„Wszyscy towarzysze partyjni, a szczególnie kadry kierownicze, powinny wyciągnąć wnioski z procesu Ling Jihua" – stwierdziła we wtorek największa gazeta świata, dziennik Chińskiej Partii Komunistycznej „Renmin Ribao".

Dzień wcześniej ujawniono, że w tajnym procesie został skazany na dożywocie jeden z najbardziej wpływowych ludzi w Chinach, były szef kancelarii poprzedniego prezydenta Hu Jintao, Ling Jihua. „Proces sądowy przebiegał uroczyście, skrupulatnie, racjonalnie, cywilizowanie (...), urzeczywistniając rządy prawa i ideały humanizmu" – miał zapewnić skazany w swym ostatnim słowie.

Gang szefów

Trwająca od trzech lat kampania antykorupcyjna nowego prezydenta Chin Xi Jinpinga sięgnęła najwyższych szczebli władzy. Według agencji Reuters jego poprzednik Hu miał wydać zgodę na sądzenie swego najbliższego współpracownika. Ze swej strony obecne władze oficjalnie zapewniły, że były szef państwa nie jest objęty śledztwem.

„To jest eliminacja przeciwników politycznych przed XIX zjazdem partii komunistycznej w (październiku) 2017 roku" – podsumował antykorupcyjną kampanię prezydenta Xi amerykański ośrodek analityczny Stratfor.

Do końca marca obecnego roku około 200 tysięcy urzędników państwowych i partyjnych zostało skazanych na „lekkie kary", a ponad 80 tysięcy – na „ciężkie". Takie dane opublikowała partyjna Centralna Komisja ds. Dyscypliny Partyjnej, której jedynym zadaniem jest ściganie korupcji wśród urzędników. Zorganizowana jeszcze w 1978 roku, w ciągu ostatnich trzech potroiła ilość swych pracowników oraz kontroli prowadzonych w instytucjach państwowych.

Wraz z Ling Jihua odsunięto od władzy grupę jego kolegów zwaną w Chinach „gangiem z Shanxi" – prowincji będącej centrum górnictwa. Większość z nich pozbawiono stanowisk, niektórzy również trafili do więzień. Wszyscy pod zarzutem korupcji (ewentualnie nadużywania władzy). U samego Linga skonfiskowano ponad 11 mln dolarów, które miały pochodzić z łapówek. Podobnie u jego znajomego, partyjnego bosa prowincji Yunnan Bai Enpeia.

Sam Ling znalazł się na celowniku Centralnej Komisji, gdy jego syn zginął w wypadku samochodowym w Pekinie. Jechał luksusowym, sportowym Ferrari w towarzystwie dwóch częściowo rozebranych kobiet. Ale kontrolerów nie interesowały szczegóły obyczajowe, zaniepokoiło ich, skąd kierowca miał pieniądze na tak drogi samochód.

Cena uczciwości

Jednak to nie łapówkarstwo było najważniejszym zarzutem wobec Linga. Państwowe media zarzucały mu „stworzenie osobnej frakcji politycznej". Nie znalazło się to w akcie oskarżenia, ale w partiach komunistycznych zarzut frakcyjności był równoznaczny z oskarżeniem o zdradę.

„Wiele politycznych frakcji zostało już wyeliminowanych, ale pozostałe podjęły desperackie działania" – uważa Stratfor. Według azjatyckich analityków działania Centralnej Komisji „prowadzą do gwałtownych kontrakcji, w tym ofert ogromnych łapówek oraz zabójstw". „Może to doprowadzić do walki na śmierć i życie (wśród chińskich przywódców), a to z kolei – do konsekwencji, których nikt nie chce" – przestrzega Stratfor.

Ekonomiści zauważyli ponadto, że zmniejszeniu korupcji towarzyszą również straty gospodarcze. Bank of America Merrill Lynch sądzi, że kosztuje ona 0,6 proc. rocznego wzrostu gospodarczego Chin z powodu zmniejszonej aktywności ekonomicznej, której zwyczajowo towarzyszą łapówki.

„Zbyt słaba walka z korupcją grozi zniszczeniem kraju, zbyt intensywna – zniszczeniem naszej partii" – przestrzegł weteran partii komunistycznej Chen Yun.