– Izraelskie samoloty celowo zasłoniły się naszym samolotem. Działania Izraelczyków oceniamy jako wrogie i pozostawiamy sobie prawo adekwatnej odpowiedzi – oświadczył gen. Igor Konaszenkow, przedstawiciel rosyjskiego Ministerstwa Obrony. Na razie rosyjskie MSZ wezwało ambasadora Izraela. Rzecznik izraelskiej armii wyraził ubolewanie z powodu śmierci Rosjan, podkreślając, że odpowiedzialni są Syryjczycy.
Izraelskie cele
Z informacji gen. Konaszenkowa wynika, że Izraelczycy ostrzegli rosyjskich wojskowych mniej niż minutę przed atakiem, co uniemożliwiło znajdującemu się na wysokości 5 tys. metrów samolotowi zwiadowczemu uniknięcia niebezpieczeństwa. Jak twierdzi gen. Konaszenkow, izraelscy piloci nie mogli nie widzieć rosyjskiej maszyny, co świadczy o celowej prowokacji.
Wszystko działo się nad Morzem Śródziemnym 35 km od brzegu. Ił-20 zmierzał na lotnisko w rosyjskiej bazie wojskowej Hmeimim w pobliżu Latakii.
Izraelczycy z kolei atakowali jak zawsze cele irańskie w Syrii. Iran jest największym wrogiem Izraela. W Syrii działa kilkanaście tysięcy bojowników irańskich Strażników Rewolucji, mają swe ośrodki, koszary i składy broni, najczęściej w bezpośrednim sąsiedztwie baz syryjskiej armii.
Izrael konsekwentnie bombarduje Irańczyków, starając się zniszczyć przede wszystkim ich zapasy rakiet. Ostatni taki atak miał miejsce w sobotę w okolicach Damaszku. Przez ostatnie półtora roku Izraelczycy zaatakowali 200 celów w Syrii, używając do tego celu 800 rakiet oraz pocisków artyleryjskich. Rosjanie byli zawsze informowani z wyprzedzeniem. Wiązało się to z ryzykiem, że informacje te przekażą natychmiast swym sojusznikom w Syrii.
Bez masakry w Idlib
– Zestrzelenie rosyjskiego samolotu mogło być wynikiem nieporozumienia. Rosja i Izrael mają swoje interesy w Syrii i nie przeszkadzają sobie w ich realizacji. Izrael zwalcza aktywnie irańskie oddziały w Syrii i nie ma nic przeciwko wsparciu, jakiego udziela Rosja Asadowi – tłumaczy „Rzeczpospolitej" prof. Efraim Inbar, szef Jerusalem Center for Strategic Studies.
Przypomina, że Izraelczycy są realistami w polityce i w pragmatyczny sposób oceniają działania Władimira Putina na Bliskim Wschodzie. Ponad milion obywateli Izraela przybyło z Rosji, rosyjska kultura zdobywa coraz większe uznanie w państwie żydowskim.
– Wydarzenie w Syrii nie wpłynie na losy porozumienia turecko-rosyjskiego – oświadczył we wtorek Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla. Chodzi o porozumienie zawarte pomiędzy Władimirem Putinem a Recepem Tayyipem Erdoganem w Soczi w poniedziałek. Postanowienie to nie tylko odsuwa w czasie, ale być może likwiduje niebezpieczeństwo zmasowanej ofensywy armii prezydenta Asada na prowincję Idlib, w której znajdują się 3 mln mieszkańców oraz uchodźców z całej niemal Syrii.
Jest to, praktycznie rzecz biorąc, ostatni bastion antyrządowej zbrojnej opozycji, w tym 10 tys. bojowników organizacji Hajat Tahrir al Szam (HTS, wcześniej Front al Nusra, czyli syryjska al Kaida). Gotowi są bronić się do końca.
Ostatnia wielka bitwa w siedmioletniej wojnie w Syrii oznaczałaby więc nie tylko gigantyczną masakrę, ale też to, że setki tysięcy nowych uchodźców dołączyłyby do 3,5 mln poza Syrią. Tego obawia się Ankara, która wspiera aktywnie umiarkowaną opozycję w Idlib, której siły oblicza się na 70 tys. bojowników.
Zrzutka na odbudowę
Erdogan i Putin uzgodnili w Soczi utworzenie 15–20 km strefy zdemilitaryzowanej wokół prowincji Idlib, z której do 10 października ma zostać wycofany ciężki sprzęt. Strefę będą kontrolować rosyjscy wojskowi wspólnie z turecką żandarmerią wojskową. – Nie będzie żadnej operacji wojskowej – zapewnił dziennikarzy Sergiej Szojgu, rosyjski minister obrony. Zdaniem obserwatorów Moskwa chce uniknąć masakry w Idlib, zdając sobie sprawę, że unicestwiłoby to wszelkie dążenia do zapewnianie finansowania odbudowy Syrii.
Władimir Putin domagał się niedawno od kanclerz Merkel jasnych deklaracji na ten temat. Rosyjscy dyplomaci przekonują o konieczności powołania międzynarodowego funduszu na rzecz Syrii. Europejskie stolice stawiają sprawę jasno, że mowy być nie może o zasileniu kasy prezydenta Asada. Według niektórych ocen na odbudowę kraju potrzeba co najmniej 200 mld dol. ©?