Jak opisuje BBC, 29 września 2022 r. samolot Royal Air Force (Królewskich Sił Powietrznych) z załogą liczącą do 30 osób wykonywał misję obserwacyjną nad Morzem Czarnym. Maszyna typu RC-135 Rivet Joint znajdowała się w międzynarodowej przestrzeni powietrznej, gdy zbliżyły się do niej dwa rosyjskie przechwytujące samoloty myśliwskie Su-27.
RC-135 Rivet Joint to samolot zwiadowczy, przeznaczony do rozpoznania fotograficznego i elektronicznego. Jak podkreśla portal, maszyna jest wyposażona w sprzęt, za pomocą którego załoga mogła podsłuchać przebieg zdarzeń, które mogły zakończyć się jej śmiercią.
Czytaj więcej
Holandia przekaże Ukrainie obiecane samoloty wielozadaniowe F-16 po spełnieniu niezbędnych warunków - zadeklarowała minister obrony Holandii Kajsa...
Rosjanie próbowali zestrzelić brytyjski samolot
Według oficjalnej wersji wydarzeń, oddanie przez pilota rosyjskiego myśliwca strzałów w kierunku brytyjskiego samolotu było spowodowane usterką techniczną. Ministerstwo Obrony Wielkiej Brytanii, na czele którego stał wówczas Ben Wallace, publicznie przyjęło rosyjskie tłumaczenia w sprawie incydentu.
- Nie uważamy tego zdarzenia za celową eskalację ze strony Rosjan, a nasza analiza potwierdza, że powodem była awaria - mówił Wallace.
Teraz BBC podaje, powołując się na "trzy wysokie rangą zachodnie źródła obronne", że rosyjska komunikacja przechwycona przez brytyjski RC-135 jest dowodem na to, że przebieg zdarzeń był inny niż oficjalnie informowano.
Czytaj więcej
W środę rano czasu polskiego na kosmodromie Wostocznyj rozpoczęło się spotkanie Władimira Putina z Kim Dzong Unem. Ok. godziny 9:35 czasu polskiego...
"Z przechwyconych rozmów wynika, że jeden z rosyjskich pilotów myślał, że otrzymał pozwolenie na wzięcie na cel brytyjskiego samolotu po otrzymaniu niejednoznacznego polecenia z rosyjskiej stacji naziemnej" - czytamy. Według jednego z informatorów, pilot usłyszał "macie cel" i zinterpretował te słowa jak pozwolenie na otworzenie ognia.
Siedzący za sterami jednego z Su-27 odpalił pocisk powietrze-powietrze w kierunku samolotu zwiadowczego RAF-u. Rakieta nie trafiła w cel i było to chybienie, a nie awaria - podało BBC.
Jeden pilot strzelał, drugi na niego krzyczał
Według źródeł stacji, między rosyjskimi pilotami doszło do kłótni, ponieważ pilot drugiego Su-27 nie uważał, by rosyjskie dowództwo wydało pozwolenie na otworzenie ognia. Drugi pilot miał użyć wobec pierwszego niecenzuralnych słów i pytać go, co robi. Mimo tego, pierwszy pilot wystrzelił kolejny pocisk, który "spadł ze skrzydła" - co oznacza, że albo doszło do awarii uzbrojenia, albo wystrzał został przerwany.
Brytyjskie Ministerstwo Obrony nie ujawniło szczegółów przechwyconych rozmów pilotów. W reakcji na ustalenia BBC rzecznik resortu oświadczył: "Naszym zamiarem zawsze była ochrona bezpieczeństwa naszych operacji, unikanie niepotrzebnej eskalacji oraz informowanie opinii publicznej i społeczności międzynarodowej".
Według źródeł BBC, nieprecyzyjny język użyty przez Rosjan świadczy o wysokim stopniu braku profesjonalizmu zaangażowanych osób. W tekście czytamy, że prosząc o pozwolenie na otworzenie ognia i uzyskując je piloci NATO posługują się "bardzo precyzyjnym językiem".
Czytaj więcej
Stany Zjednoczone przeprowadziły kolejny test międzykontynentalnego pocisku balistycznego Minuteman III. Zgodnie z praktyką, przed wystrzeleniem ra...
"Niemal doszło do zestrzelenia"
O sprawie napisał też "The New York Times". "Incydent był znacznie poważniejszy niż pierwotnie przedstawiano i mógł stanowić akt wojny" - brzmiał fragment tekstu. Jeden z informatorów gazety określił zdarzenie jako "bardzo groźne".
W amerykańskich dokumentach, w sprawie wycieku których oskarżony został 21-letni żołnierz Gwardii Narodowej Massachusetts Jack Teixeira, incydent nad Morzem Czarnym z udziałem rosyjskich Su-27 i brytyjskiego RC-135 Rivet Joint został opisany jako "niemal zestrzelenie".