Na miejscu są już przedstawiciele służb bezpieczeństwa, którzy przeszukują teren w poszukiwaniu napastnika - ten ostatni według świadków uciekł z pubu zaraz po oddaniu strzałów. Ulice wokół pubu zostały zamknięte. Policjanci zatrzymali jedną osobę w związku ze strzelaniną, ale sprawca wciąż znajduje się na wolności. 20 minut po strzelaninie niedaleko miejsca tragedii było słychać strzały, ale nie wiadomo czy miały one związek z atakiem do jakiego doszło w pubie.
Ranni zostali przewiezieni do jednego ze szpitali w Tel Awiwie.
Burmistrz Izraela Ron Huldai oświadczył, że jak na razie władze miejskie nie wydały żadnych specjalnych zaleceń mieszkańcom. Poprosił jednocześnie o umożliwianie funkcjonariuszom wykonywanie ich obowiązków. - Mam nadzieję, że osoby odpowiedzialne za atak zostaną schwytane - dodał.
Świadkowie twierdzą, że napastnik był tylko jeden - miał nim być mężczyzna o jasnej skórze uzbrojony w M-16. Jak na razie nie wiadomo czy atak miał charakter terrorystyczny czy kryminalny. Jeden ze świadków twierdzi, że po ataku widział ubranego na czarno mężczyznę w wełnianej czapce, który uciekał z pubu. Z relacji telewizyjnej wynika, że policja otoczyła budynek przy ulicy Reines - prawdopodobnie w środku znajduje się sprawca ataku.
To pierwszy tego typu atak w Tel Awiwie od 2 listopada, kiedy dwie osoby zostały zasztyletowane w południowej części miasta.
W Izraelu od kilku tygodni dochodzi do wystąpień Palestyńczyków, którzy - najczęściej uzbrojeni w noże - atakują przede wszystkim funkcjonariuszy izraelskiej policji i żołnierzy. Do 23 grudnia w całym kraju w takich atakach zginęło 21 Izraelczyków i 131 Palestyńczyków.