Akar poinformował o tym dzień po ataku sił powietrznych Syrii w prowincji Idlib, w wyniku którego zginęło 33 żołnierzy z Turcji.

- Syryjski reżim kontynuuje ataki, biorąc na cel nawet karetki - powiedział Akar.

Minister obrony Turcji stwierdził też, że atak syryjskiego lotnictwa na tureckich żołnierzy miał miejsce w rejonie, co do którego Rosjanie wiedzieli, że stacjonują tam Turcy.

W czasie ataku w pobliżu nie było żadnych zbrojnych ugrupowań - podkreślił minister obrony Turcji.

W grudniu wspierane przez rosyjskie siły powietrzne syryjskie siły rządowe rozpoczęły ofensywę, której celem jest opanowanie prowincji Idlib - ostatniego bastionu rebeliantów w trwającej od lat wojnie w Syrii. Na ofensywę wojsk Baszara el-Asada zareagowała Turcja, która wysłała do prowincji Idlib żołnierzy i sprzęt wojskowy, wspierając rebeliantów.

Wcześniej, latem 2018 roku, Turcja i Rosja wynegocjowały utworzenie w Idlib strefy deeskalacji. Porozumienie o zawieszeniu walk w tej prowincji było jednak często łamane.