Skylar Herbert zmarła w niedzielę w miejskim szpitalu, po tym jak przez dwa tygodnie była podłączona do respiratora.

Koronawirusa wykryto u niej w ubiegłym miesiącu. U 5-latki rozwinęły się rzadka forma zapalenia opon mózgowych, doszło też do obrzęku mózgu.

"Jesteśmy zdruzgotani, że COVID-19 odebrał życie dziecka. Wyrażamy nasze najgłębsze współczucie rodzinie Skylar i wszystkim innym, którzy stracili bliskich z powodu wirusa" - głosi oświadczenie Beaumont Royal Oak Hospital, placówki, w której zmarło dziecko.

Matka Skylar pracuje w miejskiej policji od 25 lat. Jej ojciec od 18 lat jest strażakiem w tutejszej straży pożarnej.

- Służyli na linii frontu, nie zasłużyli by stracić dziecko z powodu tego wirusa - powiedziała gubernator stanu, Gretchen Whitmer.

W Detroit wirusa wykryto jak dotąd u 7736 osób. 641 zakażonych zmarło.

Ofiary wirusa miały od 5 do 107 lat.

W ubiegłym tygodniu burmistrz Detroit Mike Duggan mówił, że miasto chce zwiększyć liczbę testów na wirusa wśród policjantów i strażaków, po tym jak co najmniej 600 z nich zostało poddanych kwarantannie po kontakcie z osobą zakażoną.

Ebbie Herbert, ojciec dziewczynki mówi, że "wirus nie zwraca uwagę na wiek czy narodowość, na poglądy polityczne".