Protestujący zaatakowali policję podczas drugiej nocy zamieszek w Barcelonie. Funkcjonariusze zostali obrzuceni kamieniami. 30 osób zostało rannych, 14 aresztowano.
W Logrono na północy Hiszpanii również kamienie poszły w ruch, protestujący podpalali kontenery na śmieci i plądrowali sklepy.
Podobne zamieszki miały miejsce w Burgos, Vitorii, Santander, Walencji i Saragossie.
Premier Pedro Sanchez potępił demonstrantów, pisząc na Twitterze, że pandemię można pokonać tylko dzięki jedności, odpowiedzialności i poświęceniu, z "gwałtowne i irracjonalne postępowanie" protestujących ocenił jako niedopuszczalne. "Nie tędy droga" - napisał.
Hiszpania, jeden z krajów najbardziej dotkniętych przez Covid-19, w tym tygodniu wprowadziła stan wyjątkowy, który będzie trwał do początku maja. W tym okresie obowiązuje m.in. zakaz wychodzenia z domów między 23 a 6 rano oraz posróy po kraju. 14 z 17 autonomicznych regionów Hiszpanii zostało otoczonych sanitarnym kordonem.
Podobnie jak inne kraje europejskie, Hiszpania uciekła się do drastycznych środków w celu ograniczenia infekcji, chociaż mniej rygorystycznych niż te przyjęte przez Niemcy czy Francję.