Po wielu dniach spędzonych w Mińsku jaki widzi pan finał konfrontacji, jaka wybuchła na Białorusi?
Obie strony są bardzo zdeterminowane. Z jednej strony Aleksander Łukaszenko wie, że gra o wszystko, choć jednocześnie ma pełną świadomość, że większość Białorusinów za nim już nie stoi. Zachował tak naprawdę poparcie tylko w aparacie rządowo-prezydenckim i w służbach mundurowych, ale tylko w niektórych. Wojsko go nie lubi, bo zarabia mniej niż milicja. A milicja ma żal, że dostaje mniej niż oddziały specjalne – OMON. Ale mimo to ci, którzy znają dobrze Łukaszenkę, mówili mi, że będzie walczył do końca, użyje wszystkich sił, by utrzymać władzę.