Reklama

Reżim Kuby odblokował portale opozycji

Dla blogerki Yoani Sánchez to „koniunkturalne posunięcie reżimu”, a nie zapowiedź prawdziwych zmian

Publikacja: 10.02.2011 02:16

Prezydent Kuby, Raul Castro

Prezydent Kuby, Raul Castro

Foto: AFP

– Ponad trzy lata nie mogłam zarządzać własną stroną z powodu cenzury. Podobno teraz mogę to robić – mówiła mediom 35-letnia Kubanka. Reżim odblokował dla Kubańczyków portale Desde Cuba i Voces Cubanas, na których prowadzi swoje blogi ponad 30 dysydentów.

– Nie ma im za co dziękować. Wyrażanie swoich opinii to prawo opozycji i wszystkich obywateli – podkreślała autorka tłumaczonego na 15 języków blogu Generacion Y, który miesięcznie odwiedza ponad milion osób. Laureatka wielu zagranicznych nagród prowadzi w swoim mieszkaniu w Hawanie akademię dla blogerów.

[wyimek]14,2 proc. Kubańczyków ma według władz dostęp do Internetu [/wyimek]

Dostęp do Internetu ma na wyspie 1,6 mln osób, czyli 14,2 proc. z 11,5 mln Kubańczyków. Dla wielu użytkowników oznacza to wyłącznie możliwość wymiany korespondencji e-mailowej i wchodzenia na strony wybrane przez reżim. Szerszy dostęp jest przywilejem ważnych urzędników i naukowców. Turyści korzystają z sieci w hotelach za niebotyczną dla Kubańczyka opłatą 5 euro za godzinę (średnia płaca na Kubie to równowartość 20 euro). W nielicznych cyberkafejkach opłata jest mniejsza (1,2 euro), ale i tak niewielu Kubańczyków na nią stać.

Blogerów reżim uważa za zdrajców na żołdzie Waszyngtonu. Stale są nękani przez bezpiekę. W sieci krąży film, na którym kubański ekspert tłumaczy urzędnikom MSW, jak powstaje finansowana przez USA sieć „cybernajemników” różniących się od „tradycyjnych kontrrewolucjonistów”. Jako przykład podaje Yoani Sánchez.

Reklama
Reklama

Była zaskoczona, gdy mieszkający w Hawanie znajomy powiedział, że udało mu się wejść na jej blog. Pani Sánchez podejrzewa podstęp. Nie wyklucza też jednak, że odblokowanie portali ma związek z międzynarodową konferencją i targami informatycznymi, które mają się odbyć w tym roku w Hawanie.

– Nie ma żadnych politycznych przeszkód, by otworzyć Internet – zapewnił wiceminister informatyki José Luis Perdomo. Mówił o ciągniętym z Wenezueli pod dnem morskim światłowodzie o długości 1600 km, który ułatwi Kubańczykom dostęp do sieci. To kolejny prezent od lewicowego lidera Wenezueli Hugo Chaveza.

„Włókna tego światłowodu noszą piętno właściciela i jego ideologii” – pisze Yoani. „Ta podmorska łączność wydaje się mieć na celu bardziej kontrolowanie nas niż połączenie z resztą świata”. Ale teraz „trudniej będzie nas przekonać, że nie możemy mieć Youtube’a, Facebooka czy Gmaila na wyciągnięcie ręki” – dodaje. „I nikt nie przeszkodzi nam w zrobieniu z tego kabla zupełnie innego użytku, niż pragnęli ci, którzy go nam zafundowali” – zauważa.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1456
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Tym otruto Aleksieja Nawalnego. Czym jest toksyna żaby drzewołazowatej?
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama