Ministrowie spraw zagranicznych Polski, Litwy i Ukrainy spotkali się w Wilnie. Temat – utworzony w ubiegłym roku Trójkąt Lubelski. Szefowie dyplomacji podpisali deklarację, w której m.in. potwierdzają, że będą torować Ukrainie drogę do NATO i UE. Uzgodniono też plan wspólnego przeciwdziałania dezinformacji oraz przyjęto mapę drogową dotyczącą wielu obszarów współpracy: od gospodarki po zagrożenia hybrydowe.

Dzisiaj nie chodzi już tylko o rosyjską agresję na Ukrainę. W Wilnie wprost mówią, że reżim Łukaszenki prowadzi przeciwko Litwie „wojnę hybrydową".

Ukarać Litwę

Litewska Państwowa Służba Ochrony Granic informuje, że dziennie już około stu nielegalnych migrantów przekracza białorusko-litewską granicę. Od początku roku zatrzymano ponad 1400 przybyszów, którzy leśnymi drogami próbują przedostać się na teren Unii Europejskiej (to 17 razy więcej niż przez cały 2020 rok). Władze poinformowały, że obóz dla uchodźców w Podbrodziu jest już dawno przepełniony, przy granicy utworzono więc miasteczko namiotowe. Litewskie MSW zwróciło się do samorządów z prośbą o pomoc w rozmieszczeniu migrantów. Odezwały się m.in. władze stolicy, ale są w stanie przyjąć nie więcej niż 250 osób.

Sprawą zajęła się Bruksela. Do ochrony granicy zaangażował się unijny Frontex, a przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel odwiedził we wtorek Litwę. – Mamy podejrzenia, że dzieje sie to nie bez udziału białoruskiego reżimu – mówił i zapowiedział, że w następnym tygodniu spotka się z premierem Iraku i poruszy ten temat, bo stamtąd na Białoruś trafia najwięcej migrantów. Wiceszef litewskiego MSW Arnoldas Abramavičius mówił w środę, że na razie nie udało się zidentyfikować 500 osób – nie wiadomo nawet, z jakiego kraju pochodzą.

– Jedni mówią, że poradzimy sobie z tym problemem i że musimy tylko wzmocnić granicę, skrajna prawica twierdzi, że to już jest koniec świata, ale są też tacy, którzy uważają, że to szansa i że uchodźcy mogą uzupełnić luki na rynku pracy – mówi „Rzeczpospolitej" Andrzej Pukszto, politolog z Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie. – Nikt jednak nie ma wątpliwości co do tego, że Litwa jest pierwsza w kolejce do ukarania przez reżim Łukaszenki. Przede wszystkim dlatego, że w Wilnie przebywa Swiatłana Cichanouska (liderka demokratycznej opozycji białoruskiej – red.) – dodaje.

Wycieczki do Mińska?

Mińsk jednak nie ukrywa, że zna problem i że robi to świadomie. – Nie będziemy nikogo zatrzymywać, nie idą przecież do nas. Idą do oświeconej, ciepłej i przytulnej Europy – oświadczył w poniedziałek Łukaszenko. – Przecież to oni (Europejczycy) zrujnowali te kraje – rzucił. Usunął we wtorek z kraju już niemal wszystkich litewskich dyplomatów (pozostał jeden konsul), bo Litwa ostatnio nadała status dyplomatyczny kancelarii Cichanouskiej w Wilnie.

Łukaszenko nie mówi jednak wszystkiego. Dziennikarze białoruskiej redakcji Radio Swaboda na własne oczy obserwowali, jak na lotnisku w Mińsku witane są grupy „turystów" przylatujących z Bagdadu. W niezależnych białoruskich mediach krążą nawet nazwy kilku białoruskich firm turystycznych organizujących cały proceder i podstawiających migrantom w Mińsku autobusy, wskazując kierunek ku litewskiej granicy.

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły

Polska w kolejce

Wygląda na to, że problem może dotknąć również Polski. We wtorek w pobliżu miejscowości Babia Góra (powiat hajnowski) zatrzymano 40 nielegalnych migrantów z Afganistanu. Straż Graniczna informuje, że w tym roku na granicy z Białorusią zatrzymano 186 nielegalnych migrantów (przez cały 2020 rok – 114 osób). – Przyglądamy się sytuacji na Białorusi, a polsko-białoruski odcinek granicy jest bardzo uważnie monitorowany – uspokaja „Rzeczpospolitą" ppor. Anna Michalska, p.o. rzecznika Straży Granicznej.

Powiedzieli „Rzeczpospolitej”

Marcin Przydacz, wiceminister spraw zagranicznych:Kolejne spotkanie ministrów SZ Trójkąta Lubelskiego w Wilnie pokazuje, że inicjatywa się rozwija i konkretyzuje, Świadczą o tym przyjęte w trakcie spotkania dokumenty. Dwa z nich, podpisane i upublicznione, uwydatniają ważne aspekty funkcjonowania Trójkąta. Chciałbym zwrócić uwagę na podkreślone w deklaracji odwołanie do wspólnych korzeni i wartości wynikających z historii I Rzeczypospolitej oraz na otwartość na przyszłe członkostwo demokratycznej Białorusi w Trójkącie połączone z perspektywą zbliżania jej z Unią Europejską.
Rozmowy w Wilnie dotyczyły także rosnącej presji migracyjnej na flance wschodniej. Trudno oprzeć się wrażeniu, że A. Łukaszenka w dość cyniczny sposób wykorzystuje nielegalna imigrację w swojej polityce rewanżyzmu za sankcje UE. Sankcje, które zostały nałożone w konsekwencji działań władz w Mińsku wymierzonych we własnych obywateli. Nie ma jednak zgody na wykorzystywanie dramatów ludzkich do celów takiej polityki, a tak właśnie dzieje się za sprawą Mińska. Białoruś ma wystarczająco dużo problemów wewnętrznych i na miejscu tamtejszych władz koncentrowałbym się na ich rozwiązywaniu, a nie prowokowaniu kolejnych. Od lata zeszłego roku Polska i inne kraje UE proponowały Białorusi pomoc w rozwiązaniu trwającego kryzysu politycznego, gospodarczego i społecznego, jednak wyciągnięta ręka nigdy nie spotkała się z odpowiedzią.
Jak informuje polska Straż Graniczna, nasz odcinek zewnętrznej granicy Schengen jest bardzo dobrze chroniony. Odpowiednie służby monitorują sytuację i będą reagować w zależności od potrzeb. Wiem, że Litwa zwróciła się o wsparcie do Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej Frontex i litewskie służby graniczne otrzymają konkretną pomoc, także z wykorzystaniem polskich funkcjonariuszy i sprzętu. Zewnętrzna granica Unii Europejskiej jest naszą wspólną granicą, za którą wszyscy powinni czuć się odpowiedzialni. Dlatego minister Rau, wraz ze swoim litewskim odpowiednikiem, wprowadzili ten temat na agendę zaplanowanego na poniedziałek 12 lipca posiedzenia Rady ds. Zagranicznych w Brukseli.
Do tego typu zagrożeń nawiązuje drugi z podpisanych dziś dokumentów, czyli Mapa Drogowa, określająca główne ścieżki naszej kooperacji w najbliższej przyszłości. Współpraca polityczna w organizacjach międzynarodowych, wobec ważnych partnerów, dialog różnych instytucji państwowych właściwych ws. bezpieczeństwa, wzmocnienie współpracy energetycznej i w zakresie cyberbezpieczenstwa, pogłębienie dialogu ws. ekonomicznych - konkretów aż nadto. Walka z dezinformacją jest przedmiotem trzeciego, szczegółowego planu działania, który został w ramach Trójkąta Lubelskiego uzgodniony i przyjęty. Zagrożenia hybrydowe również będą przedmiotem działań Trójkąta, to pojęcie szersze niż czysta dezinformacja. Źródło zagrożeń hybrydowych w naszym regionie Europy jest powszechnie znane.
O przykłady nietrudno: agresja na Gruzję w 2008 r., nielegalna okupacja Krymu, sprowokowanie konfliktu z Ukrainą w Donbasie, który trwa od 2014 r. W swoich działaniach Rosja wykorzystuje destabilizację oraz siłę militarną jako narzędzia swojej polityki. Ponadto, Rosja dopuszcza się cyberataków w państwach należących do UE, NATO czy na terytorium naszych sąsiadów z Partnerstwa Wschodniego. W 2014 r. agenci rosyjscy wysadzili skład amunicji w Czechach powodując śmierć dwóch osób i duże zniszczenia. Cały czas jesteśmy też bombardowani rosyjską propagandą, której celem jest podsycanie podziałów wewnętrznych w państwach Zachodu i wypaczanie historii XX wieku. Pandemia Covid-19 nie wpłynęła na zmniejszenie agresywności tych działań, czy na ograniczenie wynikających z nich napięć w Europie Wschodniej. Rosja skutecznie wykorzystała warunki tworzone przez COVID-19 do nasilenia nieprzyjaznych działań w niektórych obszarach. Jest to lekcja, o której nie powinniśmy zapominać.
Polska, Litwa i Ukraina łączą swoje siły. Szefowie dyplomacji Trójkąta Lubelskiego postanowili włączyć te tematy na stałe do agendy swoich spotkań.

