“Wszystkich nie posadzicie!” – napisała w specjalnym adresowanym do Kremla oświadczeniu Rada Polityczna Związku Sił Prawicy (SPS). Liderzy tego ugrupowania trafili na komisariaty po polowaniu, przeprowadzonym przez oddziały specjalne milicji – OMON.
Najpierw, w sobotę, milicja rozpędziła opozycyjnych demonstrantów w Moskwie. W legalnym Marszu Niezgadzających Się (z Putinem i z polityką Kremla), obok ugrupowań skupionych w radykalnej opozycyjnej koalicji Inna Rosja, pierwszy raz wziął udział SPS.
Trzy tysiące manifestantów uchwaliło odezwę do Centralnej Komisji Wyborczej, w której ostro skrytykowali jej bierność wobec licznych przypadków łamania prawa wyborczego przez Kreml i prezydenta Władimi-ra Putina, nadużywającego uprawnień i wpływów dla promowania partii Jedna Rosja, z list której sam startuje w wyborach. “Wykorzystamy wszystkie dozwolone prawem metody, by wyniki tych wyborów zostały unieważnione” – napisali.
Po zakończeniu manifestacji liderzy Innej Rosji w otoczeniu swoich zwolenników poszli w kierunku CKW, by przekazać swój apel. Idący na czele pochodu członkowie zakazanej Partii Narodowo-Bolszewickiej skandowaniem antyputinowskich haseł sprowokowali milicję do interwencji. W momencie, gdy na ulicy pojawiły się kordony OMON, większości narodowych bolszewików udało się uciec, a milicjanci przystąpili do wychwytywania domniemanych organizatorów zamieszek. Znalazł się wśród nich lider Innej Rosji i były mistrz świata w szachach Garri Kasparow. Jeszcze tego samego wieczoru został skazany na pięć dni aresztu za zorganizowanie nielegalnego pochodu.
– W protokole napisano, że prowadził półtora tysiąca ludzi – opowiadała “Rz” jego asystentka Marina Litwinowicz. Funkcjonariusz, biorący udział w zatrzymaniu Kasparowa, przyznał, iż tak naprawdę oskarżony znajdował się w 30 – 50-osobowej grupie, głównie dziennikarzy. Obrońcy polityka zwrócili uwagę na szereg innych nieścisłości. Bez skutku.