Ośmioro dzieci zmarło w obozie dla uciekinierów na granicy z Jordanią, gdzie obecnie przebywa ok. 45 tys. osób.
Pozostałe dzieci zmarły w czasie ucieczki z terenów, na których wciąż toczą się walki między wspieranymi przez USA bojownikami, a dżihadystami z Daesh.
ONZ podkreśla, że złe warunki pogodowe odbijają się też na uchodźcach z Syrii przebywających w Libanie. Silny wiatr, gwałtowne opady deszczu i śniegu w ubiegłym tygodniu spowodowało podtopienie i częściowe uszkodzenie 360 prowizorycznych schronień, w których mieszkało ok. 11300 uchodźców.
UNICEF alarmuje, że niskie temperatury i brak dostępu matek przed urodzeniem dziecka i w trakcie porodu do właściwej opieki medycznej, a także brak opieki medycznej nad niemowlętami pogarsza już i tak surowe warunki panujące w obozie Rukban na granicy z Jordanią, gdzie 80 proc. mieszkańców to kobiety z dziećmi.
Rodziny szukające bezpieczeństwa i uciekające z prowincji Hadżin, gdzie toczą się walki, często spędzają wiele dni na zimnie bez schronienia i dostępu do podstawowych produktów - alarmuje UNICEF.
- Życie dzieci jest wciąż skracane z powodów zdrowotnych, którym można byłoby przeciwdziałać - mówi dyrektor regionalny UNICEF na Bliskim Wschodzie Geert Cappelaere. - Nie ma dla tego usprawiedliwienia w XXI wieku - dodaje.
- Bez właściwej i dostępnej opieki medycznej, schronienia i ochrony więcej dzieci zginie w najbliższych dniach w Rukbanie, Deir al-Zour i w innych miejscach Syrii. Historia osądzi nas za te śmierci, których można było uniknąć - podkreśla - Cappelaere.
Cappelaere wzywa wszystkie strony konfliktu do zorganizowania konwoju humanitarnego, który ulżyłby losowi przesiedlonych Syryjczyków.
BBC przypomina, że obóz w Rukban istnieje od 2015 roku, znajduje się na pustyni, a jego mieszkańcy nie są w stanie przedostać się do Jordanii, która w 2016 roku zamknęła granicę. W 2018 roku dopiero w listopadzie, po 10 miesiącach, do obozu dotarł konwój humanitarny.