Reklama

33 min. 52 sek.

„Rzecz w tym”: Polityka siły. Trump zmienia globalne reguły gry

64,5 proc. Polaków negatywnie ocenia domaganie się przez Donalda Trumpa kontroli nad Grenlandią – pokazuje badanie SW Research dla „Rzeczpospolitej”. W podcaście „Rzecz w tym”, Marzena Tabor-Olszewska rozmawia z prof. Tomaszem Słomką, politologiem z Uniwersytetu Warszawskiego, o tym, co ta sprawa mówi o współczesnym przywództwie, o relacjach międzynarodowych opartych na sile oraz o tym, jak w nowej globalnej układance powinna odnaleźć się Polska.

Publikacja: 26.01.2026 17:00

64,5 proc. Polaków negatywnie ocenia naciski Donalda Trumpa w sprawie Grenlandii. Profesor zwraca uwagę, że wyniki sondażu dla „Rzeczpospolitej” pokazują coś więcej niż tylko stosunek do tej kontrowersyjnej postawy amerykańskiego prezydenta. – On pokazuje, że nie jesteśmy tak bardzo bezkrytycznie nastawieni, jeśli chodzi o nasz sojusz ze Stanami Zjednoczonymi – ocenia Tomasz Słomka, dodając, że Polacy coraz częściej dostrzegają konsekwencje polityki USA dla własnego bezpieczeństwa.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Trump zmienia front i chwali żołnierzy z Afganistanu. Ale tylko Brytyjczyków

W dalszej części rozmowy politolog tłumaczy, dlaczego Grenlandia stała się dla Donalda Trumpa symbolem nowego stylu uprawiania polityki. – Trump przywykł do tego, że funkcjonuje w biznesie – mówi profesor i podkreśla, że logika transakcji, zysku i przejęć została przeniesiona wprost do relacji między państwami. – Uznaje, że w polityce najważniejsze są transakcje. Nie ma stałych układów, nie ma przyjaźni, nie ma dozgonnych umów.

Donald Trump i Grenlandia – polityka siły zamiast reguł

Zdaniem gościa podcastu taka wizja świata jest niebezpieczna, bo podważa fundamenty porządku międzynarodowego. – Donald Trump wprowadza ten rodzaj relacji pomiędzy państwami: ja jestem silniejszy, mam więcej potrzeb, mam więcej możliwości, więc wszyscy powinni się do mnie dostosować – mówi prof. Słomka. W jego ocenie to cofanie się do logiki „stanu natury”, w którym prawo i umowy przestają mieć znaczenie.

Profesor ostrzega, że taka postawa może legitymizować agresywne działania innych mocarstw. – To otworzy roszczenia i zalegitymizuje bardzo wiele bardzo skrajnych działań w stosunkach międzynarodowych – podkreśla, wskazując na Rosję i możliwe analogie do Ukrainy, Mołdawii czy nawet Alaski. – Czy tego chcemy? – pyta wprost.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

„Tak, opuszczę Polskę 2050”. Szymon Hołownia liczy szable i grozi opuszczeniem partii

Polska między USA a Unią Europejską

Marzena Tabor-Olszewska pyta, jak w tej sytuacji powinni zachować się polscy przywódcy. Tomasz Słomka zauważa, że Polska znalazła się w szczególnym momencie. – My mamy nieszczęście być świadkami bardzo trudnej koabitacji – mówi, opisując napięcia między rządem a prezydentem. Jednocześnie wskazuje, że ten dualizm może paradoksalnie stać się atutem w polityce zagranicznej.

Profesor opisuje strategię balansowania między Brukselą a Waszyngtonem. – To jest trochę jak w filozofii „Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek” – mówi, zaznaczając jednak, że w dłuższej perspektywie Polska będzie musiała jasno określić swoje granice i interesy. – Trzeba będzie jednak wyraźnie powiedzieć, że pewnych rzeczy nie można zrobić.

W dalszej części rozmowy pojawia się refleksja nad kondycją demokracji i rolą opinii publicznej. – Politycy są tak między lojalnością i słupkami, a próbą wybicia się na niepodległość – ocenia Słomka, opisując paradoks współczesnej polityki, w której badania sondażowe z jednej strony determinują działania, a z drugiej wyborcy czują się ignorowani.

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: Czy Rosja zmieni się po odejściu Putina? Niekoniecznie

Rozmowa dotyka także „pop-polityki” i dominacji emocji nad kompetencjami. – Dzisiaj mam wrażenie, że polityka przede wszystkim oscyluje wokół zjawiska emocji – mówi profesor, przywołując kampanie wyborcze, w których liczy się widowiskowość, a nie przygotowanie merytoryczne. – Dokonało się na naszych oczach takie spłycenie procesów politycznych.

Reklama
Reklama

Rozmówcy poruszają też wątek Rosji i przywództwa autorytarnego. Tomasz Słomka nie pozostawia złudzeń co do perspektyw demokratyzacji. – Nie ma nadziei dla Rosji, dla Rosjan w takim sensie, w jakim myślelibyśmy o transformacji demokratycznej – stwierdza. Jego zdaniem rosyjska tożsamość polityczna od wieków opiera się na silnej władzy jednostki i imperializmie. – W Rosji nie ma alternatywy dla takiego reżimu, który panuje.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama