wojny, natychmiastowy pokój".
Turcja oficjalnie informuje, że jej działania w rejonie Afrin maja charakter operacji antyterrorystycznej. - Uwierzcie mi, nie są intelektualistami, są bandą niewolników. Służą imperializmowi - mówił prezydent Turcji. - Ten okrzyk "nie dla wojny" jest niczym więcej niż emanacją zdrady w ich duszach - dodał.
Ofensywa Turcji niepokoi jednak USA i Brukselę - dla Stanów Zjednoczonych YPG było sojusznikiem w walce z Daesh, UE obawia się wpływu działań Turcji na przebieg procesu pokojowego w Syrii, w której od 2011 roku trwa wojna domowa.