Pozwolenie na wyjście z domu będą mieć także osoby pomagające seniorom, nieletnim oraz niepełnosprawnym.

Premier Hiszpanii Pedro Sanchez powiedział, że sytuacja wymaga "nadzwyczajnych decyzji". Przyznał, że zastosowane środki bezpieczeństwa będą miały duży wpływ na gospodarkę. Zadeklarował jednak, że jego rząd zrobi wszystko, aby złagodzić ich negatywny wpływ na kraj.

Hiszpania jest drugim, po Włoszech, europejskim krajem dotkniętym epidemią. Zanotowano już prawie 6 tys. przypadków zakażeń koronawirusem SARS-CoV2. W sobotę poinformowano, że w ciągu 24 godzin liczba potwierdzonych przypadków infekcji wzrosła o jedną trzecią, choć w Madrycie, gdzie chorych na COVID-19 jest najmniej,  zaprzestano poddawania badaniu osób z łagodnymi objawami.

Agencja Reuters zauważa, że lewicowy rząd premiera Pedro Sancheza dopiero teraz zmienia swoją taktykę, zakładającą stosunkowo łagodne środki ochrony przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Ostro krytykowała to opozycja, zwracając uwagę m.in. na zgodę na organizację kobiecych marszów 8 marca.

- W ciągu ostatnich kilku tygodni rząd dopuścił się poważnego zaniedbania, na przykład zachęcając do masowych demonstracji z udziałem setek tysięcy ludzi w ostatnią niedzielę - punktował w piątek lider konserwatywnej opozycji Pablo Casado.

Teraz rząd wdraża radykalne środki. Od poniedziałku obowiązywać ma całkowity zakaz wychodzenia z domów, poza uzasadnionymi przypadkami. W dekrecie jako takie wymieniono konieczność zakupu żywności w sklepie lub lekarstw w aptece, przemieszczanie się do lub z pracy (choć zaleca się pracę zdalną) oraz inne, nagłe sytuacje.

W całej Hiszpanii z powodu COVID-19 zmarło już 200 osób.

Ważny jest także zdrowy rozsądek.
W „Rzeczpospolitej” otworzyliśmy dostęp do treści dotyczących koronawirusa.
Czytaj więcej www.rp.pl/koronawirus