Badania na 63 uchodźcach przeprowadzono, po tym jak u 19-letniej imigrantki, która urodziła dziecko w szpitalu w Atenach, wykryto koronawirusa SARS-CoV-2.
19-latka była pierwszą osobą z obozu dla uchodźców w Grecji, u której wykryto zakażenie wirusem.
U żadnego z uchodźców, u których po testach wykryto koronawirusa, nie występują symptomy choroby. Ministerstwo ds. Migracji kontynuuje testowanie uchodźców znajdujących się w obozie.
W Grecji jak dotąd wykryto 1415 przypadków koronawirusa. W wyniku zakażenia zmarło 50 osób.
Obóz objęty kwarantanną znajduje się 75 km na północny-wschód od Aten. Przebywa w nim kilkuset uchodźców.
W zatłoczonych greckich obozach dla uchodźców znajduje się obecnie ok. 40 tys. osób. Organizacje pomocowe twierdzą, że warunki, w których muszą żyć uchodźcy są bardzo ciężkie, a sam rząd nazywa obozy "tykającą bombą zdrowotną".
Premier Grecji Kyriakos Mitsotakis zaapelował w środę, by UE zrobiła więcej, by poprawić warunki w obozach i przenieść część uchodźców do innych krajów.
- Dzięki Bogu nie mieliśmy przypadku Covid-19 na wyspie Lesbos, ani na innych wyspach - powiedział premier Grecji w rozmowie z CNN dodając, że warunki w obozach rzeczywiście są ciężkie, ale "Grecja musi radzić sobie z tym problemem sama". - Nie otrzymujemy takiego wsparcia od UE, jakiego byśmy chcieli - stwierdził.