Reklama

Koniec z płacową urawniłowką na Kubie

Od sierpnia Kubańczycy mają być opłacani w zależności od wykonywanej pracy i jej efektów

Publikacja: 13.06.2008 04:13

Raul Castro

Raul Castro

Foto: AP

„Była tendencja, by wszyscy dostawali tyle samo, taki płacowy egalitaryzm nie jest wskazany” – tłumaczył w wywiadzie dla organu partii komunistycznej „Granma” wiceminister pracy Carlos Mateu. „Pracownik zarobi tyle, ile jest w stanie wyprodukować” – dodał.

Pierwszy wiceprezydent Kuby José Ramon Machado poszedł dalej. – Nie trzeba się bać wysokich płac, jeśli idą za nimi konkretne wyniki – przekonywał na konferencji aktywu partyjnego w Hawanie. Zastrzegł, że nie chodzi o rozdawanie ludziom pieniędzy, ale jego słowa i tak uznano za obrazoburcze w kraju, w którym nikt nie przyznawał się głośno do chęci zysku.

Niskie zarobki to jeden z głównych powodów niezadowolenia Kubańczyków. Niewiele można kupić za średnią płacę wynosząca 408 peso (17 dolarów). Gdyby nie subwencjonowana żywność na kartki, szkolne i zakładowe stołówki oraz dewizy regularnie wysyłane przez zagranicznych krewnych, Kubańczycy przymieraliby głodem, zwłaszcza że i u nich ceny rosną.

Pokus zaś jest coraz więcej, odkąd Raul Castro pozwolił swym rodakom kupować bez ograniczeń sprzęt gospodarstwa domowego, telewizory, komputery, telefony komórkowe i korzystać z kurortów, do których wstęp mieli tylko zagraniczni turyści.

Niewiele można kupić za średnią płacę wynoszącą na Kubie 408 peso, czyli równowartość około 17 dolarów

Reklama
Reklama

Reforma systemu płac była jednym z postulatów najczęściej zgłaszanych podczas ogólnonarodowej debaty, którą zainicjował Raul Castro. Po przejęciu pełni władzy w lutym „nowy” przywódca Kuby zaczął realizować niektóre z nich. Rolnikom ułatwił dostęp do maszyn i obiecał lepiej im płacić za produkowaną przez nich żywność.

To kpiny – uważają krytycy reżimu. – W Meksyku czy Salwadorze za pieniądze przesłane przez bliskich z zagranicy można założyć na przykład hodowlę kurczaków i sprzedawać mięso na rynku. Na Kubie to niemożliwe – podkreślał w rozmowie z „Rz” Frank Calzon, szef waszyngtońskiego Center for a Free Cuba. – Kubańczyk dostaje pieniądze z zagranicy, idzie do państwowego sklepu i wydaje je na towary sprzedawane po bardzo wysokich cenach. Inaczej nie da się ich wykorzystać. Nie można wysłać rodzinie na wsi pieniędzy na zakup krowy, której mięso mogłaby sprzedać, bo nawet na zabicie własnej krowy potrzebne jest zezwolenie rządu. Dlatego jest tyle wypadków drogowych. Chłopi celowo wypuszczają krowy na drogi, by zabijały je samochody osobowe albo ciężarówki. Dzięki temu mogą pojeść sobie wołowiny, ale mogą również pójść za to do więzienia – stwierdził Calzon.

Zwolennicy zniesienia sankcji dyplomatycznych UE, nałożonych na Kubę po serii stalinowskich procesów opozycji z wiosny 2003 r., czekają na gest reżimu, który ułatwiłby im przeforsowanie (w najbliższy poniedziałek) zmiany polityki wobec wyspy. Otwarcia nowego rozdziału w stosunkach z Hawaną chcą Hiszpania i przewodząca UE Słowenia. Sprzeciwiają się temu Wielka Brytania, Czechy i Szwecja. Ich zdaniem trzeba poczekać, aż Raul Castro uwolni setki więźniów sumienia.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1458
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1457
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1456
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama