Detektywi mieli powody do radości. Po tym, gdy w kwietniu 2006 r. w ich ręce wpadł capo di tutti capi Bernardo Provenzano, dziś za kratki trafili Salvatore Lo Piccolo (65 lat), namaszczony na jego następcę 40-letni syn Sandro i dwóch kolejnych gangsterów z listy 30 najbardziej poszukiwanych ludzi we Włoszech.

Jak ujawnił dowodzący akcją prokurator Nico Gozzo, wiejska posiadłość w Giardinello, 30 km od Palermo, gdzie schwytano gangsterów, była obserwowana z zamaskowanych punktów wyposażonych w teleobiektywy. Dzięki podobnej metodzie schwytany został Provenzano.

40 agentów przystąpiło do szturmu o 9.30 rano. Gangsterzy próbowali uciekać, ale choć byli uzbrojeni, poddali się po kilku strzałach ostrzegawczych. W domu znaleziono osiem rewolwerów i mafijne dokumenty, które Lo Piccolo usiłował zniszczyć. Jego syn Sandro odprowadzany do opancerzonego samochodu płakał i krzyczał: „Tato, kocham cię!”.

Gangsterzy przewiezieni zostali do prefektury w Palermo, gdzie czekał tłum dziennikarzy, fotoreporterów i mieszkańcy miasta wiwatujący z powodu ich ujęcia. Akurat dziś w mieście obchodzono „Dzień pamięci ofiar mafii”.

Salvatore Lo Piccolo karierę mafiosa rozpoczął w latach 70. Był ochroniarzem kierowcy bossa San Lorenzo. Boss zginął w mafijnej wojnie lat 80., a Lo Piccolo natychmiast stanął po stronie zwycięzców – Toto Riiny i Bernarda Provenzano. Wojna, która pochłonęła 2 tys. ofiar, zakończyła się przejęciem przez obu bossów pochodzących z legendarnego Corleone władzy w Palermo.

Lo Piccolo, zwany Baronem, szybko awansował, a po aresztowaniu Toto Riiny w 1993 r. został lokalnym bossem w najbogatszej dzielnicy Palermo i okolicach. To on odpowiadał za kontakty z amerykańską mafią. Od 1983 r. żył w ukryciu. Czterokrotnie udało mu się umknąć z policyjnej obławy. Po aresztowaniu Provenzano na Sycylii rozpoczęła się krótka wojna o schedę. Giovanni Bonanno rozpuszczony został w beczce z kwasem, a Diego di Trapani w obawie przed podobnym losem oddał się w ręce policji. W ten sposób Lo Piccolo został szefem cosa nostry.

Jak wynika z mafijnych ksiąg rachunkowych przechwyconych przez policję w marcu, Lo Piccolo podniósł sobie „pensję podstawową” do 40 tys. euro miesięcznie, a synowi kazał płacić 25 tys. – tyle, ile „zarabiał” żyjący w ascezie i żywiący się serem i cykorią Provenzano. Sądząc po policyjnym opisie wyposażenia kryjówki w Giardinello, Lo Piccolo lubił luksus.

Choć ostatnio policja zadała sycylijskim przestępcom dotkliwe straty, na Sycylii nadal rządzi mafia. przytłaczająca większość biznesmenów płaci jej haracze ze strachu lub w zamian za korzyści. Zorganizowana hierarchicznie cosa nostra ma już gotowych następców. Teraz sycylijskim capo di tutti capi jest poszukiwany od 14 lat Messina Denaro (45 lat), znany z tego, że swoich wrogów wrzuca do niegaszonego wapna.