Paweł Łatuszka, były minister kultury Białorusi, lider działającego w Warszawie opozycyjnego Narodowego Zarządu Antykryzysowego:
Otrzymaliśmy informacje od wysokiej rangi funkcjonariuszy Państwowego Komitetu Pogranicznego Białorusi, że trwa specjalna operacja prowadzona przez KGB oraz funkcjonariuszy ASAM (służba specjalna w Komitecie pogranicznym – red.). Rozkaz wydał osobiście Łukaszenko, a operację koordynuje jego syn Wiktar, który jest w randze generała i wcześniej osobiście służył w ASAM. Pierwszy etap tej operacji trwał do 3 lipca i miał na celu przerzucenie na terytorium Litwy nielegalnych imigrantów. Przylatują specjalnie zaangażowanymi do tego celu irackimi liniami lotniczymi. Obywatele Iraku, państw Bliskiego Wschodu i Afganistanu dostają wizy turystyczne już w Mińsku na podstawie zaproszeń wystawionych przez firmę turystyczną Centrkurort należącą do kancelarii Łukaszenki. Następnie są rozmieszczani w hotelach na Białorusi, a stamtąd w sposób zorganizowany są przywożeni autobusami do granicy z Litwą. Wtedy funkcjonariusze służby granicznej odchodzą na bok, a specsłużba ASAM odprowadza ich do terytorium Litwy. Wśród imigrantów są też ludzie, którzy walczyli na wojnie w Iraku i Afganistanie. Ale zdarza się też, że do tych grup nielegalnie przekraczających granice trafiają Białorusini, i nie można wykluczyć, że są współpracownikami białoruskich służb. Nie wiemy, jakie mają zadania. Z naszych informacji wynika, że celem tej operacji miało być m.in. sprowokowanie sytuacji konfliktowych na granicy oraz w obozach uchodźców. I to już miało miejsce. W obozie dla cudzoziemców na Litwie doszło do zamieszek, a litewscy pogranicznicy musieli ostatnio oddać strzały ostrzegawcze na granicy.
Drugi etap operacji specjalnej rozpoczął się 3 lipca i ma na celu poszerzenie geografii działań i skierowanie nielegalnych imigrantów do innych krajów Unii Europejskiej, a w szczególności do Polski i Łotwy. Władze w Mińsku planują doprowadzić do sytuacji, gdy wielka grupa imigrantów spróbuje przekroczyć polską, litewską lub łotewską granicę; ma to doprowadzić do zaostrzenia sytuacji.
Warto podkreślić, że to nie przypadek, lecz dobrze zorganizowana akcja reżimu Łukaszenki, a w świetle prawa białoruskiego i międzynarodowego jest to przestępstwo. Są też informacje, że imigranci płacą białoruskim władzom za pomoc w przekroczeniu granicy. Następnie reżim może wykorzystać tych ludzi do przemycenia przez granicę do UE narkotyków, a nawet materiałów jądrowych. Według naszych informacji reżim ma 220 kilogramów takich materiałów.

not. Rusłan Szoszyn